PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Według sondażu CBOS dla „Dziennika Gazety Prawnej” 13,4 proc. Polaków jest za odejściem od obowiązkowych szczepień, a kolejne 11 proc. chciałoby poluzować przepisy. Skąd takie nastroje?
Wojciech Feleszko: Staliśmy się ofiarami własnego sukcesu. Szczepienia, dzięki którym doprowadziliśmy de facto do wyeliminowania wielu groźnych chorób, sprawiły równocześnie, że wielu z nas groźby tych schorzeń w ogóle nie doświadczyło – a w konsekwencji nie widzi potrzeby ochrony przed nimi. Skoro ludzie nie widzą na co dzień błonicy, krztuśca, mogą swobodnie głosić pogląd, że szczepienia są niepotrzebne.
Nic bardziej mylnego – tylko dzięki obecnemu kalendarzowi szczepień, rekomendowanemu przez WHO, udaje nam się trzymać w ryzach najgroźniejsze schorzenia zakaźne. A gdy pojawia się lokalnie choćby niewielkie poluzowanie, widzimy to od razu na szpitalnych oddziałach.
Pół biedy, gdy np. ciężki krztusiec dotknie zdrowego 20-latka. Gorzej, gdy spotka niemowlaka. Wówczas – jak było w przypadku małego pacjenta, którego leczyłem – może on się otrzeć nawet o OIOM.
W Polsce są obowiązkowe szczepienia m.in. przeciw gruźlicy, rotawirusom, krztuścowi, błonicy, tężcowi, odrze i różyczce. W 2023 r. padł rekord – 87,3 tys. przypadków odmowy zaszczepienia dzieci. Powinniśmy skuteczniej egzekwować ten obowiązek?
Skoro polskie państwo chce się wstawiać za dziećmi nienarodzonymi, to dlaczego nie ma chronić dzieci rodziców, którzy podejmują szkodliwe dla nich czy wręcz głupie decyzje?
Obecnie głównym inspektorem sanitarnym jest dr Paweł Grzesiowski, który wziął się energicznie za porządkowanie systemu – ruszyły już prace nad elektroniczną kartą szczepień, dzięki której łatwiej będzie identyfikować osoby odmawiające obowiązkowej procedury.
Przy czym ja sam nie jestem zwolennikiem karania rodziców – to zwykle osoby, które padły ofiarą złych podszeptów. Co innego osoby rozpowszechniające fałszywe informacje na temat szczepionek.
Tu pozwolę sobie na dygresję, ale ważną: badania z kilku krajów pokazały, że wpisy antyszczepionkowe w mediach społecznościowych bardzo często pochodziły od rosyjskich trolli. W Polsce takie badania robił prof. Dariusz Jemielniak i pokazały to samo. Warto mieć tego świadomość: jesteśmy obiektem hybrydowych ataków również w tym obszarze.
A czy państwo nie powinno aktywniej propagować szczepienia, mówiąc o ich pozytywnym efekcie?
Niestety, komunikację w sprawie obowiązkowych szczepień oddajemy walkowerem. Ta komunikacja nie może się sprowadzać do plakatów wywieszonych w przychodniach zdrowia.
Mamy niezwykle aktywnych celebrytów antyszczepionkowych, aktywny STOP-NOP, jeszcze aktywniejsze rosyjskie boty i naszych własnych parlamentarzystów oraz byłego prezydenta Dudę, który negatywnie przysłużył się sprawie szczepień – sami jesteśmy bierni. Teraz Ministerstwo Zdrowia szykuje ponoć jakieś kampanie informacyjne, ale na razie działania państwa w tym obszarze uważam za niewystarczające.
Dr hab. WOJCIECH FELESZKO jest pediatrą, immunologiem i pulmonologiem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















