Reklama

Walczak

Walczak

16.02.2010
Czyta się kilka minut
Nie ma lepszego sposobu na podniesienie morale narodowego niż spektakularne zwycięstwo sportowe.
P

Polacy przyjmują sukcesy łapczywie i z wdzięcznością. Dlatego też srebro Adama Małysza na olimpiadzie w Vancouver to coś znacznie więcej niż kolejny medal w kolekcji. Skromny sportowiec z Wisły ucieleśnia to, co lubimy najbardziej: spisywany na straty, po kilku sezonach słabszych występów, w najważniejszym momencie podnosi się i toczy w najlepszym stylu walkę o złoto. Nie odpuszcza, ciągle ma apetyt na więcej, przy tym nadal pozostaje tym samym miłym człowiekiem, o którym wszyscy mówią z rozczuleniem "Adam". Mimo że osiągnął sportowe szczyty, z jego ust nie padły nigdy słowa, jakie wypowiedziała rok temu polska florecistka: "nie mam w sobie walczaka". Otóż Małysz nadal ma w sobie walczaka, i choćby dlatego powinien być punktem odniesienia nie tylko dla sportowców.

Prawdopodobnie za to wszystko sportowiec po powrocie do kraju będzie noszony na rękach. Może...

1303

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]