Walczak

Nie ma lepszego sposobu na podniesienie morale narodowego niż spektakularne zwycięstwo sportowe.
Czyta się kilka minut

Polacy przyjmują sukcesy łapczywie i z wdzięcznością. Dlatego też srebro Adama Małysza na olimpiadzie w Vancouver to coś znacznie więcej niż kolejny medal w kolekcji. Skromny sportowiec z Wisły ucieleśnia to, co lubimy najbardziej: spisywany na straty, po kilku sezonach słabszych występów, w najważniejszym momencie podnosi się i toczy w najlepszym stylu walkę o złoto. Nie odpuszcza, ciągle ma apetyt na więcej, przy tym nadal pozostaje tym samym miłym człowiekiem, o którym wszyscy mówią z rozczuleniem "Adam". Mimo że osiągnął sportowe szczyty, z jego ust nie padły nigdy słowa, jakie wypowiedziała rok temu polska florecistka: "nie mam w sobie walczaka". Otóż Małysz nadal ma w sobie walczaka, i choćby dlatego powinien być punktem odniesienia nie tylko dla sportowców.

Prawdopodobnie za to wszystko sportowiec po powrocie do kraju będzie noszony na rękach. Może zdarzy się jakiś medal od prezydenta, może śniadanie u premiera, może zostanie sportowcem roku. Ciesząc się z zasłużonych zaszczytów dla Małysza, nie zapominajmy, że powinniśmy go uwielbiać nie tylko za zwycięstwa. Razem z nimi skoczek z Wisły przynosi bowiem to, czego tak bardzo brakuje w polskim życiu zbiorowym: prawdziwą radość.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2010