Walcz o miłość

„Jeśli przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (zob. Mt 5, 20-26).
Czyta się kilka minut

Mocna norma. Tym bardziej że radykalna. Owo „coś”, co mój brat może mieć przeciw mnie, nie musi być czymś wielkim. W ostatnim zdaniu rozważanej perykopy nazwane jest „groszem” (w oryginalnym tekście jest tu „kwadrans” – najmniejszy wówczas rzymski nominał).

Skąd ten radykalizm? Jak go zrozumieć? Jakie ma uzasadnienie?

Najważniejszym uzasadnieniem – jak myślę – jest to, że pada ona z ust Jezusa. Jezus sam to podkreśla na wstępie. Mówi: „ A Ja wam powiadam”. A więc: „Tak. Nie ma tego w Torze. I nie znajdziecie tego wprost u proroków. Ale Ja wam to mówię. Ja tak nauczam”.

Mógłby jeszcze dodać (jak w przypadku każdej głoszonej przez siebie normy): „Ja sam pierwszy w ten sposób postępuję”.

Ewangelia nie pokazuje nam wprawdzie nigdy Jezusa składającego ofiarę w jerozolimskiej świątyni, ale pokazuje Go nam, gdy w najdoskonalszym kapłańskim czynie składa Ojcu w ofierze samego siebie. I zanim ją przekaże zapisanym przez Łukasza: „Ojcze, w ręce Twoje!”, wcześniej jedna się duchowo ze wszystkimi, nie wyłączając swoich katów, modląc się za nich: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34 i 46). Pojednanie przed dopełnieniem ofiary.

W tym miejscu rodzi się zresztą i drugi argument. Co bowiem ostatecznie jest tym „darem”, który Jezus przynosi przed ołtarz?

Wszyscy wiemy: składa w ofierze nie „coś”, lecz samego siebie. Ta logika i dyscyplina dotyczy nas wszystkich, gdyż taka jest natura Chrystusowego kapłaństwa: tożsamość żertwy z kapłanem. Dlatego jako wzór kapłaństwa Jezus stawia ubogą wdowę. Ona też wrzuciła na ofiarę „kwadrans” (na który złożyły się dwa lepty). Jezus jednak nie patrzy na wartość pieniędzy. Widzi kompletnie inaczej: „wrzuciła [dosł.] całe swoje życie” (grec. bios – Mk 12, 44).

Dajemy Bogu życie. Dajemy Bogu siebie. Niesiony „dar” jest tylko tego znakiem.

Czy można przynieść i złożyć Bogu na ofiarę swoją wojnę z bratem? Niechęć? Nienawiść? Spór? Odmowę przebaczenia? Swoją pychę, która nie pozwala mi zgiąć karku i powiedzieć: „Przepraszam”?

To jasne, że o wiele łatwiej jest przynieść „coś” – nawet dużego. Może nawet tak dużego, by „zasłoniło” te wszystkie wymiary naszego życia, których nie godzi się położyć na ołtarzu...

Ofiara składana Bogu musi być czynem miłości. A ta nie może istnieć w człowieku razem z nienawiścią. Jezus mówi: „Idź, zawalcz o miłość, a potem wróć i ją ofiaruj”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2019