Ojcze nasz. Siedem próśb, które wystarczą

Dlaczego ojcowie Kościoła mówili, że to grzech prosić Boga o „rzeczy” inne niż te, które są wpisane w „Ojcze nasz”?
Czyta się kilka minut
Kardynał Grzegorz Ryś // Fot. Grażyna Makara
Kardynał Grzegorz Ryś // Fot. Grażyna Makara

Ostatni czwartek. W Liturgii Słowa „Modlitwa Pańska” (zob. Mt 6, 7-15). Najpierw wprowadzenie: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani…”. „Skuteczności” modlitwy nie mierzy się liczbą wypowiedzianych słów. Mierzy się ją raczej liczbą Słów (!) usłyszanych. 

Właśnie to uświadamia nam Jezus: na modlitwie przede wszystkim słuchaj! Ze słuchania ma dopiero prawo urodzić się słowo do wypowiedzenia – dokładnie „siedem słów” (bo tyle jest próśb „Modlitwy Pańskiej”). Siedem w Biblii oznacza pełnię. I rzeczywiście owych siedem próśb w pełni pokrywa ludzkie potrzeby. Może właśnie dlatego ojcowie Kościoła mówili, że to grzech prosić Boga o „rzeczy” inne niż te, które są wpisane w „Ojcze nasz”. 

Owe siedem próśb koncentruje nas najpierw na Bogu. Pierwsze trzy odnoszą się wprost do Niego: „Niech się święci Twoje Imię”, „Niech przyjdzie Twoje królowanie” i „Bądź wola Twoja”. 

A więc: w centrum Pan, nie ja! Skąd się ma wziąć taka postawa w człowieku, który pierwotnie chciał zagadać Boga milionem własnych spraw? Ośmielę się powiedzieć, że właśnie ze słuchania. I z poddania się Duchowi Świętemu, który – jeśli my zamilkniemy – modli się w nas: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26). Bo Duch koncentruje nas na Boga i sprawia, że – jak w Dzień Pięćdziesiątnicy – chcemy głosić „wielkie dzieła Boże” (Dz 2, 11).

Także kolejne cztery prośby „Modlitwy Pańskiej” są możliwe do wypowiedzenia wyłącznie w Duchu Świętym. To On sprawia w nas rozumienie ubóstwa i umiejętność poprzestawania na tym, co „konieczne” dziś („Chleba naszego powszedniego daj nam…”). To On przekonuje nas o grzechu (por. J 16, 8), a więc uzdalnia nas wewnętrznie do prośby: „odpuść nam nasze winy…”. On też jest miłością, która – przyjęta – pozwala nam wybaczać. Jeśli trzeba, to siedemdziesiąt siedem razy. 

On też obdarza wolnością („gdzie Duch Pański, tam wolność”; 2 Kor 3, 17) – również w sytuacji pokusy. W Duchu też i jedynie w Nim możemy do Boga w pełnej prawdzie mówić: „Ojcze”, „Tato” („Abba”). Bo to On sprawia, że przestajemy być wobec Pana niewolnikami, a stajemy się Jego Córkami i Synami. Amen.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pełnia modlitwy