Wahnfried dewelopera

Ostatnio przeczytałem gdzieś smakowitą anegdotkę o właścicielu pewnego warszawskiego klubu piłkarskiego na „pe”.
Czyta się kilka minut

Otóż ów nieprzyzwoicie (jak na polskie standardy) bogaty człowiek miał jedną słabość: odbierał telefony od nieznajomych. Pewnego razu zadzwonił do bogacza kibic posiadanego przez niego, bardzo skądinąd zasłużonego, klubu. Kibic, jak to kibic, nie dzwonił z gratulacjami – wręcz przeciwnie – jak to kibic miał wątpliwości, którymi się chciał podzielić. Krezus zareagował długim monologiem, a gdy rozpalony kibic chciał mu wskoczyć w tok myślenia, święcie oburzony bogacz oświadczył, że jest wystarczająco zamożny, aby mu nie przerywano, że od kiedy ma pieniądze, jeszcze nikt mu nie przerwał, i niech tak zostanie.

Dykteryjka smaczna, skonsumowałem żwawo, i zrozumiałem dlaczego bogacze uwielbiają opery, szczególnie Wagnera. Nie lubią, kiedy im się przerywa. Ludzie, których stać na ekskluzywne safari w Afryce Południowej (jedyne 150 000 za prawo do odstrzału czarnego nosorożca), nie słuchają country ani rapu. Na scenie niespiesznie snuje się „Złoto Renu”, a w loży trwa pełna dystynkcji delektacja. Stereotyp? Być może, ale w muzyce stereotypy to podstawa, a w przypadku ludzi zamożnych nic tak dobrze nie odróżnia jak dyskretny stereotyp. Po prostu, generalnie w benleyu i rollsie, a nawet w range roverze nie usłyszymy grupy Whitesnake czy Bon Jovi, o Napalm Death nie wspominając. Usłyszymy Bocellego – w najgorszym razie. Futra, koronki i muśliny raczej nie nadają się do pogowania, więc prawdopodobieństwo napotkania bogacza na koncercie Atari Teenage Riot jest raczej minimalne. Musi być foyer, kilka przerw w trakcie oraz obowiązkowo tetralogia.

Oczywiście, nie wiem, czy posiadacza stołecznego klubu widziano kiedykolwiek w Bayreuth, czy na progu świątyni witała go kolejna generacja Wagnerów, ale polifoniczny dzwonek z „cwałem Walkirii” sobie pewnie w smartfonie nastawił.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2012