W owczej skórze

W komentarzach do sprawy ojca Pawła M. powtarza się wątek sekty. Autorzy sugerują, że w gruncie rzeczy jego duszpasterstwo było sektą, która się zagnieździła we wnętrzu Kościoła.

27.09.2021

Czyta się kilka minut

 / Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
/ Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP

Nie czuję się kompetentny do stawiania w tej materii diagnozy. Warto jednak zadać pytanie, czemu w historii katolickiego Kościoła tak wiele miejsca zajmuje sprawa owych sekt. Czemu właśnie Kościół katolicki wyemanował z siebie ich niezliczone odmiany. Czy w jego zakamarkach wciąż się nie ukrywa „sekciarski duch”, by od czasu do czasu eksplodować fenomenami takimi jak duszpasterstwo ojca Pawła M.? W dyskusjach na temat sekt można wręcz spotkać opinię, że „KK to jedna wielka sekta”. Niemiecki teolog, pastor i religioznawca, profesor Uniwersytetu w Berlinie Gustav Mensching (zm. 1978) wylicza jako charakterystyczne dla sekt następujące elementy: charyzmatyczne kierownictwo, które w imieniu bóstwa odwołuje się do jego autorytetu; dobrowolność uczestnictwa: każdy, kto przystępuje do sekty, musi złożyć pewną deklarację, najczęściej pisemną, bez niej nie zostanie przyjęty do organizacji; radykalna postawa członków sekty wobec świata i uznawanych wartości, co często się sprowadza do fanatyzmu.

Inne charakterystyki kładą z kolei akcenty na autorytarne sprawowanie władzy przez przywódcę sekty, traktowanie członków sekty w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo, łączenie celów politycznych i ekonomicznych (czerpanie korzyści materialnych z działalności sekty przez wybrane osoby lub grupy osób) z celami religijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do uniezależnienia się od uznawanych przez społeczeństwo czynników kontroli.


Piotr Sikora: Koszmarna historia z wrocławskiego klasztoru dominikanów powinna nas uczulić na zjawiska, które ułatwiają fizyczną i duchową przemoc także dziś.


 

Kiedyś rozmawiałem z zasłużonym twórcą wielkiego ruchu katolickiego. Rozmowa zeszła na biskupów. Kiedy wymieniłem nazwisko hierarchy, który – jak sądziłem – dzięki stylowi sprawowania urzędu cieszy się uznaniem rozmówcy, ten machnął ręką. To fatalny biskup – stwierdził – nie chciał wyświęcić na kapłanów ludzi, których ów ruch (a konkretnie właśnie on, założyciel) mu zaprezentował. Pamiętam też, jak inny założyciel wielkiego ruchu, zaproszony na synod biskupów, zaproponował, żeby wszystkie parafie w Kościele zostały zorganizowane i funkcjonowały na zasadach jego ruchu.

To byli ludzie prawi, pełni dobrej woli, którzy zaakceptowali w końcu decyzje Kościoła, choć byli przekonani, że ich wizja pochodzi od Boga. Często jednak „charyzmatyczny przywódca” żywi przekonanie, że tylko i wyłącznie jego droga jest prawdziwa. Jego rzekoma „charyzma” nie jest niczym innym niż instynktem władzy. Jest albo chce być szamanem. Manipuluje ludźmi, tworzy atmosferę lęku przed szatanem, grzechem i wiecznym potępieniem, prezentując siebie jako tego, kto niesie wyzwolenie.


Sebastian Duda: Badając przypadek dominikanina Pawła M., próbowaliśmy zrozumieć, jak było to możliwe, że bezkarnie krzywdził wiele osób przez tyle lat.


 

Pokusa ekskluzywności nieobca była nawet Apostołom. Byli oburzeni, że ktoś, kto z nimi nie chodzi, „wyrzuca złe duchy” w imię Jezusa. Jezus zareagował jednoznacznie: „przestańcie zabraniać mu”. A potem w historii Kościoła wciąż spotykamy napięcia między troską o zachowanie doktrynalnej i administracyjnej tożsamości Kościoła z jednej strony, a inicjatywami doktrynalnymi i duszpasterskimi z drugiej. Czasem przybierało to formy polowania na czarownice i blokowania każdej twórczej myśli. Także dziś pojawiają się inicjatywy ruchów odnowy Kościoła bardzo podatne na pokusę sekciarstwa. Niektórzy uważają (jak ks. Łukasz Libowski z KUL), że duchem sekciarskim szczególnie zagrożone są ruchy charyzmatyczne. Przywódca „ma charyzmę”, ale gromadzi grupę nie wokół Kościoła (w Kościele), lecz „wokół kapliczki”. W „kapliczce” czci się nie tyle Boga, co „mistrza”, „ojca założyciela”, „proroka” – wyłącznego interpretatora woli Bożej; związek z nim jest przeżywany przez członków grupy jako rzeczywisty związek religijny.

Nie darmo Jezus ostrzegał: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Po ich owocach poznacie ich”. ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował z młodzieżą – był katechetą… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2021