W obawie przed syntetykiem

W obawie przed syntetykiem

12.02.2018
Czyta się kilka minut
Jak okiem sięgnąć, nie widać już miejsca bądź to na miękkości, bądź słabości czy to na zwykłą łagodność albo amatorszczyznę.
Z

Zważmy, że nawet leniuchowanie instruowane jest zestawami twardych i bezwzględnie brzmiących poleceń. Spacerowanie, leżenie w łóżku albo w wannie, siedzenie w fotelu, smażenie jajecznicy czy wyrażanie opinii anty­semickich – popatrzmy – wszystkie tu wymienione, uchodzące przecież za czynności niespecjalistyczne, z kategorii niewymagających nadmiernych nakładów intelektualnych czy to finansowych, osaczone są przez agresywnych specjalistów, którzy nawołują nas, byśmy się jednak wyspecjalizowali.

Zmilitaryzowana bądź to uheroizowana jest niemal cała przestrzeń robienia czegokolwiek i takoż nierobienia. Jest to sytuacja dalece depresyjna i ćmiąca. Gospodarz dopiero co ogłosił, że za antysemityzm odpowiedzialny jest diabeł. Jest to – zauważmy – kolejna próba narzucenia przekonania, że nawet w tej najnaturalniejszej przecież kwestii niezbędna jest nam pomoc wysoko wyspecjalizowanego...

3524

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Od ukazania się Manifestu po Europie nic nie krążyło z takim animuszem jak dzisiejszy abstrakcjonizm, na który jedynym lekarstwem jest naturalizm. Trzeba dowodzić każdego dnia, że żadne abstrakcje nie istnieją, bo suweren ich nie widzi. Czego suweren nie dostrzega to rzecz jasna nie istnieje, bo jak ma istnieć?

Podobne teksty

Marcin Żyła, Michał Kuźmiński, Bogdan de Barbaro
Monika Szopa, Edyta Zaremba, Przemysław Wilczyński
Stanisław Mancewicz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]