Urząd zasypywania podziałów

Pierwszego diakona stałego, to znaczy takiego, dla którego diakonat nie jest stopniem do święceń kapłańskich, ale dożywotnią posługą, poznałem w 1989 r. w USA. W Polsce nie myślano wtedy nawet o powoływaniu nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, a co dopiero o diakonacie stałym.
Czyta się kilka minut

Sporo pamiętam z tamtego spotkania. Wieloetniczną parafię i jej czarnoskórego proboszcza. Żywe kazanie diakona na niedzielnej Eucharystii, jego posługę u chorych, wspólnie zjedzony obiad oraz to, że pomógł mi rozwiązać poważny problem mojej dalszej podróży. Pamiętam też jego żonę i ich wspólną troskę o trzy kościoły, które kiedyś były parafiami, a z braku księży są jedynie kaplicami, w których Mszę odprawia się raz w tygodniu.

Czytając opis powołania pierwszych diakonów w Kościele, przypominam sobie tamto spotkanie. Ale pierwsi diakoni nie zostali powołani w sielskiej atmosferze. Powołano ich w atmosferze skandalu i podziałów w łonie młodego Kościoła. Skandalu dyskryminacji, nepotyzmu, koterii i faworyzowania klanów.

Św. Łukasz pisze o tym dość enigmatycznie, a problem był natury światopoglądowej, jeśli nie rasowej. Chrześcijanie helleniści byli Żydami wyrosłymi w progresywnej kulturze greckiej. Chrześcijanie Hebrajczycy to Żydzi urodzeni w Izraelu, nawróceni na chrześcijaństwo, jednak mocno przywiązani do tradycji ojców. Ci drudzy nie mogli otworzyć się na styl życia pierwszych. Jak znieść ludzi, którzy Torę interpretują w duchu Filona Aleksandryjskiego, a nie według szkół rabinackich? Jak znieść ludzi mówiących lepiej po grecku niż po hebrajsku? Lepiej się od nich odsunąć. Stąd prosta droga do konfliktów i podejrzliwości, posuniętych aż do ksenofobii. Bo jak inaczej wytłumaczyć odmowę wydawania komuś posiłków z kuchni dla ubogich ze względu na jego przynależność etniczną?

Apostołowie łagodząc zgorszenia, ustanowili diakonów, z którymi podzielili się odpowiedzialnością za Kościół. Mianowali ich, aby umocnić zaangażowanie społeczne chrześcijan. Nałożyli na nich ręce, aby w środowiskach odległych od głównego nurtu chrześcijaństwa znaleźć zrozumienie dla Dobrej Nowiny. Wkrótce diakoni stali się "uchem, ustami, sercem i duszą biskupów". Wielu z nich przyczyniło się do rozwiązania sporów doktrynalnych i moralnych i zyskało ogromny autorytet.

W Polsce kilku mężczyzn przygotowuje się do stałego diakonatu. Warto pamiętać, że ta posługa, odnowiona przez Sobór Watykański II ponad 40 lat temu, umożliwia nie tyle zastąpienie księdza w parafii, co dotarcie tam, gdzie ksiądz dotrzeć nie może albo nie umie. Oby diakoni stanowili dobry zaczyn zrozumienia ludzi pochodzących z różnych tradycji intelektualnych. Oby pomagali zasypywać absurdalne podziały. Bez wątpienia, jeśli się pojawią, mogą się stać jeszcze jedną, jakże cenną twarzą polskiego Kościoła. Czekamy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2008