Bardzo dobrze, że „Tygodnik” udostępnił łamy promotorowi i recenzentowi pracy pani Anetty Rybickiej - prof. Marianowi Wojciechowskiemu i prof. Włodzimierzowi Borodziejowi („TP” nr 23/2003). Trzeba usłyszeć, co druga strona ma do powiedzenia. Jednak poza tym, że chodzi o mało istotny fragment rozprawy doktorskiej, nic na swą obronę nie mają. Tymczasem na pracę owych „kolaborantów” zgadzało się państwo podziemne i była ona przykrywką dla ich działalności konspiracyjnej. Stało się tak, jakby jakaś doktorantka odkryła, że kapitan Kloss był kolaborantem, bo pracował w Abwehrze i miał stopień oficera. A recenzenci pracy tłumaczyli, że doktorantka znalazła niemieckie źródła, z których wynika, że przełożeni kapitana Klossa byli z jego pracy zadowoleni.
Anetta Rybicka tym fragmentem pracy, choć drobnym, ośmieszyła siebie, prof. Wojciechowskiego i recenzentów, a teraz w ramach polemiki uczeni ośmieszają się nadal. Rozumiem prof. Tadeusza Ulewicza, ale prof. Wojciechowski zasłużył nie tyle na „emocjonalne starcie”, ile na to, by mu śmiechem parsknąć prosto w nos! Profesorowie zatrudnieni w Ost-Institut byli oskarżani o kolaborację jeszcze za okupacji i zaraz po wojnie. Był to dogodny pretekst dla komunistów do ataków na Polską Akademię Umiejętności. Słyszałem o tym od ojca, Stanisława Urbańczyka, który opisał to we wspomnieniach „Z miłości do wiedzy” (Księgarnia Akademicka, Kraków 1999).
KAZIMIERZ URBAŃCZYK (Kraków)
Materiały na ten ten temat znajdują się na www.tygodnik.com.pl
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














