Twórcza eksploatacja Ewangelii

Pewna anegdota, a może nawet opis zdarzenia głosi, jak Jan XXIII zareagował, gdy jeden z prałatów Kurii Rzymskiej domagał się podania racjonalnych powodów zwołania Soboru Watykańskiego II. Na pytanie "dlaczego?", Papież miał uśmiechnąć się od ucha od ucha, wstać, podejść do okna, otworzyć je na oścież i powiedzieć: "dlatego". Anegdota weszła do języka teologii i stała się wręcz symbolem początków Soboru, zresztą sam Jan XXIII powoływał się na ten obraz. Niektórzy dodają jednak, że wraz ze świeżym powietrzem naleciało też do Kościoła sporo śmieci i do dzisiaj szuka się miotły, aby je wymieść.
Czyta się kilka minut

We współczesnych debatach o Kościele, chociaż na ogół ograniczanych do wymiaru socjologicznego, pobrzmiewa tu i ówdzie odwołanie do działania Ducha Świętego. Wprawdzie w życiu Kościoła obecny jest On od zawsze, ale dopiero w XX wieku o Jego boskich interwencjach zaczęto mówić częściej. Czasem nieco na wyrost, nader optymistycznie, wiele wydarzeń, wypowiedzi i decyzji oceniano jako pochodzące z Ducha. Warto do tych opinii podchodzić z pewną rezerwą, bo przecież Duch Święty nie jest hermeneutycznym wytrychem, którego można bezkarnie używać w teologicznej retoryce. Niemniej, Kościoła nie można zrozumieć bez Ducha Świętego.

Duch Święty wieje kędy chce. Nie można Go sobie zamówić na przystawkę do własnych przepisów na Kościół. Nie udaje się Go zakuć w dyby, nie sposób manipulować Nim czy ubrać w mundur regimentu, karnie maszerującego pod rozkazami jakiegoś generała. Działa najpierw poprzez znaki czasu, nowe sytuacje dawane uczniom Jezusa, szukających sposobów wprowadzania w życie Ewangelii, aby była ona możliwa do zaakceptowania przez ludzi na różnych etapach historii. Nie chodzi o adaptację wiary, ale o stworzenie dla niej odpowiednich ścieżek, po których człowiekowi łatwiej dotrzeć do Chrystusa. Kościół nie może zmieniać istoty depozytu wiary, ale musi szukać nowych metod nauczania, aby słowa Jezusa były przez ludzi przyjmowane jako słowa nadziei i wyzwolenia, a nie jako ciężar. To są działania Ducha Świętego.

"Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem" - mówi Jezus, a słowa te dotyczą całego życia Kościoła, a nie tylko jednostkowego doświadczenia Apostołów. Duch Święty jest nauczycielem przywołującym nauczanie Jezusa i czyni je zrozumiałym w konkretnym czasie i miejscu. Jego dzieło to jednak coś więcej niż tylko przypomnienie słów Jezusa w ich oryginalnym brzmieniu. To, co On czyni, można nazwać twórczą eksploatacją Ewangelii. Wydobywa z niej na światło dzienne coraz to nowe skarby, które mimo niepokojów i mroków, w jakich żyjemy, pozwalają widzieć nowe horyzonty wiary. Tak stało się w początkach życia Kościoła, gdy trzeba było podjąć radykalną decyzję wyjścia z bezpiecznego kokonu i otwarcia się na pogan. Apostołom Ktoś przypomniał, że nie są komiwojażerami chrześcijaństwa albo właścicielami Dobrej Nowiny, lecz jej sługami.

Łatwo sobie wymarzyć Kościół spokojny i stateczny, poruszający się w wydarzeniach świata niczym dostojnie udrapowana dama. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby ta dama miała mocną pozycję w świecie, możliwości wpływu na różne obszary doczesnego porządku naszego życia. Na szczęście Duch Święty zawsze upatrzy sobie kogoś, kto obudzi z takiego leniwego snu, w odpowiedniej chwili otworzy okno i przypomni hierarchię wartości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2007