Sprawa ks. Adama Bonieckiego kolejny raz napawa mnie smutkiem i niepokojem odnośnie Kościoła Katolickiego w Polsce. Byłego redaktora naczelnego "Tygodnika" nie traktowałem i nie traktuję przede wszystkim jako autorytet, ani kogoś pokroju guru religijnego, bo nie o to tu idzie. Dla mnie dawał i daje on chrześcijańskie świadectwo w wielu sprawach. Nie przesłania swoją osobą nauczania, które głosi, ale wskazuje, że Ewangelia to coś więcej niż jeden z wielu projektów społeczno-politycznych. Może dlatego taka postawa irytuje "Wielkiego Inkwizytora", który woli mieć posłusznych poddanych, co do milimetra określonych w swych wewnątrz partyjnych dokumentach i zaleceniach. Cóż nieszczęsny jest dar wolności, jednakże dany nam od Boga i w tym nasza ludzka wielkość. Piękny jest Kościół, który towarzyszy człowiekowi w tej Wolności, wiąże się to z ryzykiem, aczkolwiek i owoce mogą być po wielokroć obfitsze. Jako trzydziestolatek, (rocznik 1980) wątpiący religijnie, mieszkający na prowincji, tęsknie duchowo, ale także zwyczajnie i po ludzku, do takiego spotkania z Kościołem jakiego twarzą jest ks. Boniecki, benedyktyni z Tyńca czy publicznie wypowiadający się ojcowie z Zakonu Dominikańskiego. Tęsknie, bo na co dzień spotykam się z cennikiem opłat za wypominki, z filmikami, (którymi bawią się moi uczniowie) z ks. Natankiem głoszącym po różnych kościołach swe rekolekcyjne nauki, z listami pasterskimi hierarchów, które brzmią jak sprawozdania z plenum KC, z "misjami" głoszonymi przez ojców Redemptorystów, dla których masonem i "żydokomuną" jest nawet mój sąsiad, podpisywaniem koalicji rządowej na wyłączność w telewizji Trwam, z popularyzowaniem przez miejscowe zakonnice "Protokołów Mędrców Syjonu". Gdzie w piśmie sprzedawanym w każdym kościele mej diecezji czytam, że czołowi kryminaliści ze stadionów są wielkimi patriotami, gdzie młodzi z ONR i podziemnej Combat 18 to ludzie, którzy pięknie czczą Święto Niepodległości, że Żydzi szantażują nas "przedsiębiorstwem Holokaust", o obyczajności miejscowego kleru nie wspominając.
Decyzja Marianów pokazała także obraz polskiego katolicyzmu (patrz: wywiad z ks. Prof. W Chrostowskim w "Naszym Dzienniku", komentarz naczelnego Frondy, internetowe wpisy na Fronda.pl, a wcześniej pełny "chrześcijańskiej miłości" list otwarty bp. Meringa).Pewnie to tylko część obrazu, ale z mego doświadczenia jawi się ona jednakże jako reguła, od której coraz rzadziej można znaleźć wyjątki.
Papież Benedykt XVI, wspomina o potrzebie obecności na współczesny areopagach... Może i tak, ale w rzeczywistości mamy obecność na "naszych warunkach", ocenzurowaną niczym goście w Radio Maryja. Kościół to przecież, nie profil na Facebooku, który można polubić. Przecież idzie tu o każdą owcę, tymczasem trzoda topnieje, nie widać pasterza za to dumnych, mających w pogardzie obcych, naganiaczy bydła. Może i przesadnym wydawać się ten kasandryczny ton mego listu, ale piszę o doświadczeniach, a nie o statystykach.
Wyrażam wsparcie dla ks. Adama, ale także, tak po ludzku, smutek na krzywdę i niesprawiedliwość, także naszą krzywdę, słuchaczy i widzów . Ks. Boniecki ma głos w moim domu!
Szymon Kaliszuk, Kamienna Góra
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













