Twarda ręka Ursuli von der Leyen. Co oznacza skład nowej Komisji Europejskiej

Ursula von der Leyen powołała nowych unijnych komisarzy. Teraz musi ich przesłuchać i zatwierdzić Parlament Europejski. To wcale nie musi być czysta formalność, niektórzy mogą się spodziewać silnego grillowania.
Czyta się kilka minut
Spotkanie Ursuli von der Leyen z kandydatami na komisarzy w kadencji 2024-2029. Bruksela, 18 września 2024 r. // Fot. Thierry Monasse / Reporter
Spotkanie Ursuli von der Leyen z kandydatami na komisarzy w kadencji 2024-2029. Bruksela, 18 września 2024 r. // Fot. Thierry Monasse / Reporter

Ursula von der Leyen – oraz jej środowisko polityczne, czyli niemieccy chadecy – umacniają swoją władzę nad unijną maszynerią. Stara i nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej pozbyła się ostatnich komisarzy, którzy byli dla niej dotąd przeciwwagą, i tak podzieliła kompetencje między tymi nowymi, by to ona pozostała arbitrem w ich sporach.

W przedstawionym w zeszłym tygodniu składzie nowej Komisji zabrakło np. Thierry’ego Bretona (wpływowego komisarza ds. rynku wewnętrznego), którego Paryż zgodził się za pięć dwunasta wycofać w zamian za rzekomo lepsze stanowisko dla obecnego szefa francuskiej dyplomacji Stéphane’a Séjourné. Tyle że szumnie brzmiący tytuł „wiceprzewodniczącego wykonawczego ds. dobrobytu i strategii przemysłowej” nic realnie nie znaczy, bo podległe mu pośrednio ważne gospodarcze dyrekcje będą w rękach komisarzy znanych od dawna raczej z ostrożności w wydawaniu (Valdis Dombrovskis z Łotwy, Wopke Hoestra z Holandii, Maroš Šefčovič ze Słowacji). I to oni będą znaczyć więcej od formalnego zwierzchnika, któremu bezpośrednio podlegać będzie tylko jeden pośledni departament. Podobnie asertywna w dziedzinie polityki klimatycznej Teresa Ribera z Hiszpanii, najważniejsza socjalistka w nowej Komisji (mają tylko 4 stanowiska na 27), zostanie „otorbiona” przez ostrożnych komisarzy-hamulcowych związanych z Europejską Partią Ludową.

Zresztą von der Leyen nie mówi o „zielonym ładzie”, tylko o „czystym przemysłowym ładzie”, co sugeruje strategiczne przesunięcie akcentu na ekologię, która musi się opłacać. Cokolwiek znaczy formuła „ludzie, umiejętności i gotowość”, czyli zakres kompetencji nowej wiceprzewodniczącej Roxany Mînzatu z Rumunii, warto zauważyć że w porównaniu z poprzednią kadencją z opisu stanowiska wypadła „praca”. Kaja Kallas z Estonii będzie, co już wiadomo od lipca, ministrą spraw zagranicznych, a komisarz z Litwy Andrius Kubilius pokieruje nowym resortem obrony i przestrzeni kosmicznej. Oba te kraje są znane ze swej postawy wobec Rosji, ale jeśli sądzić po poprzedniej kadencji, to przewodnicząca nie zostawi Kallas pola do samodzielnego działania, a wspólna polityka obronna UE jest w powijakach i raczej nie ma szans np. na wspólne finansowanie produkcji broni.

To, co najważniejsze, czyli budżet Unii, przewodnicząca wyjęła z zawiłej struktury i złożyła w zaufane ręce polskiego komisarza „od budżetu” Piotra Serafina, sprawdzonego urzędnika z otoczenia Donalda Tuska, który jako jedyny będzie podlegał jej bezpośrednio (a zaraz zacznie się praca nad ramami finansowymi na lata 2028-2034).

Komisarzy musi teraz przesłuchać i zatwierdzić Parlament Europejski. To wcale nie musi być czysta formalność, np. węgierski komisarz ds. zdrowia Olivér Várhelyi może się spodziewać silnego grillowania (niejako zaocznie, za swojego mocodawcę Orbána). Poza tym PE ma szczególny powód, żeby zaznaczyć swoją rolę i uprawnienia. Von der Leyen spektakularnie go bowiem spostponowała – wezwana przez władze parlamentu, by opowiedzieć o nowej Komisji, nie podała nazwisk, jedynie ogólnikowo mówiła o strukturze, po czym natychmiast po spotkaniu zaprezentowała wszystkich nominatów prasie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Silne ręce Ursuli