Trochę optymizmu

Piotr M. Kaczyński, ekspert do spraw europejskich: Właśnie teraz, w chwili kryzysu, tworzy się prawdziwa europejska przestrzeń publiczna, w której trwają dyskusje w ramach państw i społeczeństw oraz między społeczeństwami.
Czyta się kilka minut

PATRYCJA BUKALSKA: Czy można wyciągnąć jakieś wnioski z tego, co się stało we Francji, a zwłaszcza w Grecji? Czy Europa skręca w lewo? Czy też może ludzie tracą zaufanie do polityków?

PIOTR M. KACZYŃSKI: Kryzys gospodarczy strefy euro prowadzi do zmian społecznych i politycznych. Można powiedzieć, że mamy już w Europie kryzys polityczny, kryzys zaufania. Najnowsze badania Eurobarometru pokazują, że 89 proc. Europejczyków – czyli niemal każdy – uważa, że jest rozdźwięk między tym, co politycy mówią i robią.

Ponadto Europejczycy uświadamiają dziś sobie, jak bardzo są od siebie zależni. Dotąd traktowali jak oczywistość pozytywne rozwiązania, które przyniosła Unia: swobodę podróżowania w ramach strefy Schengen, wspólny rynek, zalety wspólnej waluty euro itd. A teraz okazuje się nagle, jak bardzo jesteśmy od siebie zależni, i że ma to też negatywne skutki. Można powiedzieć, że właśnie teraz tworzy się prawdziwa europejska przestrzeń publiczna, gdzie trwa dyskusja w ramach państw i społeczeństw oraz między społeczeństwami. Jej tematem numer jeden jest oczywiście kryzys, mający swoje lokalne odcienie: np. gospodarcze w Hiszpanii czy Grecji, albo polityczne w Niemczech, gdzie trwa debata nad sensem pompowania dalszych pieniędzy w Południe.

Czy to nie sprzyjający moment dla ugrupowań ekstremistycznych? W Grecji do parlamentu dostała się partia określana jako neonazistowska, otrzymała 7 proc. głosów

Sytuacja w Grecji jest zupełnie inna niż gdziekolwiek indziej. W latach 2007-10 jej produkt krajowy brutto zmniejszył się o ponad 5 proc., gdy PKB Polski wzrósł o 12,5 proc. Grecy są rozczarowani całą klasą polityczną. Nie tylko z powodu tego, co politycy zrobili przez ostatnie trzy lata, ale w ogóle w ostatnich 30 latach. To klasa polityczna doprowadziła Grecję – korupcją i nieodpowiedzialnością – do tego stanu, w którym jest dziś. Podobna atmosfera panowała 20 lat temu we Włoszech, gdy po aferach korupcyjnych Berlusconi wymiótł całą wcześniejszą klasę polityczną.

Czy Europa skręca w lewo?

Powiedziałbym, że Europa wraca do starego nurtu, do sytuacji, gdy obok rządów konserwatywnych są też lewicowe. Tymczasem w ostatnich latach mieliśmy sytuację nadzwyczajną, gdy konserwatyści rządzili aż w 19 krajach Unii. Przy czym szczególnie ważne było to, że także we Francji i Niemczech u władzy byli politycy konserwatywni. Dziś to się zmienia i jest to bardziej naturalne. Trzy ostatnie zmiany rządów w Europie to zmiany na rządy socjaldemokratyczne – Słowacja, Rumunia i Francja. Wcześniej w duecie francusko-niemieckim nie było specjalnych różnic. Tymczasem w przeszłości najbardziej kreatywne duety mieliśmy wtedy, gdy we Francji u władzy był polityk jednego „koloru”, a w Niemczech innego. Na tym polegała fantastyczna współpraca między Kohlem a Mitterrandem w latach 80. Spodziewam się zbliżenia między Merkel i Hollande’em, to będzie nowy tandem, inny niż „Merkozy”, który miał tendencję do zamykania się na wszystkich innych. Teraz takie zamknięcie jest mniej prawdopodobne.

Czy skutkiem kryzysu może być też większa dynamika lokalnych społeczności? Mam na myśli takie zjawiska jak „kartoflana rewolucja” w Grecji, gdzie ludzie organizują się, by kupować żywność bezpośrednio od farmerów. Ciężkie czasy zmuszą nas do obywatelskiej aktywności?

Może tak być, ale jeśli chodzi akurat o Grecję, jestem sceptyczny. Takie rzeczy bardziej zadziałają w Hiszpanii, Włoszech, Irlandii czy Portugalii. W Grecji mamy raczej do czynienia z „bałkanizacją”: z jednej strony jest słabe państwo, z drugiej silne więzi lokalne. To dobrze, że rodzina i lokalna społeczność są mocne. Ale w sytuacjach kryzysowych prowadzi to do powstawania powiązań wręcz mafijnych. Widzieliśmy to w Albanii w latach 90. Jeśli te oddolne ruchy nie szanują państwa, to je osłabiają. Zresztą do pewnego stopnia Grecja zawsze taka była, widać to jak na dłoni np. przez pryzmat problemu ze ściąganiem podatków.

Czyli nie ma optymistycznego akcentu?

Teraz skupiamy się na problemach, ale np. w Niemczech mamy najniższe bezrobocie od 20 lat, polski PKB rośnie, Skandynawia rozwija się prawie tak szybko jak Polska. Kraje, które były w dołku, np. Portugalia czy Irlandia, mają szansę wyjść z niego w przyszłym roku, tak jak od dna odbiła się Łotwa. Mamy też w Europie optymistyczne historie.   


PIOTR M. KACZYŃSKI pracuje od 2007 r. w Centrum Studiów nad Polityką Europejską (CEPS) w Brukseli. Wcześniej był ekspertem Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2012