Toldot

Parsza Toldot zawiera opowieść o narodzinach bliźniąt Ezawa i Jakuba oraz historię "wykradzenia" pierworództwa Ezawowi. Izaak wbrew swej wiedzy i woli udziela błogosławieństwa młodszemu synowi, a dzieje się tak za sprawą Rebeki, matki chłopców, która Jakuba do podstępu zachęca i przygotowuje. Udaje się im podejść starego, ślepego ojca i Ezaw traci dar pierworództwa.
Czyta się kilka minut

Pierwsze, co uderza w tym fragmencie Tory, to wzajemna niechęć i odmienność braci. Kiedy matka nosiła ich w łonie, czuła ich wzajemne zmaganie. Jak czytamy w jednym z midraszy, gdy przechodziła koło domu kultu Pana, Jakub wyrywał się na świat, gdy znajdowała bliżej miejsca składania ofiar pogańskim bożkom, Ezaw był gotów do życia. Czując ból i olbrzymi niepokój, udała się po radę do niebiańskiej akademii Szema i Ebera, syna i wnuka Noego. Tam dowiedziała się, że nosi w sobie protoplastów dwu dumnych narodów. Jeszcze inni uczeni w Torze dodają: dwóch było w jej łonie władców. Od jednego wywodzili się rządcy Rzymu i świata nieżydowskiego, z których najpotężniejszy był Hadrian, straszny prześladowca Żydów w czasie powstania Bar Kochby, z drugiego mądry król Izraela Salomon.

Rebeka dowiaduje się od boskich wysłanników, że urodzi dwóch wrogich sobie braci, ojców dwóch wrogich sobie narodów i państw. Dowiaduje się o przeznaczeniu swoich synów, ale nie zdradza tej tajemnicy ojcu dzieci, Izaakowi. Rodzą się dzieci do siebie niepodobne. Jedno jest rude i pokryte jak koza włosem, drugie jasne. Pierwszy jest zapalonym myśliwym, w wiecznym ruchu i niepokoju. Bierze kobiety z okolicznych plemion. Drugi, młodszy, jest człowiekiem skupionym, który spędzał czas w namiocie, studiując boskie prawa. Pierwszego bardziej kochał ojciec. Drugiego matka. Ezaw ufał ziemskiemu, zmysłowemu światu, a Jakub światu duchowemu, który ma nadejść.

Powraca po raz kolejny wątek znany od początku Tory, braterskich zmagań czy wręcz bratobójstwa. Pierwszy grzech człowieka przeciw człowiekowi jest dziełem Kaina. Również synowie Abrahama znaleźli się w konflikcie: jego starszy syn Izmael zrodzony z Hagar uchodzi za praojca cywilizacji muzułmańskiej, Izaak stał u początku ludu wybranego.

Niechęć wzajemna osób, które powinny być sobie bliskie, napędza zmianę, napędza historię i dzieli na zawsze narody.

Konflikt Ezawa z Jakubem - jak poprzednie braterskie nienawiści - nie wynikał ze złej woli, z ich świadomych wyborów. Ezaw i Jakub byli uobecnieniem danego, niewybranego przez nikogo konfliktu dwóch zasad, dwóch kosmicznych sił, które odtąd po nasze dni wyznaczają zbiorowe losy ludzkości. Jeden był uosobieniem zła, drugi szlachetności. Od Ezawa wywodzą się Edomici. Naród ten już dawno znikł, ale w żydowskiej literaturze nadal Żydzi zmagają się z Edomitami, swoimi odwiecznymi wrogami.

Powraca jeszcze jeden motyw. O losie braci rozstrzygają matki. Abraham kochał Izmaela i z niechęcią odniósł się do słów Sary nakazującej wypędzenie go z matką na pustynię, bo jego obecność mogłaby zaszkodzić właściwemu dziedzicowi wielkiego ojca. Bóg potwierdza słowa kobiety i dopiero wtedy Abraham wypędza matkę z dzieckiem. Podobnie było i tym razem. Izaak kochał bardziej Ezawa i błogosławieństwo pierworództwa, sądził, jemu się słusznie należało. Sprawy jednak wzięła na siebie matka, która nie tylko kochała Jakuba, ale znała proroctwo i wypełnienie nakazu Opatrzności uznała za swoją misję. Jeżeli podeszła Izaaka, by błogosławieństwo starszeństwa udzielił młodszemu, to nie ze względu na wybujałą miłość do syna, nie ze względu na osobiste korzyści, ale dlatego, że tylko w ten sposób mogło wypełnić się przeznaczenie i zaistnieć lud Izraela.

Jej plan mógł się powieść, bowiem Izaak już był w latach, oślepł. Oślepł nie tylko ze starości, ale jak powiadają, zaczął ślepnąć po tym, jak ojciec związał go na górze Moira i przytknął mu nóż do gardła. W tamtej chwili odsłoniły się Niebiosa i aniołowie, widząc los czekający ofiarę, poczęli płakać. Te łzy, inne niż człowiecze, spadły na jego oblicze i na zawsze zmąciły wzrok Izaaka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2008