To też jest Ukraina

Makiejewka leży w Donbasie. Tamtejsza kaplica to klitka siedem na pięć metrów. Latem upały przekraczają 40 stopni, prześladują nas dymy z huty, kopalń i koksowni - pisze proboszcz, ksiądz Jarek Wiśniewski. - Mały Ramil Dzafarow - ten, który jest ministrantem i ma wadę serca, może tu »umrzeć z pobożności«.
Czyta się kilka minut

Ksiądz proboszcz ma jeszcze inne parafie, do których dojeżdża. Wszędzie tam czekają wydatki. Wstawienie okien, by ludzie nie marzli zimą. Ławki - pierwsze, jakie w ogóle się pojawiły. Przecieka dach. Wieczorem przychodzą młodzi ludzie uratowani z narkomanii przez poprzedniego proboszcza. Przychodzą po posiłek, najskromniejszy bodaj. To też funkcja duszpasterska. “Dzieciaki powiadają, że gotuję smacznie, ale pewnie mówią tak z grzeczności albo dlatego, że są naprawdę wygłodniałe".

Kropkę nad “i" stawia sam tytuł korespondencji z Donbasu: “Sam nie poradzę". “Na moim koncie jeszcze niedawno miałem dwanaście tysięcy złotych, a teraz są już tylko 2 tysiące. W ciągu miesiąca wyczerpałem lwią część kapitału gromadzonego przez dobrych ludzi przez prawie rok. Brak intencji mszalnych, brak zastępstwa, by jechać za granicę »na żebry«, brak czasu, by szukać w Internecie sponsorów". Jedna z parafii-“córek" ma siostrzaną parafię na Śląsku. Inna leży przy największej tutaj kopalni soli, więc apel do Bochni i Wieliczki. Chyba nieszczególnie skuteczny, bo korespondencja (datowana w Zielone Święta br.) kończy się jednoznacznie: “Wygląda na to, że na Ukrainie długo się nie utrzymam (...) Brakuje mi Waszych listów (...) Nie milczcie!". Redakcja “Znaku", w którego listopadowym numerze znalazłam ten wstrząsający tekst, poinformowała mnie, że ksiądz Wiśniewski zamierza zrezygnować ze swojej pracy (wcześniej, do r. 2002, duszpasterzował na Sachalinie, skąd władze kazały mu wyjechać). Jest już chyba następca, ale przecież sytuacja nie rozkwitnie nagle: pewnie postarzeli się najwierniejsi parafianie i pewnie przybyło tych, którzy tylko czekają, żeby im pomóc, ratować, wyciągać z zagrożeń.

Listopadowy numer “Znaku" poświęcony jest tematowi Kościoła ubogiego. Wiele tam ciekawych rozważań, i teologicznych, i historycznych, i duszpasterskich po prostu, ale najcenniejsze są oczywiście świadectwa. Piszą mały brat i mała siostra, uczniowie Karola de Foucauld, najwierniejszego w naszej epoce wyznawcy prawdziwego ubóstwa ewangelicznego. Jest skromny raport pierwszego opiekuna bezdomnych w Polsce, Jerzego Marszałkowicza, gdzie bez porównania więcej powiedziano między wierszami niż w powściągliwym tekście. I jest jeszcze kilkunastowierszowy list kardynała Kozłowieckiego z Afryki, tłumaczącego się, dlaczego nie weźmie udziału w ankiecie na temat “Kościoła ubogiego". Dlatego właśnie, że od 58 lat pracuje wyłącznie wśród ludzi i z ludźmi bardzo biednymi, zapomnianymi przez inne kontynenty, otaczanymi opinią: “sami sobie winni".

I jeszcze na koniec ta korespondencja z Donbasu. Meldunek o przegranej. Tymczasowej, ufajmy. Tylko od czego to zależy?

Lektura listopadowego “Znaku" nie pozostawia wątpliwości: zbędny jest spór o racje albo brak racji w sięganiu Kościoła po “środki bogate". Bo świadectwa są po prostu faktem. A fakty mogą albo wstrząsnąć sumieniami, albo zostać uznane za przesadzone bądź marginalne. Jest sprawą czytających, co wybiorą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2004