Ten sam? Inny?

Tak było od samego początku. Kisiel, od pierwszego felietonu fascynujący czytelników, w drugim roku wychodzenia pisma wydał niespodziewanie swoje szokujące "Sprzysiężenie". Do legendy - nie tylko w wierszu Gałczyńskiego - przeszło wspomnienie narad przyjaciół w redakcji: jak zareagować, ocalając jednak obecność Kisiela w redakcji i na łamach?
Czyta się kilka minut

Minął zaledwie rok i przyszło uderzenie z zewnątrz: aresztowanie Pawła Jasienicy. Teraz już nikt nam nic nie zostawiał do decyzji, nie pytał: chcemy, czy nie chcemy. A na wiosnę 1953 roku, w trakcie rozmów z zawieszającą pismo władzą, usłyszeliśmy: "Tygodnik" musi być bez Turowicza i Stommy. Dla nas było oczywiste: to warunek nie do przyjęcia. W tle szemrała już (wtedy jeszcze czytelna dla niewielu z nas tylko) troska o pismo manifestowana przez pracownika, któremu nie należało ufać...

Gdy dziś patrzę na "Tygodnik" z perspektywy całych sześćdziesięciu dwóch lat (w czerwcu przyszłego roku świętowałabym własny jubileusz), widzę w całej wyrazistości mapę tych niezliczonych odejść, rezygnacji, pożegnań, splątaną, wielowątkową, najróżniej motywowaną - ale wraz z nią mapę wyrazistych śladów w piśmie tych kolegów i przyjaciół, którzy stanowili o jego tożsamości. Rozłączało nas dopiero wezwanie "z drugiego brzegu". Wtedy, z ciężkim sercem, ale i ogromną wdzięcznością pisało się wspomnienia. Tak było z Szefem, tak było z księdzem Andrzejem Bardeckim, z księdzem Józkiem Tischnerem, z tylu innymi... To spajało i  - miejmy nadzieję - spaja dotąd całą redakcję, mimo tylu rozstań niepocieszających, żałowanych potem, bo oznaczających zawód wobec człowieka. Ale czasem także i krzywdę. Nam, albo przez nas, wyrządzaną.

O tym jednym, o krzywdzie, jeszcze parę słów. Bo mogą ludzie niedobrej woli chcieć krzywdzić pismo, ale i ono może wyrządzić krzywdę. Puste miejsce po kimś, kogo nie potrafiło się zatrzymać, choć - wespół z pozostającymi i może najlepiej z nich - stanowił o duszy pisma, nie da się zapełnić byle jak i byle czym. "Tygodnik" zaczyna nowy rozdział swojej historii. W nowym formacie i po wyraźnej zmianie pokoleniowej. Żeby pozostać sobą, potrzeba mu prócz rozpędu ku nowemu także bardzo mocnego zakorzenienia we własnej historii i jej imponderabiliach. Ta mała, świadomie marginesowa rubryczka będzie próbowała przyczynić się do tego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”