Ten Pieronek to zawsze...

Przez lata był w naszym Episkopacie jak dynamit. Od środka rozsadzał bigoterię, hipokryzję i dworskość. Właśnie kończy 80 lat.
Czyta się kilka minut
Bp Tadeusz Pieronek / Fot. VIPHOTO / EAST NEWS / Fot. VIPHOTO / EAST NEWS
Bp Tadeusz Pieronek / Fot. VIPHOTO / EAST NEWS / Fot. VIPHOTO / EAST NEWS

Początek lat 50. Inna Polska – pod komunistyczną opresją. Inny Kościół – przed soborową odnową. Gdy rozeszła się wieść, że nastoletni Tadeusz rozważa drogę kapłańską, od razu pojawiło się kilka propozycji, m.in. od cystersów. Do parafii Pieronków przyjechał nawet zakonnik z opactwa w Mogile, który począł roztaczać miraże klasztornego życia: „W absolutnej ciszy możecie spacerować długimi krużgankami. Jeżeli przydarzy się wam wielkie szczęście, spotkacie tam nawet opata. Będziecie mogli się wtedy do niego zbliżyć i pocałować w pierścień”. Po latach bp Pieronek wspominał: „Cóż, mnie całowanie w pierścień jakoś nie było w smak”...

W dzisiejszym świecie, gdy wszystko zdaje się zmienne, Tadeusz Pieronek należy do tych nielicznych, którzy przez życie idą wedle stałego kursu. Ich charaktery nie dopasowują się do okoliczności. Ich poglądy nie ulegają modom. Trudno ich zaszufladkować. W biogramie bp. Pieronka w Wikipedii widniało sformułowanie, że ma liberalne poglądy. Bzdura. Czasem wypowiada opinie tak konserwatywne, że wszystkich wprawia w osłupienie.

Twardy góral z Żywiecczyzny mówi, co myśli. A myśli – kierując się osądem prostym. Bez krygowania się. Bez lokajskich dygnięć. To kamikadze Episkopatu. Po awanturach wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu oświadczył, że większość biskupów „jest zadymiona PiS-em”. Gdy potem siedzieliśmy i rozmawialiśmy w jego mieszkaniu, opowiadał: „Dostawałem listy. Sporo ciepłych słów. No, nie przesadzajmy, może kilkanaście serdecznych listów. Większość jednak była przeciw. Listy straszliwe, zajadłe, poniżające. Wszystkie wrzuciłem o tam, do pieca, za pana plecami. Krótka modlitwa za nadawcę, a list do ognia. Po mnie to spływa, od lat jestem szczelny. Nie przejmuję się. Choć nie, powinienem powiedzieć, że nie robi to już na mnie wrażenia”. Nie obyło się też bez cierpkich uwag od współbraci w biskupstwie: „Było jedno, drugie spotkanie, na którym niby nikt nic wprost mi nie powiedział, ale... Wie pan, to są takie uwagi: No, Pieronek... Wiadomo, że Pieronek... Ten Pieronek to zawsze...”.

Ten Pieronek to zawsze... Akurat trudno nie uznać, że to opis zgodny z prawdą. Gdy w latach 90. sekretarzował Episkopatowi, obrady biskupów często zaczynały się od krytyki jego publicznych wypowiedzi. Tyle że kamieniem obrazy nie było to, co powiedział, ale – jak mówił. I że w ogóle rozmawiał z dziennikarzami.

Do historii przeszła jego wypowiedź dla „Trybuny”, gdy po polskim Kościele krążyły plotki, jakoby ks. Józefa Tischnera miała wreszcie spotkać kara za nieprawomyślne poglądy. Bp Pieronek skomentował mniej więcej tak: „Niestety, muszę powiedzieć, że prawdą jest, iż ks. Tischner stanie przed Kongregacją. Oskarżono go o bardzo poważne błędy teologiczne, jest prawie heretykiem i dlatego będzie sądzony przez dawne Święte Oficjum. Zostanie żywcem spalony na placu Campo de’ Fiori, gdzie na stosie zginął Giordano Bruno. Kłopot w tym, że wystąpiły pewne trudności, bo w Rzymie zabrakło siarki i smoły. Nadeszła jednak już oferta sprzedaży z Polski”.

Kościół kocha. Ale zarazem ma wyostrzone spojrzenie – typowe dla człowieka, który za młodu pasjonował się historią Kościoła, a potem studiował i wykładał prawo kanoniczne. W obu tych materiach dobrze widzi się grzeszność duchownych i świeckich. Zarazem trudno oprzeć się fascynacji faktem, że wbrew tylu błędom i zbrodniom Kościół wciąż się oczyszcza i nienaruszonym zachowuje bezcenny skarb Ewangelii.

Owszem, nieraz się zagalopował, powiedział coś niezręcznego, za mocno oddał. Joannie Senyszyn radził, aby zajęła się dojeniem krów. Poglądy na aborcję prezentowane przez Izabelę Jarugę-Nowacką określił jako „feministyczny beton, który się nie zmieni nawet pod wpływem kwasu solnego”. In vitro wiązał z „literackim wyobrażeniem Frankensteina”. Odmówił komentarza na temat ks. Henryka Jankowskiego, bo stwierdził, że nie jest psychiatrą... Ale należy do nielicznych w polskim Kościele, którzy potrafią przyznać się do błędu. Nie uważa się za nieomylnego. Zawsze wyciąga rękę. Nie chowa urazy.

Niemądre byłoby jednak kreślenie portretu bp. Pieronka wyłącznie przez anegdoty. To jeden z czołowych architektów tzw. przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa, którego przejawem jest nasz konkordat. Był jedynym biskupem, który otwarcie piętnował zakusy niektórych ludzi Kościoła, żeby zdobyć wpływ na władzę świecką. Gdy mówił, że polska konstytucja powinna gwarantować światopoglądową neutralność – z ust jednego z kluczowych w Polsce hierarchów padło pytanie, czy Pieronek aby na pewno jest Polakiem. Jednocześnie zawsze głośno upominał się o miejsce Kościoła i katolików w życiu publicznym. Wykonał też potężną pracę przed wejściem Polski do UE – polemizując, wyjaśniając i przekonując. Nadal co roku organizuje w Tomaszowicach konferencję poświęconą Europie i Kościołowi.

Choć nigdy nie narzekał, przez lata płacił słoną cenę za odwagę i wolność. Stopniowo rugowany z wszystkich kręgów decyzyjnych Episkopatu, stawał się w naszym Kościele wolnym elektronem. Sam żartował, że pozostało mu tylko tytularne biskupstwo Cufruty, zasypane przed wiekami w piaskach Afryki. Dzięki Bogu nie zgorzkniał.

Chociaż ostatnio wypowiada się już rzadko, wciąż pozostaje w naszym Kościele głosem unikalnym. To głos wolny, wolność ubezpieczający.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2014