Trump nakłada cła i po chwili je wycofuje. Do czego dąży prezydent USA?

Jeśli wojna celna to sposób Trumpa na rozbicie Unii, to na razie mu nie wychodzi. Krajem, który najmocniej by na takiej wojnie stracił, są Włochy, gdzie rządzi ulubienica amerykańskich konserwatystów Giorgia Meloni.
Czyta się kilka minut
Prezydent Donald Trump. Maryland, 25 maja 2025 r. // Fot. Saul Loeb / AFP / East News
Prezydent Donald Trump. Maryland, 25 maja 2025 r. // Fot. Saul Loeb / AFP / East News

Nikt nie chce z nim rozmawiać tak, by to on znalazł się w centrum uwagi? Takie pytanie się nasuwa, gdy się obserwuje, jak Donald Trump wytacza w wojnie celnej najcięższe działa, po czym pośpiesznie je chowa. W piątek prezydent USA ogłosił, że od 1 czerwca nakłada 50-procentowe cła na Unię Europejską. Oznaczało to, że wycofuje się z decyzji, iż zawiesza cła 20-procentowe, które nałożył w kwietniu. W niedzielę zadzwoniła do niego przewodnicząca Komisji Europejskiej i amerykański prezydent ogłosił, że „jest dla niego zaszczytem”, iż może się wycofać z własnej decyzji. Co dla Ameryki dzięki tym posunięciom zyskał jej przywódca, poza tym, że znów mógł mieć poczucie, iż steruje światem?

Trump od dawna powtarza, że Unia Europejska istnieje, by wyzyskiwać USA, a dowodem na to ma być deficyt handlowy wynoszący 236 mld dolarów. Jeśli wojna celna to sposób na rozbicie Unii, to na razie mu nie wychodzi. Krajem, który najmocniej by na takiej wojnie stracił, są Włochy, gdzie rządzi ulubienica amerykańskich konserwatystów Giorgia Meloni. Tyle że ona, zamiast wyłamywać się z bloku, już w kwietniu nie wykluczała, że jeśli USA rzeczywiście nałożą cła na UE, należy odpowiedzieć tym samym.

Trump i handel światowy: jaki jest cel prezydenta USA?

Bruksela stara się nie dać wciągnąć w spiralę prowokacji Trumpa, świadoma, że na wzajemnym nakładaniu ceł stracą obie strony. Wcześniej zapowiadano, że nowa umowa handlowa ma zostać wynegocjowana do 9 lipca, ale z Trumpem jako partnerem takie zapowiedzi mają wartość horoskopu.

W tle jest jeszcze spór Trumpa z Chinami. Waszyngton może chcieć wymusić na Brukseli, by przyłączyła się do restrykcji nałożonych na Pekin, ale jednocześnie próbować podpisać umowę, która dałaby na chińskim rynku preferencyjną pozycję jego firmom. Tymczasem w lipcu ma dojść do historycznego szczytu UE–Chiny, który będzie okazją na przedstawienie kontrpropozycji.

Trump chce wywrócić handel światowy do góry nogami i niewykluczone, że to chaos jest jego głównym celem, choć pieniądze nie lubią takiego zamieszania. Geopolityka natomiast nie znosi próżni, za to doskonale znosi widowiska.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Prowokacje celne Trumpa