Nocą 4 lipca w ciągu kilkudziesięciu minut poziom płynącej przez Teksas rzeki Guadalupe wzrósł o ponad pięć metrów. O 3.30 fala powodziowa uderzyła w Camp Mystic, gdzie biwakowało 120 dzieci i ich kilkunastu opiekunów. Zginęło co najmniej 27 osób. Ich ciała znajdowano w odległości wielu kilometrów od obozu. Kilkanaście osób wciąż uznawanych jest za zaginione.
W hrabstwie Kerr, gdzie doszło do tej katastrofy, ogłoszono stan klęski żywiołowej. Łącznie w powodziach błyskawicznych zginęło tam 119 osób, kolejnych ponad 150 uznawanych jest za zaginione.
Czy zawiodły systemy alarmowe
Po katastrofie w ogniu krytyki znalazły się Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) oraz należąca do niej Narodowa Służba Meteorologiczna (NWS), agencje odpowiedzialne za prognozowanie zjawisk pogodowych. Sęk w tym, że obie od początku prezydentury Donalda Trumpa były obiektami jego ataków, jako źródło „klimatycznego alarmizmu”. Regularnie zwalniano ich pracowników oraz obcinano budżety.
Z samej tylko NWS w ramach polityki oszczędnościowej nowej administracji odeszło 600 pracowników, głównie meteorologów i pracowników wsparcia. Od kwietnia w Teksasie na stanowisku koordynatora odpowiedzialnego za współpracę z lokalnymi służbami zarządzania kryzysowego był wakat. I wiele wskazuje, że właśnie z tego powodu ostrzeżenia o nadchodzącej powodzi nie dotarły na czas m.in. do Camp Mystic.
Fatalne skutki oszczędności Trumpa
A to ma być dopiero początek cięć, bo podpisana przez Trumpa 4 lipca ustawa „Big Beautiful Bill”, mająca być spuścizną jego drugiej kadencji, przewiduje dalsze cięcia związane z prognozowaniem pogody i badaniami nad kryzysem klimatycznym. Zakłada ona m.in. likwidację wszystkich laboratoriów NOAA zajmujących się pogodą i klimatem, a także całego działu badawczego tej agencji, co de facto oznacza wstrzymanie prac nad rozwojem nowych technologii i metod prognozowania pogody. Jednocześnie zwolnionych ma zostać około 20 proc. etatowych pracowników Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA).
„Zarzuty o zaniedbania są haniebnym kłamstwem. Ostrzeżenia były pełne i przesłane na czas” – powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. I mniej więcej właśnie taka jest reakcja zwolenników prezydenta Trumpa. A na argumenty, że to jego cięcia budżetowe co najmniej pogłębiły katastrofę, odpowiadają teoriami spiskowymi. Marjorie Taylor Greene, kongresmenka, która zasłynęła m.in. oskarżeniami o to, że pożary lasów są wywoływane przez „żydowskie kosmiczne lasery”, teraz napisała na X, że chce, by Kongres zakazał „niebezpiecznych praktyk modyfikacji pogody i geoinżynierii”. Zwolennicy podobnych teorii włamali się w Oklahoma City do systemu radarowego monitorowania pogody i uszkodzili go na kilka godzin, bo byli przekonani, że to właśnie radary są odpowiedzialne za powodzie. Nikogo nie aresztowano.
Taka jest przyszłość klimatu
Tymczasem eksperci są zgodni. Każdy ułamek stopnia globalnego ocieplenia sprawia, że atmosfera pochłania więcej pary wodnej. To przekłada się na ekstremalne opady i susze. W dłuższej perspektywie, naszą jedyną nadzieją jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. W krótkiej – monitorowanie tego, co dzieje się w atmosferze. Powódź z Teksasu będzie nową normą.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















