Szukałam

Pranie firanek, sprzątanie, wypieki w piekarniku, wypieki na twarzy i cwał, wszechogarniający cwał po supermarketach, w tłoku, w migających światłach, całymi rodzinami, w poszukiwaniu rzeczy potrzebnych i niepotrzebnych, a przede wszystkim prezentów
Czyta się kilka minut

Stajenka

Pranie firanek, sprzątanie, wypieki w piekarniku, wypieki na twarzy i cwał, wszechogarniający cwał po supermarketach, w tłoku, w migających światłach, całymi rodzinami, w poszukiwaniu rzeczy potrzebnych i niepotrzebnych, a przede wszystkim prezentów. Są już statystyki: ile na nie wydaliśmy, jak się zadłużyliśmy; są poradniki: co komu należy dać, co zrobić, by prezent był niebanalny, oryginalny, a przede wszystkim chciany. Powstała więc cała prezentologia, czyli wiedza o prezentach (nie mylić z prezydentologią, czyli wiedzą o reakcjach prezydenta). Coraz więcej, coraz jaśniej, coraz prędzej.

A przecież stajenka miała być licha, mizerna i cicha. Może w tych migotliwych światłach i drogowskazach, gdzie jest najbliżej, najtaniej i gdzie jest największy wybór, zagubiliśmy prowadzącą do niej ścieżkę?

Obrazki

Po szczęśliwie (przynajmniej z mojego punktu widzenia) zakończonych wyborach spodziewałam się, że złe powietrze zacznie się szybko rozrzedzać, a nowy rok przyniesie lżejszą, życzliwszą i spokojniejszą atmosferę. Tak się jednak nie stało, a w tym spora zasługa mediów, a przede wszystkim naszej niedoścignionej telewizji wszystkich opcji. Przebojem programów stały się bieżące wydarzenia, komentowane przez kilka zaproszonych osób. Najczęściej nie zaprasza się ludzi obdarzonych inteligencją, wiedzą czy autorytetem, ale ludzi "wyrazistych", to znaczy skrajnych, agresywnych, chętnych do awantury, obrażania, najlepiej prosperujących w klimacie kłótni, niezgody, pyskówki.

Wciąż się mówi o potrzebie społeczeństwa obywatelskiego. Może by więc tych obywateli wciąż nie straszyć obrazkami, jak to Polak rozmawia z Polakiem?

Szukałam

Przeglądając odziany w nową sukienkę "Tygodnik", szukałam "Votum Separatum" i znalazłam je na marginesie.

Życie to ciągła zmiana miejsc. Obserwowane z boku, mogłoby przypominać morze z nadbiegającymi falami. Rozmaite zjawiska, wydarzenia, mody, prądy i pojedynczy ludzie wznoszą się coraz wyżej, zamieniają na chwilę w pianę, potem nikną i ustępują miejsca kolejnej fali. Czasem dzieje się to automatycznie, czasem świadomie. Jedni robią wszystko, by jak najszybciej być jak najwyżej i wepchnąć się bezpardonowo na wierzchołek fali, inni - po głębokiej refleksji - usuwają się. Na margines.

O dziwo, to właśnie ci ostatni wygrywają.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2008