Sygnał

Irlandzka IRA, mająca na sumieniu setki ofiar i całe dziesięciolecia terrorystycznej działalności, zadeklarowała niedawno, że rezygnuje z terroru i będzie prowadzić walkę wyłącznie polityczną. Wiadomość ta tylko mignęła w mediach, nie wyeksponowano jej, nie było dłuższych komentarzy.
Czyta się kilka minut

W jednym z zagranicznych programów oglądałam wywiad z młodym Palestyńczykiem, niedoszłym samobójcą, który odsiaduje wyrok w izraelskim więzieniu. Był już gotowy, ubrany w pas z ładunkami, ale ponieważ do wyznaczonego terminu akcji pozostała godzina, poszedł na obiad do małej restauracji. Tam wdał się w pogawędkę, napięcie opadło i nagle zrozumiał, że ci wszyscy ludzie dookoła są zupełnie niewinni. Nie potrafił już wykonać zadania i dał się aresztować.

Można sobie powiedzieć, że to odosobnione przypadki, które nic nie znaczą. Ale można też pomyśleć, że coś tam zaczyna zmieniać się od wewnątrz, korodować - i w ten sposób uzyskać odrobinę nadziei.

Powroty

Niedawno siedmiu rosyjskich marynarzy, uwięzionych w batyskafie - wróciło na powierzchnię, do słonecznego światła, do swoich bliskich, do życia. W kilka dni później siedmioosobowa załoga wahadłowca “Discovery" wylądowała szczęśliwie w Kalifornii. Oba wydarzenia poprzedzone były wciąż podsycanym napięciem i szumem złowróżbnych prognoz.

Te dwa powroty - z dna morza i z wysokiego nieba - można było przeżyć na dwa różne sposoby. Ucieszyć się i zaraz zapomnieć, albo gospodarować nimi rozsądniej. Przywoływać je na krótkie mgnienie w ciągu kolejnych dni i za każdym razem ów dzień odrobinę rozświetlać.

Ciąg

Koniec ubiegłego i połowa bieżącego roku to jakiś makabryczny ciąg afer, nadużyć, wszechobecnej korupcji i zaniku ludzkiej przyzwoitości. Parlamentarzyści, rady nadzorcze, urzędnicy samorządowi, organy ścigania, lekarze, piłkarze i działacze sportowi - wciąż dołączają nowe grupy zawodowe i środowiskowe.

Można - budząc się rano - pomyśleć, że oto znaleźliśmy się w bagnie i ono nas oblepia ze wszystkich stron, nie zostawiając już wolnego miejsca na ciele. Ale można też pomyśleć, że to jest właśnie moment przełomu. Bo wymuszona została aktywność policji i prokuratury, bo potencjalni przestępcy nareszcie się zlękli, bo społeczeństwo przestało to tolerować i uważniej patrzy na ręce.

Tak się składa, że sami musimy dbać o swoje nerwy, równowagę i kondycję psychiczną. Zalewani przez media złymi wiadomościami - szukać i doceniać te dobre. Bezustannie straszeni - zachować zimną krew. Karmieni katastrofizmem i bezsensem wszystkiego - przywierać coraz mocniej do tego, co sprzyja nadziei.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2005