Najlepsze czarne kryminały to te, w których detektyw szuka nie tyle winnego zbrodni, co miłości i empatii. I choć smutki zalewa drinkami, w głębi duszy walczy ze sobą, by raz jeszcze ujrzeć światło wschodzącego słońca, dokończyć podjętą sprawę i wyjść ze śledztwa bez szwanku (czytaj: złamanego serca i połamanych żeber).
Jako widzowie chętnie łudzimy się wraz z nim. Pragniemy wierzyć w szczęśliwe zakończenie, choć ono i tak nie nadejdzie. Nie oszukujmy się, śledztwo skończy się jak zwykle: otwarciem nowej flaszki whisky w zapyziałym gabinecie.
A to wszystko w oczekiwaniu na kolejny telefon od zleceniodawcy.
Drugi sezon serialu „Sugar”: w poszukiwaniu boksera o gołębim sercu
W poczet tego typu detektywów wpisuje się John Sugar, powracający właśnie w kontynuacji serialu Marka Protosevicha. W poprzednim sezonie Sugar (w tej roli Colin Farrell) rozwiązywał zagadkę zaginięcia wnuczki sławnego producenta filmowego Jonathana Siegela.
W drugim sezonie detektyw zostaje wynajęty do rozwikłania niespodziewanego zniknięcia rozrabiaki Ji. To pracowity (i prawowity) bokser o dobrym sercu, dlatego Sugar podświadomie czuje, że musi natychmiast pomóc jego bratu w poszukiwaniach.
Odpowiedzialny za produkcję Protosevich, po raz pierwszy w roli showrunnera, dotychczas znany był jako autor scenariuszy do „Posejdona” (2006) i „Jestem legendą” (2007).
Z kolei nominowany do Oscara za „Duchy Inisherin” (2022) i nagrodzony Złotym Globem za rolę „Pingwina” (2024) Farrell, dzięki wyjątkowemu urokowi osobistemu, za sprawą którego potrafi na zmianę równie skutecznie czarować i straszyć, idealnie wciela się w rolę detektywa.
Czy John Sugar ma w sobie coś z Philipa Marlowe’a
Nawiązania do postaci Philipa Marlowe’a (bohatera legendarnych powieści Raymonda Chandlera) nasuwają się same. Zarówno Marlowe, jak i Sugar są błyskotliwi, zaangażowani w śledztwa i – od czasu do czasu – niezbyt powściągliwi.
W serialu Protosevicha znajdziemy też liczne odniesienia do samego gatunku noir, widoczne zarówno w ujęciach, dialogach, jak i ścieżce dźwiękowej. W serialu pojawiają się nawiązania do klasyki kina, m.in. sekwencje z „Awantury w zaświatach” (1941), „Casablanki” (1942), a także „Gildy” (1946) lub „Bilardzisty” (1961).
Sam Marlowe podejmował się każdej sprawy, byle uleczyć samotność i stać się częścią czegoś większego – jak w powieściach „Głęboki sen” czy „Wysokie okno”. Poszukiwał ciepła domowego ogniska, podobnie jak Sugar w drugim sezonie serialu.
– Myślałem o tym – przyznaje Farrell na specjalnej konferencji prasowej przed premierą serialu, gdy pytam go o podobieństwa między dwoma detektywami. – Ale dla mnie Sugar przechodzi przez zupełnie inny rodzaj samotności. Zazwyczaj w kinie noir mamy do czynienia z postaciami tak złamanymi przez życie, że niemal tracą wrażliwość na otaczający ich świat. Żyją w izolacji, działając przecież wyłącznie na własną rękę, przez co samotność wzbudza w nich głęboką nieufność wobec innych ludzi.
Farrell dodaje, że Sugar odbiega nieco od klasycznego archetypu detektywa z gatunku noir.

– Nie jestem pewien, czy oni w ogóle dostrzegają w swoim życiu jakikolwiek sens. Praca pozwala im może na chwilę znaleźć tymczasowy cel. A Sugar jest kompletnie inny: motywuje go chęć czynienia dobra.
Istnieje jeszcze inna różnica. Otóż Sugar, jak dowiadujemy się z poprzedniego sezonu, to tak naprawdę... przybysz z innej planety (co tłumaczy jego częste skrępowanie, jak i wybitne śledcze umiejętności), zakochany w amerykańskiej kulturze i filmach noir.
Farrell: Sugar chce wierzyć w przyzwoitość
Marlowe potrafił wejść w łaski sprytniejszych od siebie dzięki niewyparzonemu językowi – ale zazwyczaj kończył z poobijaną twarzą. Sugar działa inaczej: jego reakcje są szczere, nie znajdziemy w nich kalkulacji. To także daje pewien pierwiastek nieprzewidywalności, działający na jego korzyść.
– Nie wiem, czy to dziecięcy optymizm, czy idealizm, ale w żadnej innej produkcji hardboiled [klasycznym amerykańskim kryminale – przyp. red.] nie widziałem u bohatera tak niepohamowanej wiary w przyzwoitość drugiego człowieka – mówi zdobywca Złotych Globów.
Sugar pomaga pielęgniarce, kiedy ta nie może powstrzymać łez po stracie pracy; zaczyna kumplować się z ochroniarzem Blainem, któremu poleca nadrobić „Casablankę”, gdy ten narzeka na swoje imię (został nazwany na cześć postaci Bogarta). Nawiązuje również relację z nieufną Val (Sasha Calle).
Podobno ktoś kiedyś przejrzał wszystkie sztuki Szekspira i policzył, że u Anglika na każde „tak” przypada aż siedemnaście „nie”. W „Sugar” jest na odwrót. Poczciwy detektyw praktycznie zawsze mówi „tak” i wyciąga pomocną dłoń do każdej osoby w potrzebie. Wie, że może się na tym sparzyć, ale liczy się tu i teraz. Trzeba pomóc, nim będzie za późno.
Jak naprawdę wygląda Los Angeles
Nie zapominajmy też o samym Los Angeles, które, choć dawno wkroczyło w XXI wiek, wciąż trzyma się starych schematów. Ludzie nadal nie potrafią tu sobie zaufać, a różnice społeczne (w tym także te na tle rasowym) jedynie intensyfikują wszechobecne napięcie.
Co gorsza, we współczesnym LA pojawiają się kolejne problemy: blisko 70 tys. osób pozostaje bezdomnych, imigranci wracają na tarczy, a liczne nałogi przyspieszają spotkania ze śmiercią.
Ten stan rzeczy nie pasuje Sugarowi. Nasz detektyw pragnie uratować praktycznie każdą napotkaną osobę (w ten sposób serial w zręczny sposób nagłaśnia sytuacje, z jakimi mieszkańcy LA muszą się mierzyć). John podkreśla, że jest pod wrażeniem rasy ludzkiej, choć często zaskakuje go jej głupota i nienawiść do drugiego człowieka.
Cóż, ten kosmita chyba jeszcze za krótko u nas pobył.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





