Przedziwny zbieg okoliczności. W piątek, 25 listopada, byłam zaproszona, jako rodzina Jana Pawła II, na ogłoszenie wyników konkursu na Jego pomnik. Nie będę się rozwodzić nad zasadnością stawiania pomników oraz oceną zgłoszonych prac, które jeden z jurorów nazwał - streszczam - amatorszczyzną, na organizatorach konkursu nie pozostawiając suchej nitki. Rzecz w tym, że jeden z wielu zarzutów pod adresem pracy, która uzyskała jaką taką aprobatę jury i drugą nagrodę w konkursie (pierwszej nie przyznano), był taki, że... autor pracy przedstawił Papieża jako starego człowieka. Gdy to usłyszałam, oniemiałam i opadły mi ręce. Natychmiast pomyślałam o komentarzu Anny Matei “Niekochana starość" (“TP" nr 48/05), przeczytanym poprzedniego dnia. Nie jestem znawcą rzeźby, nie umiem ocenić jej walorów artystycznych, ale jako zwykły odbiorca (a może nawet nie tylko zwykły) na takim pomniku, jeżeli już musi być postawiony, chciałabym widzieć Papieża z charakterystycznie pochylonymi plecami i głową, wspartego o krzyż niesiony podczas Drogi Krzyżowej. Żadne udziwnienia czy głęboko ukryte zamysły autora. Takim Go pamiętamy, taki był i taki jest żywy w pamięci, szczególnie ludzi młodych.
KAZIMIERA KWIECIŃSKA (Toruń)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














