Stara wojna, nowe realia

Na pozór wygląda to tak, jak cztery lata temu. W grudniu 2008 i styczniu 2009 r. Izrael też uderzył na Strefę Gazy, a celem również było powstrzymanie nękających ataków Hamasu...
Czyta się kilka minut

...(od początku 2012 r. na izraelskie pogranicze spadło 800 rakiet „domowej” roboty) i zniszczenie arsenałów tej organizacji terrorystycznej/narodowowyzwoleńczej (jedno nie wyklucza drugiego), która od wyborów w 2007 r. rządzi Gazą.

Wtedy cena, jaką zapłacili zwykli ludzie, była nieproporcjonalnie wysoka: większość z 1300 zabitych Palestyńczyków stanowili cywile. Izraelczycy niszczyli też cywilną infrastrukturę Gazy – tego więzienia na wolnym powietrzu, gdzie 1,7 mln ludzi, stłoczonych na małej przestrzeni (4100 osób na km kw.), od 2007 r. żyje w izolacji – bo od wyborczego sukcesu Hamasu Izrael utrzymuje blokadę Strefy.

W 2008 r. naloty trwały tydzień, po czym ruszyła ofensywa lądowa (podczas niej padła większość ofiar). Czy taki scenariusz się powtórzy, tego w chwili zamykania numeru „Tygodnika” nie było wiadomo. O takiej możliwości mówił premier Netanjahu, dla którego sukces obecnej akcji ma też wymiar partyjny: w styczniu 2013 r. w Izraelu będą wybory i Netanjahu zapewne chce zapunktować. Podobnie jak ówczesny premier Olmert, który akcję „Płynny Ołów” też zaczął przed wyborami. Do minionej niedzieli bilans ofiar to trzech zabitych cywilów po stronie izraelskiej i 80 zabitych oraz 500 rannych po palestyńskiej (głównie cywilów).

Ale na tym podobieństwa się kończą – i pytanie, czy Izrael może dziś pozwolić sobie na zabicie półtora tysiąca Palestyńczyków, jest zasadne. Nie tylko dlatego, że przy ofensywie lądowej liczba ofiar mogłaby być wyższa – widać, że Hamas jest lepiej uzbrojony niż kiedyś (tu operacja „Płynny Ołów” niewiele dała, przynajmniej nie trwale). Nowe rakiety, które Hamas dostał od Iranu via Sudan, mogą dolecieć do Tel Awiwu i Jerozolimy. Są niecelne, jest ich niewiele, a większość jest niszczona przez nowy izraelski system obrony przeciwrakietowej „Żelazna Kopuła”. Ale fakt, że po raz pierwszy od 1991 r. (gdy na Izrael spadały „scudy” Husajna) w dwóch największych miastach kraju wyją syreny, stwarza nową sytuację. Wprawdzie wynik starcia lądowego między armią Izraela i „armią” Gazy łatwo przewidzieć, ale wolno sądzić, że 30 tys. palestyńskich żołnierzy/terrorystów (jakkolwiek ich nie nazwiemy) będzie walczyć. Aby ich pokonać, Izrael musiałby zabić jeszcze więcej cywilów.

Tymczasem w minionych latach otoczenie Izraela zmieniło się całkowicie. Egiptem rządzi polityczny islam, w Syrii trwa wojna domowa, Liban jest niestabilny, a Turcja, długo polityczno-militarny sojusznik Izraela, dziś nim już nie jest (i to raczej nie z winy Turcji). Zmieniły się też sympatie na Zachodzie (także w Polsce, po 1989 r. długo proizraelskiej) – i choć wielu zachodnich polityków powtarza dziś, że „Izrael ma prawo do samoobrony” (a Palestyńczycy?), gotowość trwania przy tej linii wydaje się odwrotnie proporcjonalna do liczby ofiar cywilnych.

Natomiast polityka Izraela pozostaje niezmienna. Dziś sprawia wrażenie już nie tylko nieelastycznej, ale autystycznej. Od wybuchu „Arabskiej Wiosny” Izrael nie wykonał żadnego gestu wobec swego otoczenia i Palestyńczyków. A przecież strategia budowania nowych „murów” i „kopuł” oraz tworzenia faktów dokonanych (nieustająca budowa osiedli żydowskich) to – polityczna – droga donikąd. To w rękach Izraelczyków leży polityczny klucz do ożywienia martwego „procesu pokojowego”. Ale nawet nie próbują.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2012