Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Sprawiedliwość w ramach procedury

Sprawiedliwość w ramach procedury

22.12.2010
Czyta się kilka minut
Adw. Czesław Jaworski: Adwokat działa na obrzeżach prawa i bezprawia. I cała jego mądrość ma polegać na tym, żeby wyważyć i nie przekroczyć tych obrzeży. Żeby trzymać się prawa, a nie bezprawia. Rozmawiał Marcin Żyła
M

Marcin Żyła: Kim jest właściwie adwokat: reprezentantem oskarżonego czy pomocnikiem sądu?

Czesław Jaworski: W różnych postępowaniach (karnym, cywilnym, gospodarczym, administracyjnym) adwokat występuje w innych rolach. W postępowaniu karnym - najczęściej jako obrońca, czasem również jako pełnomocnik pokrzywdzonego. Spełniając funkcję obrońcy, jest przede wszystkim pomocnikiem procesowym oskarżonego i powinien podejmować tylko takie czynności procesowe, które są dla oskarżonego korzystne. Celem każdego postępowania sądowego jest ustalenie tak zwanej prawdy materialnej, zaś obowiązek jej ustalenia w postępowaniu karnym spoczywa na wszystkich organach procesowych, które podejmują jakiekolwiek rozstrzygnięcia, w szczególności - na sądzie i oskarżycielu publicznym.

Z kolei w postępowaniu cywilnym adresatem normy zawartej w przepisie statuującym zasadę prawdy materialnej są strony i uczestnicy postępowania, na których spoczywa obowiązek udzielania wyjaśnień zgodnie z prawdą, bez zatajenia czegokolwiek, a także: wskazania dowodów. Jest to obowiązek moralny. W postępowaniu karnym oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczenia dowodów, które mogłyby być wykorzystane na jego niekorzyść.

I nie stoi to w sprzeczności z celem procesu, którym jest ustalenie prawdy?

Od ustalenia prawdy jest sąd, który czyni to na podstawie dowodów dostarczonych przez oskarżyciela. W postępowaniu karnym zasada prawdy obiektywnej nie jest zasadą absolutną. Z różnych powodów (bezpieczeństwa państwa, ochrony rodziny, prywatności osób, tajemnicy adwokackiej lub lekarskiej) ustawodawca wprowadził tzw. zakazy dowodowe, które ograniczają możliwości dokonania ustaleń odpowiadających prawdzie. Zadaniem obrońców jest pilnowanie, aby ustalanie prawdy odbywało się zgodnie z obowiązującą procedurą i nie naruszało innych ważnych wartości. My, adwokaci, oddychamy pełną piersią, gdy wiemy, że zgłaszane przez nas wnioski odpowiadają temu "jak było" i leżą w interesie osoby bronionej oraz gdy zapada wyrok zgodny z tym, jak rzeczywiście było. Wówczas nie czujemy rozziewu pomiędzy oceną prawną a moralną danego zdarzenia.

Jak ma postępować adwokat, który - mimo deklaracji swojego klienta, że ten nie popełnił przestępstwa - jest przekonany o jego winie?

W procesie karnym adwokat ma pozycję samodzielną i niezależną. Sam decyduje o tym, czy podejmowana przez niego czynność procesowa jest dla oskarżonego korzystna, czy nie. Obrońca może nawet kwestionować przyznanie się oskarżonego do winy lub jego poczytalność! Nie jest także związany oceną prawną zarzucanego oskarżonemu przestępstwa, jaką prezentuje jego klient. Błędna strategia czy taktyka obrana przez oskarżonego nie powinna być stosowana przez jego obrońcę, ponieważ byłoby to działanie na niekorzyść klienta. Oczywiście, stosunki, jakie wiążą go z oskarżonym, oparte są na zasadzie zaufania. Obrońca winien jednak dążyć do usunięcia występujących różnic i akceptacji jego stanowiska przez swojego klienta. W ostatecznym rozrachunku chodzi przecież o interes oskarżonego i skuteczność podejmowanych działań. Jeżeli rozbieżności, co do celu lub sposobu obrony, nie zostaną usunięte, adwokat powinien zrezygnować ze sprawy. Jest to, oczywiście, ostateczność.

Większość z nas zgadza się z tym, że zasada, która przyznaje każdemu prawo do obrony, jest sprawiedliwa. Z drugiej strony, krytycznie oceniamy dążenie do tego, aby przestępcy uniknęli kary. Co odpowiedziałby Pan tym, którzy mówią, że adwokaci działają przeciw takiemu poczuciu sprawiedliwości?

Prawo do obrony, jedno z podstawowych praw człowieka i jedno z największych osiągnięć cywilizacyjnych ludzkości, nie ma nic wspólnego z dążeniem do tego, aby przestępcy uniknęli kary. Każdy, przeciwko komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony. Może sobie wybrać obrońcę z wyboru lub skorzystać z pomocy obrońcy z urzędu. Oprócz tak zwanej obrony formalnej prawo do obrony materialnej obejmuje też czynności procesowe zmierzające do obalenia oskarżenia albo złagodzenia odpowiedzialności karnej. Prawo do obrony to - mówiąc trochę górnolotnie - pancerz obronny obywatela przed nadmierną omnipotencją państwa. Służy ochronie praw i wolności obywatelskich przed różnego rodzaju nadużyciami władzy. Myślę, że adwokaci są dumni, że jako obrońcy stanowią ważne ogniwo w ochronie praw i wolności obywatelskich, że biorą udział w wymierzaniu sprawiedliwości, pełniąc ważną funkcję publiczną.

Czy jest Pan zadowolony z obrazu adwokatury w oczach Polaków?

Pamiętam czasy, kiedy zawód adwokata wymieniany był w pierwszej piątce zawodów cieszących się największym uznaniem. Dziś nie jest już tak dobrze. Dzieje się tak między innymi dlatego, że wzrosła liczba osób wpisanych na listy adwokackie bez aplikacji adwokackiej - a więc takich, które nie nabyły dostatecznego doświadczenia - oraz z uwagi na fakt, iż z wykonywaniem zawodu adwokata utożsamia się wiele osób świadczących usługi prawne.

Oczywiście, podobnie jak w każdej innej grupie zawodowej, zdarzają się wśród adwokatów tacy, którzy swoim nagannym zachowaniem kształtują negatywną opinię o całym środowisku. Tego rodzaju postawy nigdy nie były w adwokaturze akceptowane i powodowały wszczęcie postępowań dyscyplinarnych.

Jednak adwokaci zbierają u Polaków złe oceny również za przyczynianie się do opieszałości postępowań: składanie wniosków o odroczenie rozpraw, przedstawiania zwolnień lekarskich swoich oskarżonych...

Adwokat nie może rezygnować z wniosków, które uważa za słuszne. Jeżeli sąd taki wniosek uwzględni, obrońcy nie wolno obciążać odpowiedzialnością za rzekome przedłużanie procesu. Wymiar sprawiedliwości to system naczyń połączonych. Bywa więc i tak, że adwokaci krytykowani są za błędy innych oraz za niedowład organizacyjny funkcjonującego systemu. Jeżeli sędzia lub protokolant dopiero na rozprawie interesują się tym, czy świadkowi doręczono wezwanie, to jest już nieco za póżno!

Podobnie rzecz się ma z przewlekłością postępowań. Kiedyś wyznaczano jak najwięcej terminów rozpraw po to, aby sprawę zakończyć szybko. Obecnie dominuje pogląd, że sędzia powinien prowadzić równocześnie wiele spraw i dlatego terminy kolejnych rozpraw wyznaczane są czasem z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.

Pracuje Pan w swoim zawodzie od pięćdziesięciu lat. Co zmieniło się przez ten czas na sali rozpraw w podejściu do adwokatów i ich klientów?

Prawie wszystko. Począwszy od coraz bardziej nowoczesnych sal rozpraw aż po komputeryzację sądów. Dziś dominuje technika - a jednocześnie daje się wyczuć wszechobecną podejrzliwość, zimną oficjalność, pośpiech, który często przeradza się w chaos... Do lamusa odszedł kolorowy świat przepełnionych sal rozpraw, charakterystycznych, ciekawych osobowości, tak pięknie utrwalonych w felietonach "Wiecha", czyli Stefana Wiecheckiego.

Dziś adwokaci traktowani są jak zwykli petenci. Zmieniają się też priorytety. Dawniej w procesie karnym centralną postacią była osoba oskarżonego. Miał on nie tylko prawo, ale i obowiązek uczestniczenia prawie we wszystkich rozprawach sądowych. Stanowiło to pewną dolegliwość, ale również element wychowawczy. Uczestnicząc w rozprawie, oskarżony mógł też od razu reagować na wszystko, co go dotyczyło.

Czy adwokat, występujący w roli doradcy prawnego, wciąż jest adwokatem? A może występuje w nowej, innej roli - i w związku z tym zasady kodeksu etyki adwokackiej nie mają już wtedy zastosowania?

Adwokat pełni różnego rodzaju funkcje - najczęściej obrońcy, pełnomocnika i doradcy prawnego. Są to różne role, ale w żadnej z nich nie przestaje być adwokatem.

Obowiązkiem każdego adwokata jest przestrzeganie norm etycznych oraz strzeżenie godności zawodu, a więc wartości określonych w kodeksie etyki adwokackiej. W każdej z ról, w jakiej występuje, jego celem podstawowym jest ochrona interesów klienta. Adwokat korzysta z pełnej swobody i niezawisłości i dlatego ze swoim zawodem nie powinien łączyć takich zajęć, które uwłaczałyby godności zawodu i ograniczałyby jego niezależność.

W procesach karnych adwokat jako obrońca pełni ważną funkcję publiczną, biorąc udział w wymierzaniu sprawiedliwości przez niezawisły sąd. Zarzuca się nam czasem, że tych zasad nie stosujemy w życiu codziennym, oraz że są one inaczej interpretowane przez adwokatów zajmujących się przede praktyką sądową i tych z dużych kancelarii prawnych, którzy zajmują się obsługą wielkich podmiotów gospodarczych. W sprawach karnych adwokat zastanawiać się może tylko na temat sposobu prowadzonej obrony, nigdy zaś nie powinien mieć wątpliwości: bronić czy nie bronić?

W innych sprawach, w szczególności tych o charakterze majątkowym, problemy moralne i etyczne nie powinny być całkowicie pomijane.

Znakomity adwokat francuski, były dziekan rady adwokackiej w Paryżu, Fernand Payen zasłynął z twierdzenia, że do historii przechodzą ci adwokaci, którzy odmówili przyjęcia spraw głośnych, ale budzących wątpliwości etyczne. Ta wypowiedź sprzed stu lat nie straciła na aktualności.

Kiedy adwokaci angażują się w doradztwo na rzecz firm, pojawia się jednak pytanie, czy nie uzależnia ich to od zleceniodawców...

Myślę, że pojawiające się w kodeksie etyki adwokackiej pojęcia swobody i niezależności wymagają ponownego przemyślenia. Co oznaczają w warunkach gospodarki wolnorynkowej, w której zwykle dąży się do maksymalnego zysku? Czy - a jeśli tak, to do czego - zobowiązują adwokata i jego kancelarię, jeśli doradza podmiotom gospodarczym?

Adwokat zatrudniony w firmie postępującej nieuczciwie pełni dla jej właścicieli funkcję "zaworu sumienia". Jego obecność to ubezpieczenie, że polityka firmy pozostanie poza zainteresowaniem wymiaru sprawiedliwości.

Nie rozumiem określenia "zatrudniony". Adwokat nie może świadczyć pomocy prawnej na podstawie umowy o pracę. Jego obecność nie stanowi żadnego "zaworu sumienia". W każdej sytuacji musi działać zgodnie z prawem i wykonywać swoje czynności zawodowe z należytą uczciwością, sumiennością i gorliwością. Jego pomoc nie może mieć na celu ułatwienie popełnienia przestępstwa ani umożliwienie uniknięcia odpowiedzialności karnej osobie, która popełniła przestępstwo. Wykonując swoje czynności, winien kierować się niezależnością - a to znaczy, że nie może bezkrytycznie spełniać zleceń czy rozkazów klienta. Powinien również unikać sytuacji, z której wynikałoby, że jest on uzależniony od swego klienta.

Czy nieetyczne postępowanie adwokatów zajmujących się doradztwem gospodarczym jest przedmiotem postępowania przed sądem dyscyplinarnym?

Każde nieetyczne zachowanie adwokata powoduje odpowiedzialność dyscyplinarną. Nie słyszałem o sprawach dyscyplinarnych wytaczanych adwokatom świadczącym pomoc prawną z zakresu doradztwa prawnego.

Jeden z zapisów kodeksu etyki adwokackiej mówi o zakazie reklamowania usług adwokackich. Jaki jest jego sens?

Zapis ten oznacza, że adwokata obowiązuje zakaz korzystania z reklamy oraz pozyskiwania klientów w sposób sprzeczny z godnością zawodu. W środowisku adwokatów i radców prawnych długo już toczy się spór na temat tego, co jest reklamą, a co informacją. W przypadku tej drugiej przekazuje się dane dotyczące faktów - na przykład wiedzy, specjalizacji, znajomości języków obcych, doświadczenia - podczas gdy w reklamie dane zastępuje się najczęściej ocenami i wyrażeniami wartościującymi - mówi się na przykład o "najlepszych specjalistach".Uznajemy, że bardziej skuteczna jest wszechstronna, w miarę obiektywna informacja.

Trwa spór o to, czy adwokaci i radcowie prawni powinni mieć wspólny samorząd. Czy Pana zdaniem - z punktu widzenia wymagań etycznych - są to dwa różne zawody?

Spór, o którym Pan wspomina, trwa od początku lat dziewięćdziesiątych. Początkowo dotyczył dwóch grup zawodowych i reprezentujących ich samorządów. Od mniej więcej pięciu lat zmienia się jednak jego charakter: teraz państwo, wykorzystując oczekiwania tysięcy absolwentów wydziałów prawa, dąży do ograniczenia roli i znaczenia samorządów zawodów zaufania publicznego. Nieprzypadkowo coraz rzadziej mówi się o "samorządzie zawodowym", w zamian pojawia się pojęcie "korporacji" jako synonimu zła. W tej sytuacji należałoby się raczej skupić na obronie naszych uprawnień konstytucyjnych. Jestem zwolennikiem istnienia dwóch niezależnych zawodów adwokata i radcy prawnego oraz za ścisłą współpracą obu naszych grup zawodowych, zgodną z działaniem na rzecz dobra naszego państwa.

Na co powinni uważać rozpoczynający praktykę młodzi adwokaci?

Przyniosłem na nasze spotkanie wspomnienia pierwszego prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, Cezarego Ponikowskiego. Podzielił się w nich ciekawą refleksją: adwokat działa na obrzeżach prawa i bezprawia. I cała jego mądrość ma polegać na tym, żeby wyważyć i nie przekroczyć tych obrzeży. Żeby trzymać się prawa, a nie bezprawia. Powinien być też przygotowany na to, iż będzie narażony na wiele pokus.

Na przykład?

Przede wszystkim na pokusy materialne. Ale musi też pamiętać o tym, że jako obrońca adwokat ma współdziałać w ramach wymiaru sprawiedliwości, jako doradca - wpływać na zgodny z prawem, słusznością i zasadami etyki układ stosunków, uprzedzać lub łagodzić konflikty. Byłoby dobrze, gdyby nasi młodzi następcy zwracali uwagę nie tylko na techniczny sposób wykonywania zawodu, ale również na wartości leżące u jego podstaw. Na wartości i tradycję.

Czesław Jaworski (ur. 1934) w czasach PRL był obrońcą w procesach politycznych. W latach 1995-2001 był prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej. W samorządzie adwokackim odpowiadał m.in. za szkolenie aplikantów i doskonalenie zawodowe adwokatów. Obecnie jest redaktorem naczelnym "Palestry".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]