Spadł śnieg. Felieton Jana Klaty

No, spadł, i – uprzedzając pytanie – osobiście uważam, że to jak najbardziej w porządku. Że w kwietniu? Śnieg na kwieciu może być piękny, śnieg na pączkach urzeka, o ile powiemy „tak” czemuś niebanalnemu.
Czyta się kilka minut
 /
/

W sumie, ostatnimi czasy w latach ZOZI oraz ZOZZ mieliśmy do czynienia z tyloma stadami czarnych łabędzi, anomaliami, syngularnościami i generalnymi dopustami, że kwietniowy śnieg jest OK. Dobrze jest mieć taki problem, dobrze rwać włosie z tego powodu, że – uprzednio złośliwie powstrzymawszy się od opadów w bardziej banalnych miesiącach – kropnął śnieżek. Przecie plecień, nieprawdaż?

Ziemia łaknęła wilgoci jak kania dżdżu, więc dobrze się stało, jak się stało. Ale jest i druga strona medalu. Śnieg spada na ludzi, mokry, zbity w czapy – czy jak tam się te śniegopociski nie nazywają, zasadza się na dachach i bach w dół, gdzie na dole chodnik. Po chodniku – jak sama nazwa wskazuje – chodzą ludzie, nie zawsze zadzierając głowy. ­Boleśnie konkretny przykład z soboty. Spaceruję ulicą w centrum miasta Warsa i Sawy... i co widzę? Przechodzień przede mną o mało nie dostał w czapę śnieżnym nawisem o dużej wadze. Gruchnęło jak w sylwestra, człowiek najadł się strachu i z duszą na ramieniu pomaszerował dalej, ­kusząc los, licząc na łut szczęścia i fartowny powrót do domu, możliwie bez hospitalizacji. We mnie wzbudził się sprzeciw i postanowiłem zapukać do konsjerża kamienicy przy ulicy Chocimskiej 18A, aby naświetlić problem. Konsjerż okazał się konsjerżką, która urzędowała za marmurowym blatem w efektownym hallu i udawała Greka. W sensie, że nad wejściem do budynku wisiała grecka flaga, ale Polka w środku z początku zupełnie, ale to zupełnie nie wiedziała, o co chodzi na chodniku (choć widziała, jak to coś spada). Zacząłem ­drążyć temat, prosząc o interwencję polegającą na zorganizowaniu objazdu ze stosowną tabliczką ostrzegawczą bądź ­sprokurowaniu ekipy zrzucającej śnieg... W odpowiedzi usłyszałem coś głęboko charakterystycznego: „Ale przecież nie tylko z naszego budynku spada!”. Amen. Mane, tekel, fares. ­Whatever. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Spadł śnieg