„Smutek w tropikach” Ronalda Firbanka: orzeźwiająca nonszalancja i rubaszny humor

Wystarczy dać się ponieść wymyślnym konstelacjom estetyzowanych przedstawień i otworzyć na cukierkową nieważkość, aby dostrzec wyzwalający potencjał tej prozy.
Czyta się kilka minut
Ronald Firbank, „Smutek w tropikach", tłum. Andrzej Sosnowski, Ossolineum // materiały prasowe
Ronald Firbank, „Smutek w tropikach", tłum. Andrzej Sosnowski, Ossolineum // materiały prasowe

„Pierwszym obowiązkiem w życiu jest być tak bardzo sztucznym, jak to tylko możliwe” – napisał w „Upadku sztuki kłamstwa” Oscar Wilde. „Smutek w tropikach” Ronalda Firbanka potwierdza powyższą sentencję, przenosząc ją na grunt literatury. Epatowanie sztucznością jest w tej powieści nie tylko źródłem estetycznej przyjemności, ale też szkołą pisarskiej swobody. 

Książkę można streścić w dwóch zdaniach: oto rodzina rdzennych mieszkańców tropikalnej wyspy wyrusza ze wsi Mediaville do feerycznej stolicy Cuna-Cuna, gdzie prym wiodą kręgi angielskich kolonizatorów. Fabuła osnuta jest wokół nieudolnych prób przebicia się bohaterów do wyższych sfer i ustanowienia swojej pozycji w hierarchicznym społeczeństwie. Kwestie społeczne niewiele jednak Firbanka interesują. Albo inaczej: autor przekonuje, że o rzeczach poważnych należy mówić frywolnie, pilnując świętej dla modernizmu autonomii literatury.

Ronald Firbank konsekwentnie stroni od powagi

W tym formalnym szaleństwie jest metoda oraz dyscyplina. Wystarczy dać się ponieść wymyślnym konstelacjom estetyzowanych przedstawień i otworzyć na cukierkową nieważkość, aby dostrzec wyzwalający potencjał tej prozy. Firbank to pisarz orzeźwiającej nonszalancji i wielbiciel rubasznego humoru. Stylistyczna ekstrawagancja odsłania z kolei konwencjonalność form literackich i sieci kulturowych praktyk. Nietrudno umieścić angielskiego pisarza w konstelacji, której centrum stanowi gwiazda Wilde’a. Dalej można ją poszerzyć o innego estetę – Raymonda Roussela. Za to kokieteryjność i skłonność do hucpy mogą kojarzyć się z Robertem Walserem. Szwajcarski prozaik pokazał przecież, że literatura powinna być lekka za wszelką cenę (niezależnie od wagi tematu).

Bliska jest mi intuicja Andrzeja Sosnowskiego, ostrzegającego przed prostą klasyfikacją pisarstwa Firbanka (kamp, queer, postkolonializm). Poeta i tłumacz akcentuje samozwrotność tego projektu literackiego, który konsekwentnie stroni od powagi. Jeśli więc odrzucimy oficjalne powinności, konwencje i ideologie, pozostanie nam radość z prozy, która błyszczy „jak posadzka ze srebrnego szkła obsypana białymi żaglami”.

Ronald Firbank, SMUTEK W TROPIKACH, przeł. Andrzej Sosnowski, Ossolineum 2025

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2025