„Smolik”, Sissy Records, 2003

15.06.2003

Czyta się kilka minut

Andrzej Smolik. Człowiek-orkiestra. Grał na klawiszach w Wilkach i solowych projektach Roberta Gawlińskiego, współpracował z Nosowską, wyprodukował ostatnią płytę Krzysztofa Krawczyka... to tylko wycinek jego bogatej twórczości. W 2001 roku opuścił drugi plan i wydał autorski album.

Najnowsza płyta Smolika podobnie jak debiut nie ma tytułu (miłośnicy szufladkowania nazywają ją „2”) i również zawiera solidną porcję spokojnej muzyki elektronicznej, idealnej do relaksu po zwariowanej imprezie. W porównaniu z debiutem jest bardziej - co się wydawało niemożliwe - dopracowana i więcej jest tu brzmień akustycznych. Na gitarach grał Smolik wspierany przez gości (wśród nich Maciej Cieślak ze Ścianki), zaś do kilku artystów znanych z pierwszej płyty dołączyły (i to z jakim skutkiem!) wokalistki Mika Urbaniak i Magda Kaspryszyn. Rozbujany ciekawą linią basu „Who Told You” urzeka melorecytacją i śpiewem Miki, uzupełnionym słodkimi chórkami. Kończący płytę „Or” wciąga połamanym rytmem, a kojący głos Magdy wprawia słuchacza w letarg. Do najciekawszych utworów należą wyciszający „Med 2” z udziałem Kasi Nowickiej i Bogdana Kondrackiego (ex-Kobong), „All I” z przesterowanym śpiewem Miki i świetną partią trąbki Antoniego „Ziuta” Gralaka oraz uroczy „Dig I Din”, w którym wokalnie udziela się Artur Rojek z Myslovitz.

Warto się pokusić o piękne wydanie dwupłytowe, a na dodatkowym krążku znajdziemy poszczególne utwory zremiksowane przez innych muzyków. Nie są to prostackie przeróbki, raczej twórcze rozwinięcia oryginałów, jak choćby dubowa wersja EMADE lub Silver Rockets z intrygującymi brzmieniami a'la Mouse On Mars.

Mniejsza z tym, czy najnowsza płyta Smolika należy do gatunku „chill out”, „easy listening” czy „trip-hop”. Nie jest to bezbarwna muzyka dla każdego, nosi wyraźne piętno autora który ma własny, charakterystyczny styl. A sąsiaduje na mojej półce z albumem „The K&D Sessions” Kruder & Dorfmeister nie tylko z powodu podobnych klimatów muzycznych.
 

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2003