Skłodowska i Sienkiewicz

Marii Curie-Skłodowskiej przydarzył się smutny romans z wybitnym fizykiem mającym prostą żonę oraz czworo dzieci. Gdy romans się wydał, awansowało to do rangi wydarzenia dekady.
Czyta się kilka minut

Prasa huczała, dochodziło do demonstracji przeciwko „złodziejce mężów”. Biografowie p. Marii oraz dziennikarze opisujący dzisiaj jej życie zazwyczaj przeskakują nad meritum sprawy i uderzają w ton: „Och, jakże ohydna była nagonka...”. Mają rację? Mają w tym, że nagonka była ohydna. Nie mają, przeskakując. Krzywda uczyniona rodzinie była realna, nie wymyśliły jej złe języki.

Rząd polski zastosował podobną metodę w sprawie taśm Sienkiewicza. Podsłuchiwanie jest złe, publikowanie nagrań podrzuconych przez służby (?) jest złe, a nagonka części opozycji bywała nieprzytomna, łącznie z nonsensownym odwoływaniem się do „afery Rywina”. Meritum sprawy? Poszło się czesać. Mimochodem pogodziliśmy się z tym, że Narodowy Bank Polski może być używany do walki wyborczej.

Wielu Polaków myślało kiedyś, że głosując na PO, głosuje na partię podwyższonych standardów. Otóż głosowali tylko na partię mistrzowsko stosującą chwyt Kiedy Coś Sp..., Głośno Krzyczymy „PiS!”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2014