Skarbona i złotówa

31.01.2022

Czyta się kilka minut

FOT. ARCHIWUM PRYWATNE /
FOT. ARCHIWUM PRYWATNE /

Na ulicach Radomia pojawiła się przed kilku dniami pierwsza taksówka. Jest to piękny w linii, nowoczesny wóz koloru seledynowego ze srebrem. (...) Taksówka ma ogromne powodzenie i nie można jej nigdy dopaść na żadnym postoju, ciągle bowiem jest w ruchu” – zachwycało się „Życie Radomskie” w 1947 r. Z biegiem lat taksówek przybywało, ale zawsze było ich za mało. W świecie na opak, jakim był PRL, postoje taxi stały się de facto postojami pasażerów wyczekujących, aż zjawi się jakaś zbłąkana taksówka. Do taksówkarza zwanego taksiarzem lub taryfiarzem szybko przylgnęło też określenie „złotówa”. Na długo przed „Zmiennikami” pojawią się w tym środowisku absurdy „jak z Barei”, toteż chętnie będzie ono portretowane w kinematografii.

„Zaraz po pierwszym trudniej w Warszawie o taksówkę niż o dziewczynę” – żali się nowo poznanej dziewczynie pan Wołodyjowski w „Niewinnych czarodziejach”. W „Ósmym dniu tygodnia”, półkowniku z 1958 r., polska Brigitte Bardot przywołuje taksówkę wzruszającym dziś okrzykiem: „Taksa!”. W 1963 r. w „Ostatnim kursie” taryfiarz Kloss rozpracowuje mordującą w Gdyni taksówkarzy bandę Brunnera, a w „Smarkuli” Ignacy Rzecki ratuje w swojej taksówce z rąk zagranicznego obłapiacza jedną z dwóch polskich Audrey Hepburn. W obu filmach ważne role grają ówczesne taksometry. Można im się przyjrzeć z bliska i odczytać, że produkowała je Poznańska Fabryka Wodomierzy i Gazomierzy.

Minie ćwierć wieku i taksometr wyostrzy konflikt interesów między kierowcą taksówki a jej pasażerem, Rzecki zaś wróci do pracy na taryfie w „Zmiennikach”. Już w pierwszym odcinku, przy okazji krytyki rumuńskiej dacii jako pojazdu zbyt delikatnego na polskie drogi, da niezapomnianą charakterystykę polskiego pasażera: „Dziewięćdziesiąt procent klientów to ludzie z rozmachem, w stu procentach nietrzeźwi, wstanie taki, to łbem sufit przebije, a przy pierwszym kursie drzwi urwie”. W warszawskiej balladzie bohater wraca na Bródno po dłuższej nieobecności spowodowanej tym, iż dostał „dwa lata z pośpiechu”. Bródno tymczasem zdążyło się zmienić: „Tu bloki, tam bloki i nie wiem, gdzie jestem, to chyba dzielnica nie ta. Wnerwiam się na taksiarza: »Gdzieś ty mnie przywiózł, lewarku?!« »A bo co?« »Mówiłem ci chyba wyraźnie, na Bródno! Jak wyjdę z nerw...« A on na to: »Wujek, ty strąku łuskany...« (myślałem, że serce mi pęknie!) »...jak nie znasz, czerstwiaku, dokładnie Warszawy, wypada spytać mie grzecznie!«”.

„Słowo Ludu” w 1971 r. udawało optymizm: „Podniosła się kultura współżycia między kierowcami taksówek a pasażerami. Nie znaczy to wcale, że wszystko jest w tym zakresie w porządku. (...) Zbyt wiele jest jeszcze wozów, które wywołują u pasażerów uczucie obrzydzenia. Można się przykleić do siedzenia oblepionego zastarzałym brudem”. Podniesienie się kultury współżycia potwierdza chyba epitet „dama kameliowa”, jaki w „07 zgłoś się” wystosował pod adresem prostytutki Skarbony kierowca oburzony faktem, iż Skarbona po zapłaceniu za przejazd ostentacyjnie oczekiwała wydania reszty. W 1984 r. wzrost kultury współżycia dał się zauważyć gołym okiem. Reporterka „Dziennika Telewizyjnego” dziwiła się wówczas niepomiernie, iż od kilku dni taksówki wystające w Poznaniu pod hotelami i przed dworcem znowu zajęły się „przewożeniem zwykłych śmiertelników, takich jak my”. Tę niespodziewaną poprawę sytuacji usiłował logicznie uzasadnić dyrektor Zrzeszenia Transportu Prywatnego Maciejewski: „Trudna sytuacja paliwowa spowodowała wstrzymanie wydawania koncesji. Rzecz jasna, że nie wszystkim, tylko na te samochody, które poruszają się na benzynę. Natomiast na olej napędowy, czyli na tak zwaną popularnie ropę, normalnie koncesje możemy w dalszym ciągu wydawać. Będziemy po prostu niektórym naszym członkom wstrzymywali pozwolenie na prowadzenie taksówek z uwagi na nieprzestrzeganie [tu wyjątkowo chybione cięcie telewizyjnego montażysty – JP] tego regulaminu i wyszukują sobie pracy, która była już przedmiotem krytyki prasowej, na dworcu, wyszukując specjalnych pasażerów. Konkretnie pasażerów zagranicznych, unikając przewozu naszych obywateli”.

Życie taksówkarza było jedną wielką grą. Wszak w PRL-u w każdej chwili do taksówki mogła wsiąść domorosła, albo i prawdziwa, Irena Dziedzic. W „Czy jest tu panna na wydaniu” taksiarz dostaje od Maliniaka pytanie: „Co by pan zrobił, jakby pan wygrał milion?”, i bez namysłu odpowiada: „Psa bym sobie kupił”. Bo taksówkarze nie myślą i nie mówią jak leci, tylko jak poeci. Może dlatego, że jednych i drugich obowiązuje licencja. Bożena Stramek, publikując w „Języku Polskim” wyniki badań żargonu taksówkarzy szczecińskich, podkreślała, że najczęściej posługują się oni metaforą i metonimią. To z jej artykułu dowiedziałem się, że „klient oczytany” jest synonim klienta nietrzeźwego. A Wacek Stefanek, wioząc pana Sułka w „Brunecie wieczorową porą”, po tym, jak wypowiedź „Jeden, wiesz pan, był pilotem na samolotach. Ten to był dopiero zalatany!” spotyka się z uznaniem pasażera, przyznaje wprost: „Wiesz pan, jak człowiek siedzi za tym kółkiem, to mu takie różne rzeczy, panie… Ja to, wiesz pan, mam łeb do satyry”.

Marzenia taksówkarza nie były wyrafinowane. W „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” pan za kółkiem zdradza je nie komu innemu, jak Rzeckiemu: „Jeździć na taksówce w Nowym Jorku”. Na uwagę, że „Tłok tam straszny”, odpowiada podręcznikowo: „Nie tylko! Tam jest i nierówność społeczna, i trusty, i kartele, i wszechpotężna władza kapitału, ale tam, jak ktoś kogoś gania samochodem, to oba dymają tak, że aż kurz idzie!”.©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Poeta, prozaik, dziennikarz radiowy, tłumacz i felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Laureat licznych nagród literackich, pięciokrotnie nominowany do Nagrody Literackiej „Nike”. W 2015 r. otrzymał Wrocławską Nagrodę Poetycką „Silesius” za… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2022