Siła Milczącego Głosu

Wspominany czasem na tych łamach ks. Bronek Bozowski przestrzegał mnie i moich kolegów, abyśmy ze swojego życia nie uczynili straganu z jajami. Ponieważ dowcip "Wujcia" był zbyt wyrafinowany jak na dwudziestolatków, ktoś ze słuchaczy zapytał o sens przypowieści. "Stragan z jajami" oznacza człowieka, który nauczył się w życiu tylko jednego słowa: "ja". Siebie stawia na początku i na końcu zdania. Nie może żyć bez ja i ma do swego ja nabożny stosunek, dlatego jego życie przypomina stragan z jajami: ja, ja, ja, ja. Godne pożałowania.
Czyta się kilka minut

Jeśli czytając ten akapit, ktoś się zaśmiał, to dobrze. Zbliża się niedziela Gaudete - Radujcie się, a uśmiech na twarzy chrześcijanina jest znakiem, że z naszą wiarą w Boga i człowieka nie jest aż tak źle, jak chcieliby tego prorocy pesymizmu. Ale ta przypowieść ma przede wszystkim sens teologiczno-egzystencjalny.

Nie żyjemy na pustyni. Poruszamy się w przestrzeni głosów walczących, by zaistnieć w naszej świadomości. Słowa, słówka, głosy i głosiki docierają do nas zewsząd, mniej lub bardziej nachalnie przekonując do określonej wizji rzeczywistości. W tym chórze łatwo wyróżnić głosy sukcesu, entuzjazmu, radości, zadowolenia z siebie i własnych dokonań. Są też głosy rozgoryczenia, cynicznego makiawelizmu, populizmu, wyrachowania i oskarżania. W wypadku tych ostatnich nie ma największego znaczenia, czy są one prawdziwe lub fałszywe. Ich autorom zdaje się wystarczyć, że wypychają na powierzchnię życia społecznego własne "superego".

Trudno wyróżnić w tym chórze wiarygodnych świadków Królestwa Bożego, ale dzięki Janowi Chrzcicielowi jest to możliwe. On był Głosem niekalkulującym sukcesu w sondażach, ale odważył się mówić opinii publicznej, że należy zmienić sposób życia. Był Głosem, który od początku swej misji mówił: "To nie ja", choć zebrało się wokół niego wielu uczniów. Co najważniejsze: był Głosem, który w odpowiednim momencie potrafił zamilknąć. Nie rozmyślał, czy w historii będzie przestrzeń dla jego osoby. Zaryzykował i milknąc na zawsze, znalazł sobie trwałe miejsce w historii zbawienia.

Nie chodzi mi o to, byśmy przestali mówić, pisać, śpiewać, a nawet, gdy zajdzie potrzeba, krzyczeć. Jest wiele sfer życia społecznego i religijnego domagających się przemian i naprawy ze względu na Królestwo Boże. Dlatego trzeba być Głosem. Ale przygotowując adwentową drogę Panu, trzeba też posiąść umiejętność stworzenia przestrzeni dla zaistnienia kogoś Innego. On też ma swoją opowieść.

Nasz głos ma wartość religijną, jeżeli w odpowiedniej chwili milknie. Gdy zagłusza innych, przestaje być wiarygodny. Tam, gdzie Głos woła, że tylko on ma rację, życie staje się prymitywnym bazarem idei, otwiera się możliwość tyranizowania innych. Gdy jednak pozostawia człowiekowi przestrzeń wolności, aby w jego sumieniu przemówiło żywe Słowo Boga, wtedy posiadacz Głosu staje się głosem wiarygodnym. Życie zmienia się na lepsze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2008