Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Sesja III: Człowiek, głupcze!

Sesja III: Człowiek, głupcze!

20.09.2011
Czyta się kilka minut
Wymagania stawiane chrześcijańskim politykom sprowadzić można do hasła "3K": kompetencja, kompas (czyli zorientowanie na wartości) i zdolność do kompromisu.
T

Trzecia sesja, moderowana przez Jarosława Makowskiego, dotyczyła chrześcijańskich wartości polityków. Eurodeputowany Jan Olbrycht zadał we wprowadzającym wystąpieniu kluczowe pytanie: czy wykonalne jest być jednocześnie politykiem i dobrym chrześcijaninem? Tak - stwierdził. Ale pod warunkiem, że politykę rozumie się jako roztropne działanie na rzecz dobra wspólnego. Jednak czy chrześcijański polityk może poszukiwać kompromisowych rozwiązań? Owszem, nawet powinien, mając jednak na uwadze istotę kompromisu i jego granice.

Przede wszystkim zaś - zaznaczył europoseł - chrześcijański polityk jest osobą publiczną, musi więc być autorytetem i dawać swoim działaniem świadectwo wyznawanych wartości. - Proszę mieć do nas zaufanie - mówię to jako polityk wywodzący się z chrześcijaństwa - apelował Olbrycht, co jednak spotkało się z dość chłodnym przyjęciem, gdyż, jak zauważył redaktor naczelny "Więzi" Zbigniew Nosowski, politycy muszą sobie na zaufanie zapracować.

Bp Piotr Jarecki, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Unii Europejskiej i wiceprzewodniczący COMECE, skupił się na wskazaniu właściwych chrześcijaństwu wartości, na których chrześcijańscy politycy powinni opierać swoje metody działania. Przede wszystkim nie mogą "dzielić życia na prywatne, w którym jest Bóg, i publiczne, w którym Boga nie ma". Powinni także sprzeciwiać się atomizacji społeczeństwa, bo człowiek nie może się rozwijać bez relacyjności. Stworzenie człowiekowi warunków do integralnego rozwoju to nic innego, jak wypełnianie w sferze politycznej przykazania miłości.

Co więcej, "nie ma chrześcijaństwa bez krzyża" - mówił biskup, napominając, że chrześcijański polityk nie może zrażać się trudnościami. Zwłaszcza że tych może być coraz więcej: dyskutanci zauważyli zgodnie, jak niebezpieczne jest rugowanie otwarcie manifestowanych chrześcijańskich poglądów. - Chrześcijaństwo stało się antykwarycznym fatałaszkiem - powiedział europoseł Konrad Szymański. - Sprawa Rocco Buttiglionego [jego nominacja na członka Komisji Europejskiej została utrącona ze względu na jego katolickie przekonania m.in. na rodzinę i kwestię homoseksualizmu - red.] pokazała jasno, że wspólnota polityczna zaczęła rościć sobie prawo do reglamentacji poglądów. To proces bardzo niepokojący - podkreślił.

Podczas dyskusji jednak i tym razem jednym z głównych przedmiotów refleksji stał się kryzys gospodarczy. Jarosław Makowski zapytał, czy w Unii Europejskiej wspólne wartości, jak choćby solidarność, nie poniosły klęski w obliczu kryzysu i walki z nim. Dr Stefan Vesper, sekretarz generalny Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, odparł, że wymagania stawiane chrześcijańskim politykom sprowadzić można do hasła "3K": kompetencji, kompasu (czyli zorientowania na wartości) i zdolności do kompromisu. A obecny kryzys, wyraził opinię Vesper, ma swoje źródło przede wszystkim w niekompetencji polityków, którzy nie mają wystarczającej wiedzy z zakresu ekonomii.

Konrad Szymański zauważył, że nie trzeba być chrześcijaninem, by dostrzec naganność zadłużania się ponad miarę dzisiejszych społeczeństw oraz nieuchronność konsekwencji kryzysu demograficznego. Europoseł Wojciech Olejniczak z kolei upomniał polityków, którzy w tej sytuacji nie przekonują ludzi do słusznych, choć trudnych rozwiązań, ale zapomnieli o dalekowzrocznym planowaniu i mówią im to, co chcieliby usłyszeć. Pośrednio przyznał mu rację bp Jarecki, wskazując na skomplikowaną ścieżkę prowadzącą od deklarowanych wartości do projektu politycznego, której wydeptywaniem w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań powinni zająć się politycy. To trudna rola, bo "samo napominanie o wartościach" jest łatwiejsze od działania.

Jarosław Makowski postanowił jednak drążyć kwestie wartości w obliczu kryzysu, stwierdzając, że politycy zapomnieli zupełnie o zasadzie solidarności, skoro aprobowali pomoc dla upadających banków, zbywając milczeniem fakt, że ludzie tracili pracę. - Gdyby był tu z nami Bill Clinton, dziś powiedziałby pewnie: "Solidarność, głupcze!" - stwierdził Makowski. Kościół, przypomniał bp Jarecki, widzi przyczynę kryzysu w nadmiernej emancypacji gospodarki oraz wyeliminowaniu regulującej roli państwa na rzecz przekonania o samoregulującym się rynku. I parafrazował Clintona jeszcze inaczej: "Nie liczy się gospodarka, głupcze! Liczy się człowiek!".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]