Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W zbroi Don Kichota

W zbroi Don Kichota

23.09.2013
Czyta się kilka minut
Mówienie dziś o rodzinie przypomina konsylium lekarskie nad łożem śmiertelnie chorego – wypowiedź nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Celestina Migliorego oddaje nastroje uczestników konferencji w Tomaszowicach.
XIII Międzynarodowa Konferencja „Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”, Tomaszowice, 13-14 września 2013 r. Fot. Krzysztof Babulewicz / FUNDACJA K. ADENAUERA
1

13 i 14 września już po raz trzynasty (po raz szósty w podkrakowskich Tomaszowicach) odbyła się międzynarodowa konferencja z cyklu „Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”. Czym tegoroczna konferencja różniła się od poprzednich? Po raz pierwszy debatowano na temat tak niepolityczny, po raz pierwszy także prace podczas jednej z sesji odbyły się w dwóch grupach roboczych. O ile podczas dyskusji wokół zagadnień politycznych czy ekonomicznych emocje nierzadko sięgały zenitu, to w tym roku na sali dominował spokój i poczucie lekkiego zagubienia.
Konferencję rozpoczęła niespodzianka – kard. Stanisław Dziwisz został odznaczony Medalem Roberta Schumana przyznawanym przez Europejską Partię Ludową, chadecką frakcję w Parlamencie Europejskim. Joseph Dahl, przewodniczący EPL, wręczając nagrodę zaznaczył, że honoruje ona osobisty wkład kard. Dziwisza w to, że Polska stała się jedną z cenionych na świecie demokracji, a także wieloletnią posługę u boku Jana Pawła II. Kardynał w krótkich słowach podziękowania zaznaczył, że nagrodę postrzega jako uznanie wkładu polskiego Kościoła w zjednoczenie Europy, a osobiście wezwanie dla niego do dalszej pracy.
Wspólny głos polityków i hierarchów
Wszyscy przemawiający w części otwierającej konferencję zgodnie przyznali, że rodzina nadal pozostanie podstawową komórką budującą europejskie społeczeństwa. Marek Sowa marszałek województwa małopolskiego zaznaczył potrzebę budowania programów na rzecz rodziny. Jacques Santer, przewodniczący Fundacji Roberta Schumana, przestrzegł przed rozstrzyganiem dylematu „praca czy rodzina” na rzecz pracy i przed postrzeganiem rodziny jako inwestycji oraz zawarciu małżeństwa jako decyzji biznesowej. José Ramos Ascensão z Komisji Konferencji Biskupów Unii Europejskiej (COMECE) wskazał, co najbardziej zagraża rodzinie: teorie gender i działania na rzecz mniejszości seksualnych, których wpływ widać w coraz większej liczbie aktów prawa międzynarodowego.
Te same źródła zagrożenia dostrzega kard. Stanisław Dziwisz. Jego zdaniem zmiany społeczne we współczesnym świecie idą w kierunku dezintegracji rodziny; podważony zostaje dotychczas niepodważalny fundament – zgodna z prawem naturalnym wizja rodziny jako związku kobiety i mężczyzny otwartego na przekazywanie życia. Z kolei Jacek Protasiewicz, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, zaznaczył, że choć ta instytucja jest obecnie jednym z najważniejszych ośrodków unijnego prawodawstwa, to jednak prawo rodzinne i polityka rodzinna nie należą do kompetencji oddanych UE przez kraje członkowskie. Mimo tego – mówił Protasiewicz – dyskusje na temat rodziny przewijają się przez PE coraz częściej.
Po krótkich wystąpieniach otwierających konferencję głos zabrał prezydent Bronisław Komorowski. Chłodził zapał tych, którzy źródło kryzysu rodziny upatrują w Unii Europejskiej. Zdaniem prezydenta w zintegrowanej Europie może nam być nawet łatwiej stawiać czoła problemom. „Rodzina potrzebuje wsparcia i dobrego klimatu” – mówił Komorowski. Jednak „polityka rodzinna nie może narzucić jednego wzorca zachowania. Musimy promować szacunek dla decyzji obywateli. (...) Ale nie można dopuścić do akceptowania rozwiązań prawnych postulujących zmniejszenie wagi rodziny”. Prezydent przyznał, że polityka rodzinna jest kosztowna. „Ale jej zaniechanie przyniesie jeszcze wyższe koszty w przyszłości” – przestrzegał. Komorowski, mówiąc o założeniach tej polityki, pokazał, że chodzi w niej raczej o dawanie wędki zamiast ryby. Zaznaczył, że filarem polskiej przedsiębiorczości są rodzinne firmy, których potencjał warto wspierać. Konieczny zdaniem prezydenta jest rozwój rynku usług opiekuńczych, by ich kosztem nie obciążać tylko państwa. Nie mniejszą rolę pełnią urlopy rodzicielskie, z których korzystać mogą ojcowie – to niezmiernie ważne z punktu widzenia kształtowania postaw solidarności w rodzinie.
Na koniec prezydent postulował konieczność zbadania prawa pod kątem istnienia zapisów dyskryminujących rodziny oraz zachęcał, by czerpać z doświadczeń innych krajów, także o odmiennych niż Polska tradycjach kulturowych, gdzie udało się stworzyć dla rodzin pozytywny klimat i odgonić widmo kryzysu demograficznego.
W podobnym tonie wypowiadał się abp Celestino Migliore, nuncjusz Stolicy Apostolskiej w Polsce. „Często polityka rodzinna to programy pomocowe. Ale nie powinna ona obejmować tylko przypadków awaryjnych. Powinna stanowić wsparcie dla rodzin bez względu na ich sytuację” – mówił abp Migliore, poddając pomysł mikrokredytów dla rodzin udzielanych na takich zasadach, jak udziela się je przedsiębiorcom.
Mapa zagrożeń
Po tych wystąpieniach przyszedł czas na sesje tematyczne. Pierwszą dotyczącą znaczenia rodziny z perspektywy różnych wyznań chrześcijańskich, moderował Jan Olbrycht, wiceprzewodniczący grupy EPL w Parlamencie Europejskim. Obrycht wprowadził do dyskusji o tym, czym rodzina jest dla katolika, protestanta i wyznawcy prawosławia. (Wypowiedzi duchownych zamieszczamy osobno).
Podczas drugiej sesji zatytułowanej „Rodzina wobec wyzwań współczesnego świata” uczestnicy podzielili się na dwie grupy robocze. Pierwsza z nich podjęła próbę odpowiedzi na pytanie „Małżeństwo versus związek partnerski – czym jest rodzina?”. Druga rozważała, czy gender studies to nowa etyka, czy może jednak niebezpieczna ideologia.
Abp Henryk Hoser podkreślił przełomowe przemiany związane z rokiem 1968, które odwróciły dotychczasowy porządek społeczny. Za najbardziej niebezpieczne zjawiska arcybiskup uznał ekonomiczną tyranię maksymalizacji zysków, faworyzowanie osób samotnych i nietypowych układów rodzinnych w polityce społecznej, a także wymuszane aborcje i antykoncepcję w krajach mniej rozwiniętych. Na koniec wezwał do opierania rozwoju społeczeństw na niezdeformowanej antropologii.
Drugim głosem wprowadzającym do pracy w grupach roboczych było wystąpienie prof. Marguerite Peeters, dyrektor Instytutu Dynamiki Dialogu Międzykulturowego w Brukseli. Jej zdaniem zmiany społeczne ostatnich dekad, oceniane jednoznacznie negatywnie, są przekuwane w nowe paradygmaty i modele stosunków społecznych. Pojęcie rodziny zostaje wypaczone na naszych oczach przez relatywistyczne zrównanie wyborów modeli życia. Prof. Peeters wskazała na niebezpieczeństwo płynące z rugowania tradycyjnej definicji małżeństwa (jako związku kobiety i mężczyzny) oraz rodziny z aktów prawa międzynarodowego. Zdaniem Peeters globalne stanowisko tylko w deklaracjach jest pro-family, a w rzeczywistości po cichu prowadzi do dekonstrukcji pojęcia rodziny. Głównymi winowajcami tego zjawiska są teorie gender oraz promowanie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego (za którym kryje się tak naprawdę zagwarantowanie dostępu do antykoncepcji i aborcji).
Filozoficzne podstawy tych przemian Peeters widzi w deizmie, który sprowadził Boga do abstrakcyjnego architekta rzeczywistości, pozbawiając Go roli kochającego ojca. Pokłosie Oświecenia doprowadziło do tego, że – zdaniem prof. Peeters – „freudyzm zabił nam ojca, feminizm matkę, a antykoncepcja – małżonków. Z człowieka został tylko obywatel. Trzeba więc porzucić inżynierię społeczną i zrobić wszystko, by zmienić obywatela na powrót w człowieka potrafiącego kochać”.
Małżeństwo versus partnerstwo
Obradom grupy roboczej rozważającej temat „Małżeństwo versus związek partnerski – czym jest rodzina?” przewodniczył Marek Zając. Dyskusję rozpoczęły wystąpienia Rii Oomen-Ruijten, holenderskiej eurodeputowanej z frakcji EPL, oraz Jana Olbrychta, który wcześniej zaznaczał, że w Parlamencie Europejskim trudno o zgodę co do rozumienia podstawowych pojęć nawet wśród chrześcijan należących do tej samej chadeckiej partii. Wymiana zdań dwojga europarlamentarzystów była tego najlepszym dowodem. Ria Oomen-Ruijten wykazywała pogodzenie się z zachodzącymi zmianami społecznymi i stała na stanowisku, że najważniejsza jest miłość i szacunek między ludźmi, a związki partnerskie powinny być traktowane na równi z małżeństwami zawartymi zgodnie z ustawodawstwem krajowym. Eurodeputowana EPL wyraźnie jednak zaznaczała, że nie ma to nic wspólnego z małżeństwem wyznaniowym. Jej zdaniem należy patrzeć na związki bardziej funkcjonalnie: forma prawna relacji nie ma większego znaczenia, gdy zrodzone w niej dzieci mogą dorastać w miłości.
Jan Olbrycht pytał: „Czy powinniśmy – jako Kościół – dostosowywać się do zmian cywilizacyjnych? Czy może jednak powinniśmy stać na straży zasad, skoro wierzymy, że są niezmienne?”. Stwierdził też, że nie możemy związków partnerskich traktować jako substytutów rodziny, bo są prawną formą sankcjonowania nietrwałości relacji. A dziś palącym problemem jest właśnie to, że młodzi ludzie uciekają od trwałości i zobowiązań. Inna sytuacja – zdaniem Olbrychta – ma miejsce, gdy osoby homoseksualne chcą, by ich związek określać jako małżeństwo. „To tęsknota za formą trwałą. Ale nie możemy się na to zgodzić, bo zdemontuje to całą naszą koncepcję rodziny” – uważa europoseł.
Ten chrześcijański dwugłos z perspektywy Polski i Holandii rozpoczął dyskusję z udziałem wszystkich zgromadzonych na sali. Bp Tadeusz Pieronek zauważył, że lansowanie teorii genderowych to promowanie wolności bez odpowiedzialności – jego zdaniem – a to fałszywa wizja wolności, bo zarówno Bóg, jak i prawo natury nakładają na człowieka pewne ograniczenia.
Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika „Więź”, polemizował zarówno z prof. Peeters, jak i europosłanką Oomen-Ruijten, stwierdzając, że nie trzeba ani stawać do walki, ani nie można bezwolnie akceptować zmian. Jego zdaniem czas zacząć przekonywać innych do chrześcijańskiej wizji rodziny. Do problemu kryzysu demograficznego jako efektu kryzysu rodziny odniósł się Henryk Woźniakowski, prezes zarządu wydawnictwa Znak. Według niego młodzi ludzie nie zawierają małżeństw ze względu na poczucie niestabilności. Ale błędem byłoby w niestabilnym świecie oczekiwać gwarancji stabilności z zewnątrz, musi ona mieć źródło w trwałym związku dwojga ludzi.
Na koniec moderujący dyskusję Marek Zając trzeźwo przypomniał, że związki partnerskie, które łatwiej zawrzeć i łatwiej rozwiązać, z natury mogą prowadzić do pokrzywdzenia słabszych – zwłaszcza dzieci, ze względu na fakt, że ustawodawstwo nie przyznaje im takiej ochrony jak prawo rodzinne w przypadku rozwodu czy separacji. Kiedy Ria Oomen-Ruijten zauważyła, że ochrona w razie rozwiązania związku partnerskiego powinna być taka sama jak w przypadku rozwiązania małżeństwa, Jan Olbrycht uznał, że wpada w pułapkę niekonsekwencji – bo jaka byłaby wtedy różnica między związkiem partnerskim a małżeństwem? Jego zdaniem, chrześcijańscy politycy powinni przede wszystkim dawać świadectwo i żyć jak chrześcijanie.
Podsumowania prac grupy debatującej na temat „Gender – nowa etyka czy ideologia?”, w której udział brali również prof. Inga Iwasiów z Instytutu Polonistyki i Kulturoznawstwa Uniwersytetu Szczecińskiego oraz György Hölvényi, sekretarz stanu w węgierskim Ministerstwie ds. Społecznych, Kultury i Oświaty, dokonał Norbert Neuhaus z Fundacji Roberta Schumana w Luksemburgu. Stwierdził on, że trzeba wyjaśnić najbardziej podstawowe pojęcia, bo ani nauka, ani polityka nie mogą obejść się bez określonej koncepcji człowieka. Po to prowadzi się badania, by dowiedzieć się, co jest w nas niezbywalne, a co uwarunkowane kulturowo. Następnie należy zastanowić się, jakie problemy powinna rozwiązywać polityka, mając na uwadze, by nie używać instrumentalnie grup społecznych do osiągania celów, których grupy te wcale nie chcą.
Dawać czy motywować
Konferencję zakończyła debata o polityce rodzinnej w Unii Europejskiej, która odbyła się drugiego dnia obrad. W wystąpieniu wprowadzającym do panelu dyskusyjnego prof. Pierpaolo Donati z Wydziału Socjologii i Prawa Gospodarczego Uniwersytetu w Bolonii zaproponował koncepcję obywatelstwa rodzinnego, polegającą na wspieraniu relacji wewnątrz rodziny (bo od nich zależy jakość życia i dziecka, i osoby starszej) oraz na zewnątrz niej, bo rodzina to łącznik między jednostkami a społeczeństwem.
Drugim wprowadzeniem do dyskusji było wystąpienie kard. Kazimierza Nycza odczytane przez rektora UPJP2 w Krakowie, ks. prof. Władysława Zuziaka. Kard. Nycz odwołał się w nim do pojęcia rodziny w Katechizmie Kościoła Katolickiego oraz do refleksji Jana Pawła II nad biblijnym nauczaniem o stworzeniu człowieka jako kobiety i mężczyzny. W trakcie panelu dyskusyjnego François Biltgen, były minister sprawiedliwości Luksemburga i specjalista od prawa europejskiego, przypominał, że polityka rodzinna leży w kompetencji państw członkowskich i Unia Europejska nie może prowadzić działań ustawodawczych w tym zakresie. Choć kształt innych polityk wspólnotowych – jak zaznaczył Biltgen – może wpływać na polityki rodzinne poszczególnych państw członkowskich. Zdaniem Róży Thun, eurodeputowanej z EPL, pytanie, co robi Unia w sprawie rodziny, to spychologia uprawiana dlatego, że państwa członkowskie nie radzą sobie z samodzielnym prowadzeniem polityki rodzinnej.
O rozsądek we wspieraniu rodzin twardo apelował dr Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, przytaczając przykład badań prowadzonych w Wielkiej Brytanii. Wykazały one, że kilkadziesiąt lat wspierania rodzin niepełnych doprowadziło do zwiększenia ich liczby. Bo wsparcie ze strony państwa stworzyło zachętę do rozwodów albo niewchodzenia w związki małżeńskie. Brytyjczycy porównali też sytuację rodzin wielodzietnych korzystających z zasiłków oraz niekorzystających ze wsparcia. Sytuacja finansowa tych pierwszych była znacznie lepsza. To tworzyło negatywne wzorce dla dzieci, które kontynuowały życie na państwowym garnuszku. Zdaniem Sadowskiego najlepszą polityką na rzecz rodziny jest stworzenie warunków, by było możliwe utrzymanie się za dochody z pracy, a nie z dotacji z publicznych pieniędzy, bo to prowadzi do powiększania deficytu budżetowego. Równie liberalne recepty przedstawił Paweł Kowal, eurodeputowany z Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).
Jedynym pewnym wnioskiem z tegorocznego spotkania jest postawienie diagnozy: zmiany społeczne doprowadziły do podkopania tradycyjnego modelu rodziny. Jak się wobec tej sytuacji zachować? Tu pewniki się kończą. Walczyć o status quo? Zaadaptować się do nowych warunków? Pokojowo przekonywać innych do swoich racji? Oby chrześcijanie nie stracili zbyt wiele czasu i energii na spieranie się o to między sobą. O ile walka ze zmianami cywilizacyjnymi nie jest walką z wiatrakami.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]