Kolejne pouczenia Ojców wyznaczają przestrzeń do nauki Tory. Powtarza się kilka przekonań: nauka niepowiązana z pracą prowadzi do grzechu, "nie odłączaj się od ogółu", służ swej wspólnocie, nie działaj tylko na swoją korzyść, bądź grzeczny i zachowuj się pięknie wobec ludzi, nie sądź bliźniego swego, póki nie wstawisz się w jego położenie.
Nauczyciele wskazują na dwa ważne fakty. Po pierwsze, jesteśmy zanurzeni w społecznym otoczeniu i za nie ponosimy odpowiedzialność. To jest taki zwykły i codzienny sprawdzian Tory w człowieku. Jest ona przedmiotem studiów, ale też życiem pośród sobie podobnych osób związanych węzłem wybrania i nakazem badania zapisanej w księgach woli Boga.
Po drugie, praca jest czymś nie tylko obecnym w naszym życiu, ale również dobrem, z którego płynie poczucie własnej wartości. Talmud wszak naucza, że ojciec jest zobowiązany nauczyć syna Tory, jak i zawodu. Więcej, byli tacy rabini i religijni mistrzowie, którzy twierdzili, że nie wolno nie pracować, albo co gorsza dla studiów nad Pismem zrezygnować z wykonywania swego zawodu. Majmonides, największy z największych żydowskich filozofów, pisał: "Ktokolwiek myśli, że studia nad Torą powinny być wsparte dobroczynnością i zwalniają z zarobkowania, bezcześci Imię Boga, zawstydza Torę, zaciemnia światło wiedzy, krzywdzi człowieka i uszczupla życie. Nie wolno ze studiów nad Torą zyskiwać finansowych korzyści na tej ziemi". Mojżesz Majmonides, pisząc eleganckim, prostym, praktycznym językiem, wiedział, co ma na myśli. Sam zajmował się medycyną i handlem. Nie korzystał ze środków otrzymywanych od wspólnoty. Dzisiaj mało który rabin przestrzega pouczeń nauczyciela, ale przez to nie tracą swej siły. Znajomość Tory nie może służyć władzy, pieniądzom, a tylko sztuce mądrego życia. Problem ma długą historię. Rabi Szimon znany z Talmudu pytał: "Jeśli ktoś orze, sadzi, zbiera plon, to co stanie się z Torą?". Odpowiadał: "Trzeba się w pełni oddać studiom, a sprawy materialne i codzienne pozostawić panu Bogu". Talmud nie rozstrzyga tej kwestii, ale znajdziemy tam zalecenie ostrożności i rozwagi: "Wielu próbowało czynić tak, jak rabin Szimon, ale nic z tego nie wyszło". Pozostaje nakaz pracy. Wyjątkiem jest plemię Lewitów. Oni zostali oddzieleni od reszty. Nie służyli w wojsku. Nie otrzymali żadnego wieczystego dziedzictwa na ziemi Izraela. Nie pracowali dla własnego dobra. Tylko im należy się wsparcie wspólnoty.
Zalecenie pracy pozostaje w tradycji: nie wolno na innych przerzucać kosztów studiów religijnych. To nie jest fair. Wiemy, że część chasydów w Izraelu nieco nadużywa swojej religijności, oczekując, że to świeccy będą ich do pewnego stopnia utrzymywali. "Czarni", jak o nich mówią (czarni, bo na czarno odziani ortodoksi), powiadają zresztą o swoich braciach płacących na utrzymanie szkół religijnych i stypendia dla wiecznych studentów: "osły pana Boga". Na nich się wożą, z ich pieniędzy korzystają, choć sami chasydzi na ogół żyją przy tym nadzwyczaj skromnie.
Judaizm oczekuje od swoich wiernych tego, że będą osobami praktycznymi, że będą dbali o siebie i swoich bliskich, a lenistwo, marnowanie czasu uchodzą za oczywiste zło. Można to samo powiedzieć innymi słowami: Tora nie jest gdzieś w niebie, oddalona od ludzkiego świata. Ona jest tutaj, dostępna ludzkiemu umysłowi. Ona jest tutaj przez to, jak się żyje i zmienia stosunki między ludźmi. Jest nauką praktyczną, etyczną w pierwszym rzędzie, a rzadziej, jeśli w ogóle, zajmuje się kwestiami metafizycznymi.
Kiedy na początku wieku niemiecki socjolog Werner Sombrat dowodził, że to właśnie Żydzi, a nie protestanci stworzyli kapitalizm, wskazywał właśnie na te cechy żydowskiego ducha: wyszkolony na studiach nad Torą i Talmudem analityczny umysł, szacunek dla pracy, energii życiowej, wewnętrzną dyscyplinę, wstrzemięźliwość i zdecydowaną niechęć do marnowania czasu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















