Wezwanie

Mojżesz budując świątnicę, mógł słusznie uważać, że jego misja dobiegła końca.
Czyta się kilka minut
Paweł Śpiewak / / Fot. Grażyna Makara
Paweł Śpiewak / / Fot. Grażyna Makara

Izraelici uszli z Egiptu, otrzymali Tablice, a on dopilnował wraz z Bezalelem dzieła budowy namiotu spotkania. Bóg wezwał go, bo czekało go jeszcze większe zadanie. Izraelici mieli uświęcić swe życie. To samo czeka każde pokolenie Żydów. Stoją przed tym samym zadaniem, często nie znajdując w Torze pisanej jasnych wskazań.

Bóg wezwał Mojżesza z miejsca, gdzie spoczywały dwa cherubiny. Namiotu nie okrywała chmura. I tylko on, a nie będący arcykapłanem jego brat Aaron, miał usłyszeć instrukcje dotyczące różnego rodzaju ofiar. Wziął na siebie ciężar, którego – jak powiadają – nie mogło unieść sześćset tysięcy Izraelitów.

Usłyszał: „gdyby kto z was ofiarowywał ofiarę Panu”. Powinno się raczej powiedzieć: „gdy człowiek będzie ofiarowywał ofiarę”. Jest to różnica cienka, ale ważna. Tora sięga w tym miejscu po słowo rzadko przywoływane: „adam”, a nie „isz”, o wiele częściej występujące w świętych księgach, które również oznacza człowieka. Rabini zastanawiali się, dlaczego tak zostało owo polecenie przedstawione. Powiadali: oznacza, że człowiek nie może ofiarowywać Bogu tego, co zdobył nieuczciwie. Bądź jak Adam, pierwszy człowiek, którego ofiara była czysta, ponieważ niczego ukraść nie mógł, wszak nikogo poza nim nie było na świecie. Myślimy oczywiście o Adamie, który jeszcze nie spożył owocu z drzewa wiadomości.

Komentatorzy dodają, że ofiara zostanie przyjęta, gdy zwrócimy się do Boga ową cząstką duszy, której nie skaził jeszcze grzech. Tą cząstką łączymy się z Adamem. Składając ofiarę od siebie przedgrzesznego, można odzyskać właściwe miejsce w świecie, powrócić w pełni do pierwotnego stanu doskonałości. Nazywa się to „tszuwa” – oczyszczenie, powrót – i zawsze na nas czeka. Czeka od początku istnienia świata.

Na początku w Księdze Kapłańskiej mowa jest o ofiarach całopalnych, złożonych z bydlęcia hodowanego przez ofiarodawcę. Nie może to być dziki zwierz. Mowa tu o owcach, kozach, synogarlicach, gołębiach. Ofiarodawca nie może myśleć o ofierze jako o pożywieniu dla Boga, ponieważ Bóg nie zna głodu. Ofiara zawsze ma charakter dziękczynienia i wezwania w trudnych chwilach. Psalm 107 wskazuje na cztery okazje, gdy trzeba taką ofiarę złożyć: kiedy człowiek przeszedł przez pustynię, gdy został zwolniony z więzienia, gdy wyzdrowiał po ciężkiej chorobie oraz gdy przeżył sztorm na morzu. Rabin Szymon bar Jochai z kolei twierdził, że ofiary całopalne powinny być ekspiacją za grzeszną medytację serca. A pewien midrasz naucza nas, że człowiek, który żałuje swoich grzechów, może być poczytywany za takiego, który udał się do Jerozolimy, zbudował Świątynię oraz ołtarze i złożył wszystkie ofiary nakazane przez Torę. Z kolei rabi Hanina powiadał: studia nad ofiarami są równe ich składaniu.

O całopalnych ofiarach wiemy już wiele. Składał je Noe, gdy tylko obeschły wody potopu. Abraham miał złożyć tego rodzaju ofiarę z Izaaka. Mojżesz nalegał na faraona, by ten zwolnił lud dla złożenia ofiary. Również teść proroka Jetro złożył ofiarę całopalną. Zalecenia Księgi nie wprowadzają nowego obyczaju, a jedynie ustalają porządek i zasady, których wcześniej jeszcze nie znano. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2016