Samokrytyka na temat zadłużania Polski

Ja, niżej podpisany, przyznaję, iż łgałem jak pies, twierdząc, że jeśli dojdzie do przekroczenia ustawowego progu ostrożnościowego 55 proc. relacji zadłużenia publicznego w stosunku do PKB, to - zgodnie z ustawą o finansach publicznych - rząd będzie musiał ostro ciąć budżet, m.in. zamrażając pensje budżetówki i ograniczając waloryzację rent i emerytur. W pogoni za źle pojętą sensacją, w ramach ogólnie postępującej tabloidyzacji mediów, lekkomyślnie i nieodpowiedzialnie twierdziłem, że rząd powinien zaproponować zmiany ustawowe, które pozwolą na zmniejszenie budżetowych wydatków, a opozycja i prezydent powinni takie działania wesprzeć.
Czyta się kilka minut

Przyznaję, że katastroficzne scenariusze dotyczące naszego zadłużenia są wyssane z palca, gdyż zanim się zdążą zrealizować, politycy wyrzucą próg ostrożnościowy z ustawy o finansach publicznych. Nie należy się też obawiać, że w efekcie podczas kolejnych kampanii wyborczych wydadzą miliardy na zakup świeżej kiełbasy wyborczej i tym samym doprowadzą do przekroczenia kolejnego (tym razem zapisanego w konstytucji) progu oszczędnościowego 60 proc. Groziłoby to obniżką zarobków budżetówki i świadczeń emerytów i w ogóle wszystkich rządowych wydatków. Do niczego takiego jednak nie dojdzie, bo w końcu konstytucję też można zmienić, co nasza klasa polityczna w razie potrzeby uczyni, by uniknąć politycznej destabilizacji i wiążącej się z tym utraty diet poselskich.

Pragnę także podkreślić, że nie powinniśmy się obawiać naśladowania krajów znacznie od nas bogatszych i zarazem bardziej zadłużonych, jak USA, Włochy czy Japonia. Tam to ludzie sobie pożyją! A przecież zaciągnięty dług nie my będziemy spłacać, tylko nasze dzieci, i nie ma powodu, by się tym przejmować, bo nie będzie nas już wówczas na świecie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2009