„Samo Voo Voo”

Voo Voo, Pomaton EMI
Czyta się kilka minut

Jakby wbrew spodziewanemu szumnemu przyjęciu - płyta nad wyraz skromna. Jakby dla złapania oddechu po spotkaniach z orkiestrą i jazzmanami - wracająca do czysto rockowych korzeni. Jakby gdzieś obok powszechnego bezkrytycznego uznania - poddająca zespół najtrudniejszej próbie: próbie zwykłej piosenki z refrenem. Tytuł sugeruje, że tym razem grupa radzi sobie w podstawowym, czteroosobowym składzie, a surowe aranże tym bardziej potwierdzają dryg Waglewskiego do komponowania zwięzłych, klarownych, a przy tym niesamowicie chwytliwych kawałków.

Dwa pierwsze utwory to pigułka z większością składników dawkowanych potem na raty: do pobrzękującej metalicznie gitary w "Dzisiaj jest ładna pogoda" dołącza niemal swingujący bas, a w "Nie fajnie" pomrukujący nosowo saksofon. Dynamiczne utwory albo nawiązują do prostego "stonesowskiego" rocka (oparte na miarowych riffach "Nie podoba się", nieco bluesowe "Barany", nerwowo poszarpany "Dziki"), albo próbują go deformować trochę a la Tom Waits (kanciasta gitara i niby-klezmerski saksofon w "Puszczy", ironiczne nawiązania do maniery dancingowej w "Ogniu"). Wśród spokojniejszych kawałków wyróżnia się nawiązujący do hymnicznej rockowej ballady (z serdeczną ironią, którą podkreśla tytuł) "Łan Łerd Łan Drim" oraz nastrojowy, refleksyjny "Komboj" (z delikatnym motywem na banjo i sugestywnym pogwizdywaniem). Całość urzeka bezpretensjonalnością i bezpośredniością, która udziela się także tekstom. Wybrane na singiel "Leszek mi mówił" jest czytelnie adresowaną piosenką dla "kolegi po gryfie" Lecha Janerki ("a mówił Lech: strzeż się tych miejsc"), "Nie fajnie" przekonująco ostrzega przed obyczajowo poprawną "fajnością" i "sympatycznością" ("cukier dość mało krzepi, a przy tym paskudnie się lepi"), zaś "To ładnie wychodzi" uderza konstatacjami cokolwiek diogenesowymi ("nie zrobisz nic, nie zmienisz nic, możesz wejść, możesz wyjść").

Na osobną uwagę zasługuje siedmiominutowa kompozycja zamykająca album. "Nie manipuluj" w ogóle nie przypomina rockowej piosenki: jest oparte na orientalnych skalach, gitara Waglewskiego brzmi jak sitar z hinduskiej ragi (czyżby echa Osjana?) albo jak perska lutnia ud (co w połączeniu z saksofonem daje efekt podobny do nagrań Anouara Brahema), rozwijany w "medytacyjnym" tempie główny motyw osiąga hipnotyczną intensywność, a efekt wzmaga prostota przesłania ("gdy tak po prostu o czymś kłamiesz, jesteś draniem, zwykłym draniem"). Wspaniały utwór - zupełnie inny niż reszta, ale to szczególnie dla niego warto mieć całą płytę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2008