Sahara, piekło Nigeryjek

80 proc. kobiet z Nigerii, które w 2016 r. zarejestrowano na Sycylii po podróży z Libii, to ofiary handlu ludźmi – podaje Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM).
Czyta się kilka minut

​Ogłoszone niedawno dane ujawniają skalę innych kryminalnych procederów – coraz częściej się zdarza, że w zamian za możliwość przeprawy do Europy uchodźcy i migranci są zmuszani do oddawania przemytnikom swoich organów wewnętrznych.

Informacje te oznaczają, że w ub. roku prawie 9 tys. Nigeryjek jeszcze przed wejściem na łódź płynącą przez Morze Śródziemne miało de facto status niewolnic. Gangi szmuglerów w Libii sprzedawały je sobie nawzajem, trzymały w niewoli, nierzadko żądając okupu za uwolnienie; kobiety gwałcono i torturowano, niektóre były świadkami, jak zabijano ich towarzyszki. Co więcej, dla wielu z nich dotarcie do Europy nie oznacza kresu cierpień. Po przybyciu na Sycylię władze nie są w stanie zapewnić im należytej ochrony. Według IOM większość nigeryjskich migrantek trafia przymusowo na rynek usług seksualnych, głównie we Włoszech, gdzie kontrolę nad kobietami przejmuje miejscowa mafia (szacuje się, że w 2016 r. takich przypadków było dwa razy więcej niż rok wcześniej).

Nigeryjczycy stanowią już jedną piątą migrantów docierających na Sycylię; pod względem liczebności właśnie wyprzedzili Erytrejczyków. Zdaniem ekspertów to efekt zmieniającej się sytuacji na szlaku przez Saharę. Wcześniej wielu migrantów osiągało północną Afrykę samodzielnie. Jednak wojna domowa w Libii i większe ryzyko podróży dla pojedynczych osób sprawiły, że dziś trasę przez pustynię kontrolują w dużej mierze nigeryjskie gangi, współpracujące z Libijczykami – ich celem jest czerpanie zysków z wykorzystywania migrantów. Najbardziej opłacalne są dla nich przemyt i sprzedaż kobiet.

Skala dramatu ich ofiar pozostaje nieznana. Na saharyjskim szlaku uchodźczym nie ma pracowników agencji międzynarodowych lub dziennikarzy. Dysponujemy tylko strzępami informacji – najczęściej świadectwami kobiet, które przeżyły piekło Sahary. W jednym z raportów Amnesty International można m.in. przeczytać o takich, które przed wyruszeniem w stronę Europy, świadome ryzyka gwałtu, prosiły lekarzy o przepisanie tabletek antykoncepcyjnych. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2017