A jednak: wszystko za sprawą wyroku Wysokiego Trybunału w Londynie, który orzekł w minionym tygodniu, że aby uruchomić formalną procedurę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, rząd potrzebuje zgody parlamentu.
Co to oznacza? Gdy w czerwcu Brytyjczycy niewielką większością zdecydowali, że chcą opuścić Unię, wówczas – choć wielu mieszkańców Wysp było tym zszokowanych – zdawało się, że Brexit jest przesądzony. Tym bardziej że wkrótce ster rządów przejęła energiczna i zdecydowana nowa premier Theresa May. Co prawda niedawno May potwierdziła, że Brexit będzie – do marca 2017 r. mają rozpocząć się negocjacje ze Wspólnotą – i kurs funta od razu spadł... Ale teraz okazuje się, że to nie takie proste: Wysoki Trybunał uważa, że zanim rząd uruchomi konieczny tu artykuł 50. traktatu europejskiego, Brexit musi zyskać poparcie w parlamencie. Na marginesie – kurs funta od razu poszedł w górę.
Orzeczenie to jest dla May problemem, bo większość parlamentarzystów opowiada się za pozostaniem w Unii – przynajmniej na razie. Nic dziwnego, że premier postanowiła się odwołać od wyroku do Sądu Najwyższego. Jeśli jednak i ta instancja uzna, że sprawa musi być głosowana w Izbie Gmin i Izbie Lordów (a wtedy, kto wie, może zażądają tego również parlamenty lokalne w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej?), to całkiem możliwe jest rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych – po to, by wprowadzić do parlamentu więcej zwolenników Brexitu. Całe to prawne zamieszanie pokazuje, że gdy Brytyjczycy głosowali w referendum, to zupełnie nikt nie wiedział, jak Brexit miałby wyglądać w praktyce. Teraz więc odbywa się wielki eksperyment na żywym organizmie państwa.
Wyrok Trybunału pokazał też coś jeszcze. Po referendum na Wyspach odnotowano wzrost liczby wykroczeń i przestępstw motywowanych nienawiścią rasową, wymierzonych także w Polaków. Teraz uderza agresywna retoryka części mediów i polityków pod adresem sędziów, którzy rzekomo sprzeciwili się „woli ludu”. Sędziów jednak szybko poparła minister sprawiedliwości Liz Truss, podkreślając, że niezależność sędziowska jest podstawą rządów prawa. Mimo brexitowskiej zawieruchy, wiele to mówi o brytyjskiej demokracji. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















