Wydawało się przed laty, że skoro na uniwersytety wraca teologia, to tym samym uniwersytecka społeczność odzyska sobie właściwy sposób działania. Niestety, niewiele z tego wyszło. Teologowie, być może dlatego, że w przeważającej części są duchownymi, pierwsze, co zrobili, to obrazili się na „ten niewdzięczny i zeświecczały świat”, i skryli się tym razem w przez siebie zbudowanym limbusie. A przecież do nich należy szukanie odpowiedzi na podstawowe pytanie, czy rzeczywiście dni jak „fregaty śmierć nam niosą”, śmierć i nic więcej. A przecież teologowie, a na swój sposób filozofowie i artyści, a ostatnio uprawiający nauki matematyczno-przyrodnicze, mówiąc za Pawłem, usiłują: „uwolnić tych, którzy bojąc się śmierci, całe życie podlegali niewoli”.
Na kolędowym spotkaniu z warszawskim KIK-iem abp Adrian Galbas powiedział: „Kościół bardzo dziś potrzebuje inteligentnych ludzi; ludzi, którzy potrafią we właściwy sposób wykorzystać otrzymaną od Boga w darze inteligencję ku pokazaniu Kościoła światu w taki sposób, jaki chciałby sam Chrystus, aby Kościół był widziany. (…) Bardzo na to liczę, że będziecie inteligentnymi członkami Kościoła, czyli takimi, którzy umieją zadać pytanie, także trudne i wrażliwe, i nie bojąc się ich stawiać także hierarchii kościelnej, księżom czy biskupom; którzy mają odwagę napomnieć lub podkreślić coś, co być może zostało przeoczone, a jest ważne, którzy mają odwagę rozmawiać”. Mieć odwagę rozmawiać to dla niejednego duchownego wysiłek ponad miarę, skoro ksiądz, chodzący po kolędzie, zagadującemu go przez płot psu odpowiada „z buta”.
W roku 1848 dzisiaj błogosławiony, wówczas ekskomunikowany ks. Antonio Rosmini pisał, że „ubóstwo i nędza myśli i uczuć, które charakteryzują metody i treści współczesnej edukacji katolickiej, wydają księży nieświadomych, kim są wierni świeccy, czym jest kapłaństwo i jak mocno wierni z duchownymi są połączeni świętym węzłem”. Mówił też, że „w pierwszych wiekach chrześcijaństwa to dom biskupa był seminarium dla przyszłych księży i diakonów, a podział na duchowieństwo wyższe i niższe był wówczas zupełnie nieznany”. Ponoć historia się nie powtarza… A przecież dzisiaj, patrząc choćby tylko na Ukrainę, widać jak na dłoni, że serce bez rozumu to zbrodniarz, zaś rozum bez serca to fałszerz.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















