Rozum bez serca to fałszerz

Mieć odwagę rozmawiać to dla niejednego duchownego wysiłek ponad miarę, skoro ksiądz, chodzący po kolędzie, zagadującemu go przez płot psu odpowiada „z buta”.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Wydawało się przed laty, że skoro na uniwersytety wraca teologia, to tym samym uniwersytecka społeczność odzyska sobie właściwy sposób działania. Niestety, niewiele z tego wyszło. Teologowie, być może dlatego, że w przeważającej części są duchownymi, pierwsze, co zrobili, to obrazili się na „ten niewdzięczny i zeświecczały świat”, i skryli się tym razem w przez siebie zbudowanym limbusie. A przecież do nich należy szukanie odpowiedzi na podstawowe pytanie, czy rzeczywiście dni jak „fregaty śmierć nam niosą”, śmierć i nic więcej. A przecież teologowie, a na swój sposób filozofowie i artyści, a ostatnio uprawiający nauki matematyczno-przyrodnicze, mówiąc za Pawłem, usiłują: „uwolnić tych, którzy bojąc się śmierci, całe życie podlegali niewoli”.

Na kolędowym spotkaniu z warszawskim KIK-iem abp Adrian Galbas powiedział: „Kościół bardzo dziś potrzebuje inteligentnych ludzi; ludzi, którzy potrafią we właściwy sposób wykorzystać otrzymaną od Boga w darze inteligencję ku pokazaniu Kościoła światu w taki sposób, jaki chciałby sam Chrystus, aby Kościół był widziany. (…) Bardzo na to liczę, że będziecie inteligentnymi członkami Kościoła, czyli takimi, którzy umieją zadać pytanie, także trudne i wrażliwe, i nie bojąc się ich stawiać także hierarchii kościelnej, księżom czy biskupom; którzy mają odwagę napomnieć lub podkreślić coś, co być może zostało przeoczone, a jest ważne, którzy mają odwagę rozmawiać”. Mieć odwagę rozmawiać to dla niejednego duchownego wysiłek ponad miarę, skoro ksiądz, chodzący po kolędzie, zagadującemu go przez płot psu odpowiada „z buta”.

W roku 1848 dzisiaj błogosławiony, wówczas ekskomunikowany ks. Antonio Rosmini pisał, że „ubóstwo i nędza myśli i uczuć, które charakteryzują metody i treści współczesnej edukacji katolickiej, wydają księży nieświadomych, kim są wierni świeccy, czym jest kapłaństwo i jak mocno wierni z duchownymi są połączeni świętym węzłem”. Mówił też, że „w pierwszych wiekach chrześcijaństwa to dom biskupa był seminarium dla przyszłych księży i diakonów, a podział na duchowieństwo wyższe i niższe był wówczas zupełnie nieznany”. Ponoć historia się nie powtarza… A przecież dzisiaj, patrząc choćby tylko na Ukrainę, widać jak na dłoni, że serce bez rozumu to zbrodniarz, zaś rozum bez serca to fałszerz.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Światło wiedzy i wiary