Reklama

Rosja na torturach

Rosja na torturach

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
14.10.2021
Czyta się kilka minut
Obrońca praw człowieka Władimir Osieczkin zbiera i pokazuje w sieci dowody okrucieństw aparatu władzy. Prawdziwą bombą stało się niedawno opublikowanie przezeń nagrań dokonanych kamerą wideo w więziennym szpitalu gruźliczym w Saratowie.
Kolonia karna w mieście Władimir w Rosji. W niej przebywa Aleksiej Nawalny, kwiecień 2021 r. / FOT. Dimitar DILKOFF / AFP / EASTNEWS
N

Nie od dziś wiadomo, że areszty śledcze i kolonie karne w Rosji nie są kurortami. W mediach opozycyjnych regularnie pojawiają się doniesienia o stosowanych przez śledczych i służbę więzienną metodach „pracy” z aresztowanymi i skazanymi: bicie, gwałty, szantaż. Portal „The Insider” opublikował w 2018 r. „Encyklopedię rosyjskich tortur” z opisem stosowanych nielegalnych sposobów obróbki podejrzanych i osadzonych. Skala jest porażająca. Na ogół sprawy, które ujrzały światło dzienne, są sukcesywnie usuwane w cień, rozmydlane, zeznania ofiar są bagatelizowane, sprawcy pozostają zwykle bezkarni lub otrzymują kary symboliczne, w zawieszeniu. Ręka rękę myje, system trzyma swoje tajemnice pod kluczem.

Ten stan rzeczy próbuje zmienić projekt obrońcy praw człowieka Władimira Osieczkina Gulagu.net. Osieczkin zbiera i pokazuje na stronie internetowej dowody okrucieństw aparatu. Prawdziwą bombą stało się opublikowanie przezeń nagrań dokonanych kamerą wideo w więziennym szpitalu gruźliczym w Saratowie. Nie są to jedyne materiały dowodzące straszliwych, drastycznych praktyk masowo stosowanych wobec więźniów.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Osieczkin na początku października ujawnił, że w jego gestii znalazło się 40 gigabajtów materiałów filmowych z różnych rosyjskich placówek więziennych. Na stronie Gulagu.net napisał: „Eksperci mojej grupy wywieźli tajne archiwum rosyjskich służb specjalnych, z pomocą którego funkcjonariusze FSB i FSIN (służby więziennej) upadlali skazanych i zmuszali ich do wykonywania nielegalnych poleceń. Materiał, który trafił w nasze ręce, to potwierdzenie, że w placówkach podległych FSIN działają sonderkomanda tajnych agentów FSB i FSIN, którzy na polecenie funkcjonariuszy tych służb torturują i gwałcą więźniów. Dokumentują te czyny służbowymi kamerami wideo. Materiały służą do dalszego szantażu w celu uzyskania zeznań obciążających lub werbunku danego więźnia do udziału w torturowaniu innych więźniów”.

W kolejnych dniach Gulagu.net opublikował wstrząsające filmy nakręcone w więziennym szpitalu gruźliczym nr 1 w Saratowie, przedstawiające prymitywne, poniżające tortury wobec kilku więźniów. Według Osieczkina, szpital nie jest bezpiecznym miejscem dla więźnia – służba więzienna może z nim zrobić wszystko. Jeden z więźniów poddanych torturom i gwałtom w szpitalu twierdzi, że funkcjonariusze zażądali od niego 50 tys. rubli w zamian za utrzymanie jego poniżenia w tajemnicy (zgwałcony więzień spada w hierarchii więziennej na samo dno) i odstąpienie od ponownych tortur. Przyjaciele więźnia zebrali i przekazali żądaną kwotę, ale to nie uchroniło go od kolejnych gwałtów.

Oddajmy jeszcze raz głos Osieczkinowi: „Sala tortur w szpitalu gruźliczym funkcjonuje na mocy umowy z Federalną Służbą Bezpieczeństwa: do tej placówki mogą przywieźć każdego więźnia z każdej kolonii karnej, formalnie powołując się na względy zdrowotne. Są cztery kategorie aresztowanych i więźniów, którzy byli poddawani biciu i gwałtom: ci, którzy mogą złożyć zeznania obciążające znanego opozycjonistę; miliarderzy; wysoko postawieni urzędnicy; więźniowie stojący wysoko w hierarchii w celu podporządkowania ich i zmuszenia, by wykonywali polecenia. Zdarzają się zlecenia na zgwałcenie tego czy innego więźnia kierowane do funkcjonariuszy »z wolności«, takie zlecenie kosztuje nawet 3-5 mln rubli”.

Prokuratura po publikacji materiałów ze szpitala zarządziła kontrolę w placówce, podobnie kierownictwo FSIN wysłało inspektorów do Saratowa, szef lokalnego oddziału FSIN podał się do dymisji, zdjęty ze stanowiska został dyrektor szpitala. Saratowski Komitet Śledczy wszczął postępowanie w sprawie czynów lubieżnych, których dopuszczali się strażnicy, oraz przekroczenia przez nich kompetencji służbowych. Władimir Osieczkin nie bez satysfakcji skomentował te działania: „Najwyraźniej rosyjskie władze po raz pierwszy od dłuższego czasu naprawdę się przestraszyły, przede wszystkim Władimir Putin”. Co było zakryte, okazało się odkryte. Zdaniem Osieczkina, FSIN nie jest samodzielna: działa pod totalną kontrolą FSB.

Drastyczne materiały z Saratowa to początek – Gulagu.net zapowiada dalsze ujawnienia. Ciekawa jest historia, jak nagrania z kamer wideo trafiły w ręce obrońcy praw człowieka. Historia zaczyna się w 2013 r. Młody Białorusin Siarhiej, niemający nic wspólnego ze światem przestępczym, został wtedy aresztowany przez FSB i osadzony w areszcie śledczym w Kraju Krasnodarskim. Tam był wielokrotnie bity i zmuszany do przyznania się do popełnienia szeregu przestępstw. Dwa lata później został skazany na karę 9 lat pozbawienia wolności. Miał ją odbywać w Saratowie. Strażnicy szybko zorientowali się, że Siarhiej jest „niezły w komputerach”, otrzymał funkcję i dostęp do sprzętu – miał dbać o komputery i kamery wideo oraz wykonywać polecenia szefa wydziału bezpieczeństwa placówki. To właśnie na polecenie szefa Siarhiej stworzył archiwum rejestracji wideo, spływających z różnych części Rosji. Korzystając z luki w kontroli, zaczął zbierać dane do własnego archiwum i zapisywać je na nośniki, które w lutym 2021 r., gdy wyszedł na wolność, zabrał ze sobą. Po opublikowaniu kilku materiałów z archiwum na stronie Gulagu.net został zatrzymany i zmuszony przez FSB szantażem do podpisania deklaracji o współpracy. Z pomocą Osieczkina został ewakuowany z Białorusi, obecnie oczekuje na przyznanie azylu politycznego za granicą.

Sam Osieczkin też nie mieszka w Rosji, wyjechał w obawie o swoje bezpieczeństwo. Projekt Gulagu.net działa od dziewięciu lat, stawia sobie za cel przeciwstawienie się torturom i korupcji w rosyjskim systemie więziennictwa oraz obronę praw więźniów. W maju 2021 r. projekt zakończył działalność na terytorium Rosji, aby nie narażać na represje swoich współpracowników. W lipcu Roskomnadzor zablokował stronę Gulagu.net na terytorium Federacji Rosyjskiej, powołując się na wnioski FSIN i FSB. Sąd w Moskwie zaocznie aresztował Władimira Osieczkina pod zarzutem oszustwa.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]