Choć przedstawiciele rządu zastrzegają, że nie ma jeszcze ostatecznych ustaleń, to wydaje się rzeczą wielce prawdopodobną, że za trzy lata będzie można zdawać maturę z religii. Trudno przypuszczać, żeby nowy rząd chciał wejść w konflikt z Episkopatem z powodu sprawy przecież nie tak istotnej jak powrót katechezy do szkół. Głosy krytyki są tym razem znacznie słabsze niż przed 17 laty i dotyczą nie tyle meritum sprawy, co sposobu jej załatwiania. Padają zarzuty o naciskach biskupów na MEN, tymczasem prace nad maturą z religii trwają od 2006 r. jako efekt uzgodnień Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Abp Kazimierz Nycz, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski podczas niedawnego spotkania z ministrem edukacji Katarzyną Hall nie załatwiał potajemnie interesów dla Kościoła, ale ustalał, co nowy rząd zamierza zrobić w sprawie, która nabrała już toku urzędowego.
Religia na maturze to szansa poważniejszego traktowania tego przedmiotu przez uczniów. W szkołach wszystkich stopni katecheci są wśród nauczycieli najbardziej szczodrzy w wystawianiu bardzo dobrych ocen. Dlatego egzaminatorzy, których do 2010 r. Kościół zdoła wyszkolić, powinni być bardziej wymagający, aby religia nie była wybierana jako przedmiot na maturze tylko dlatego, że jest łatwa do zdania.
Przyznając prawo katolikom do matury z religii, nie należy zapominać także o chrześcijanach innych Kościołów i wyznawcach innych religii.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.













