Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rekomendacje choinkowe

Rekomendacje choinkowe

29.11.2011
Czyta się kilka minut
Jak co roku o tej porze życzę wszystkim dzieciakom, aby obok małych i dużych prezentów pod choinką znalazły i książkę. I żeby wspólne rodzinne czytanie stało się nieodłącznym atrybutem świąt Bożego Narodzenia.
w

wiek 3+

Pija Linbenbaum, Nusia się chowa, przeł. Katarzyna Skalska, Poznań 2011, Wydawnictwo Zakamarki.

Wszystkie "Nusie" (a ukazały się dotąd cztery) byłyby świetnym prezentem dla wrażliwego, ciut samotnego dziecka. Pierwowzorem bohaterki serii była córka autorki - trochę marzycielska, a trochę bojaźliwa i "osobna" pośród przedszkolnych rówieśników. Pija Lindenbaum wymyśliła zatem cykl książek pomocnych w kłopotach. Obrazkowe opowieści o Nusi są wyobrażonymi ucieczkami małej dziewczynki od lęków i przykrości. Na poczucie niepewności Nusia ma niezawodny sposób - wymyśla sobie sprzymierzeńców. Czy to wilki, które dziewczynka drapie za uszami i uczy wspinaczki na drzewa, czy żulowate i hałaśliwe łosie, czy gapowate baranki, czy wreszcie fretki w szafie - wszyscy ci niewidzialni przyjaciele bywają niesforni i nieokrzesani, a Nusia spełnia wobec nich rolę opiekunki i "szeryfa". Wizyty dziwacznych gości spełniają swoją rolę - kiedy kłopotliwi przyjaciele znikają, życiowe porażki kilkulatki nie wydają się już takie dotkliwe. Świetne ilustracje! Duży format, twarda oprawa.

Tove Jansson, Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi - co było potem? Gdańsk 2011, Wydawnictwo EneDueRabe.

Oryginał ukazał się dawno temu, w roku 1952, a przecież jest to książka na wskroś nowoczesna i pięknie zilustrowana. Jako że trudna w produkcji (w okładce i każdej rozkładówce są wycięte okienka różnych kształtów) - nie miała szansy ukazać się w Peerelu. Dopiero teraz znalazła się oficyna dość zdeterminowana, aby podołać temu zadaniu. Sukces "Muminków" literackich sprawił przed wielu laty, że Tove Jansson przygotowała także książeczki obrazkowe z tymi samymi bohaterami. Dużego formatu, wierszowane i z niewielką ilością tekstu, adresowane były do przedszkolaków. Jest ich kilka - miejmy nadzieję, że wszystkie ukażą się po polsku, na razie cieszmy się jedną. Każda strona "Książki o Mimbli..." zawiera krótką rymowankę, która niezmiennie kończy się refrenem: "CO BYŁO POTEM?". Przez wyciętą dziurkę widać fragment kolejnej ilustracji i mały czytelnik może zgadywać, co nastąpi dalej. Lektura obowiązkowa dla fanów Muminków w każdym wieku. Polskiej adaptacji tekstu dokonała Ewa Kozyra-Pawlak, ona też jest autorką pięknej kaligrafii (książka pisana była odręcznie).

wiek 5+

Etgar Keret, Tata ucieka z cyrkiem, przeł. zespół, ilustracje Rutu Modan, Warszawa 2011, Wydawnictwo Nisza.

Jedyna jak dotąd książka dla dzieci autorstwa wybitnego pisarza Etgara Kereta, który w Izraelu ma status sumienia swojej generacji. Jak przystało na buntownika, autor wybrał grząski temat ucieczki przykładnego Taty od ojcowskich obowiązków. Nie ma tu jednak moralnie oczywistej przygany, a jest zaskakująca puenta i przestrzeń dla różnych interpretacji. Książka może okazać się ważna dla dzieci, których ojcowie zawiedli, ale i jako głos o dorastaniu i rezygnacji (nie-rezygnacji?) z chłopięcych marzeń. Książka wspaniale zilustrowana. Jeśli jej wymowa nie przypadnie Wam do gustu, zawsze pozostaje wielka frajda estetyczna.

wiek 6+

Marek Kita, Wszyscy na Ciebie czekamy, ilustracje Dorota Łoskot-Cichocka, Warszawa 2011, Wydawnictwo Sykomora.

Nietypowy kalendarz adwentowy - tym razem nie czekoladka ukryta w "okienku", ale krótkie biblijne opowieści na każdy dzień poprzedzający Boże Narodzenie. 28 odsłon kalendarza nawiązuje do narodzin Jezusa i przybliża postaci proroków, świętych i "statystów" nocy w Betlejem. Opowieści napisane są klarownie i ładną polszczyzną (rodzic przyda się do objaśniania trudniejszych terminów). Książce towarzyszy wycinanka i papierowa stajenka, do której każdego dnia dziecko wkleja jedną wyciętą z kartonu postać; w dniu Wigilii szopka się zapełni. Książce towarzyszy płyta z czterema bożonarodzeniowymi pieśniami - po jednej na każdy tydzień adwentu. Całość przemyślana i w dobrym guście, zachęca do refleksji i wspólnej zabawy. (A czekoladkami i tak można dziecko obdarować...).

Agata Królak, Ciasta, ciastka i takie tam, Warszawa 2011, Wydawnictwo Dwie Siostry.

Nabzdyczyłam się na tę książkę w pierwszej chwili - że niby kulinarna, a taka bura i bez perfekcyjnych, działających na ślinianki zdjęć. Potem przekartkowałam, raz i drugi, i jeszcze raz... Przetestowałam... Świetna jest! Trochę jak te babcine, ciut zatłuszczone karteluchy z kuchennej szuflady, na których są zanotowane przepisy zawsze-się-udające. Kompletnie rozbroił mnie przepis zatytułowany "COŚ". Brzmi tak: "Moja przyjaciółka robi, bierze pietruszkę i kroi tak na pół, takie dwie połówki długie, polewa miodem i daje do piekarnika i normalnie nigdy bym w to nie uwierzyła, ale to jest pyszne!". Koniec. A wszystko wystukane na peerelowskiej maszynie do pisania, zgrzebne, swojskie, bardzo prywatne i bez zadęcia. Książka kompletna, autorska, od początku do końca zrobiona solo przez młodą rysowniczkę/cukierniczkę. Z pasją i poczuciem humoru. A polecam, bo wspólne gotowanie (obok wspólnego czytania) to jeden z najfajniejszych sposobów BYCIA z dzieckiem. Zwłaszcza przed świętami.

wiek 7+

Carlo Collodi, Pinokio. Historia pajacyka, przeł. Jarosław Mikołajewski, ilustracje Roberto Innocenti, Poznań 2011, Wydawnictwo Media Rodzina.

Nowe, luksusowe wydanie "Pinokia", w albumowym formacie, na pysznym papierze, ze starannym, wysmakowanym layoutem. A przy tym - uwaga!!! - z niezwykłymi ilustracjami. Pogodzą one rzeczników różnych upodobań graficznych, jako że są tradycyjne, hiperrealistyczne i bardzo drobiazgowe, a zarazem w dobrym guście. Nowe tłumaczenie Jarosława Mikołajewskiego nadało opowieści wigoru i zmiotło kurz z tekstu, który w dotychczasowych przekładach mocno trącił myszką. Więcej o książce niebawem w osobnym artykule.

Andrzej Maleszka, Magiczne drzewo. Olbrzym Kraków 2011, Wydawnictwo Znak.

Trzeci tom przygodowej serii książek, które są papierową wersją obsypanego nagrodami (m.in. Emmy Award - amerykański telewizyjny Oskar!) cyklu filmowego "Magiczne drzewo". Andrzej Maleszka - pasjonat, gaduła, człowiek obdarzony niespożytą energią i kreatywnością, przeniósł do książek całą (bliską wrzenia) temperaturę swoich filmów. Fabuła galopuje, zwroty akcji następują na każdej niemal stronie, trudno oderwać się od lektury. Autor wystrzega się opisów przyrody i drobiazgowej charakterystyki bohaterów, koncentrując się na suspensie i efektownych trickach, co sprawia, że książkę chętnie przeczytają także dzieciaki niechętne lekturom. Bardzo w chłopięcym guście, choć i wątków sentymentalnych nie zabraknie. Ilustracje autora są komputerowymi kolażami z kadrów filmowych.

Ezop, Bajki, przeł. Dorota Hartwich, ilustracje Jean-François Martin, Wrocław 2011, Wydawnictwo Format.

Prawdziwie królewski prezent pod choinkę (także dla dorosłych) - rewelacyjnie zilustrowane przypowieści Ezopa. Rysunki utrzymane są w tonacji sepii, szlachetne i syntetyczne. Wyrafinowana, elegancka prostota layoutu i krój czcionki nawiązują do grafiki art déco. Majstersztyk. Wielki, albumowy format i twarda oprawa. Taką książkę warto mieć w domu - jest jak wzorzec z S?vres edytorskiej staranności i urody.

Wojciech Widłak, Dwa serca anioła, ilustracje Paweł Pawlak, Poznań 2011, Wydawnictwo Media Rodzina.

Wojciech Widłak, znany jako autor "Pana Kuleczki", prywatnie mąż lekarki, a dla przyjaciół: Wojtek-Samo-Dobro, napisał wzruszającą książkę o dziecku z rzadko spotykaną chorobą serca. Mały Romek ciągle ląduje w szpitalu. Nie może uczestniczyć w podwórkowych zabawach - nie jeździ na rowerze ani nie gra w piłkę, a jego "podbite" oczy i blada cera sprawiają, że przez osiedlowych osiłków nazywany jest Draculą. Nieoczekiwanie znajduje przyjaciela w sędziwym sąsiedzie, który jak on zmaga się z chorobą. Stary człowiek, niegdyś poczytny autor wielu książek, zarzucił pisanie. "O tym, co nieważne, nie chcę już pisać - mówi Romkowi - a o tym, co ważne, nie potrafię". Pewnego dnia lekarz Romka przywozi z zagranicznej podróży cień nadziei na poprawę losu chłopca. Na przeszkodzie staje brak pieniędzy...

Ilustrator Paweł Pawlak po raz kolejny potwierdził swoją klasę. Dotąd partnerujący Widłakowi w arcyśmiesznych NIEporadnikach, tym razem znalazł odmienny, ale bardzo adekwatny ton. Tę tkliwą i mądrą książkę zilustrował skromnie, zaledwie dwoma kolorami, jakimi zwykle rysuje się schemat serca - niebieskim i czerwonym. Jak zawsze dbały o szczegóły, nawet jedwabną zakładkę podporządkował temu konceptowi.

Moni Nilsson, Tylko Tsatsiki, przeł. Barbara Gawryluk, ilustracje Pija Lindenbaum, Poznań 2011, Wydawnictwo Zakamarki.

Fani Tsatsikiego (a znam ich wielu) niecierpliwie wypatrywali trzeciego tomu tej kapitalnej pięcioczęściowej serii. Nie bez powodu książki o Tsatsikim były w Szwecji trzykrotnie nagradzane przez młodych czytelników tytułem "Książki Roku". Moni Nilsson z typową dla skandynawskich autorów swobodą opisuje domowe i szkolne perypetie chłopca wychowywanego przez rock-and-rollową Mamuśkę; Tsatsiki jest owocem jej krótkotrwałego, wakacyjnego romansu z greckim poławiaczem ośmiornic. Ekscentryczna mama gra na basie i nie przypomina innych matek w schludnych kostiumikach, kocha jednak syna "cztery razy dookoła ziemi i z powrotem" i zawsze staje po jego stronie, nieustępliwa i odważna. Niezawodnie też rozpoznaje, kiedy syn przeżywa rozterki i nie zbywa go rodzicielską paplaniną, ale wspiera i towarzyszy mu w kłopotach.

Tsatsiki jest fajnym dzieciakiem, wrażliwym i otwartym. Książki o nim inteligentnie rozprawiają się ze stereotypami "modelowej" rodziny. Autorka bez ględzenia i moralizowania mówi o tolerancji, przyjaźni, dziecięcych zakochaniach, odwadze cywilnej, lojalności... a wszystko to dowcipnie i lekko, w duchu bliskim Astrid Lindgren. Być może "Mamuśka" jest po trosze dorosłą Pippi wychowującą samotnie (i pogodnie) syna.

wiek 9+

Otfried Preussler, Krabat, przeł. Krzysztof Radziwiłł, Janina Zeltzer, Kraków 2011, Wydawnictwo Bona.

Wspaniała, mroczna baśń oparta na łużyckich legendach, opowiada o czternastoletnim, osieroconym chłopcu, który w przededniu świąt Bożego Narodzenia trafia do diabelskiego młyna. Jako jeden z dwunastu młynarczyków ma zapewniony wikt i dach nad głową, ale za cenę bezwzględnego posłuszeństwa demonicznemu Mistrzowi. Wynagrodzeniem za pracę jest nauka czarów. Czarnoksięski młyn nie jest tym, czym się wydaje - ma swoje ponure tajemnice. Z każdym miesiącem Krabat uświadamia sobie, że przyjdzie mu słono zapłacić za "dobrodziejstwa" Mistrza. We młynie nie ma miejsca na przyjaźń, lojalność, miłość...

W Polsce Preussler znany jest głównie jako autor miłych błahostek: "Małego Duszka", "Malutkiej czarownicy", "Huberta w kapeluszu", tymczasem w "Krabacie" dał dowód wielkiej literackiej klasy. Prekursorski wobec współczesnej literatury fantasy "Krabat" był podobno ulubioną lekturą Neila Gaimana, obecnie jednego z najgorętszych nazwisk gatunku. Upłynęło 35 lat od polskiej premiery tej kapitalnej, przejmującej i romantycznej powieści - był już najwyższy czas, aby ją przypomnieć.

wiek 10+

Edward Gorey, Osobliwy gość i inne utwory, przeł. Michał Rusinek, Kraków 2011, Wydawnictwo Znak.

NIE dla przedszkolaków - ale dla dzieciaków 10+, które już łapią, co to absurd, jak najbardziej. Jeśli zbełtacie w jednym rondlu "Struwwelpetera" (Stasia Straszydło), Rolanda Topora, kabaret "Zielona Gęś", "Umarłych ze Spoon River", rymowanki Jachowicza, rysunki Daniela Mroza i makabreski Poego - to uzyskana w ten sposób zupa będzie trąciła Goreyem. Ekscentryk, samotnik, genialny rysownik-samouk, w Polsce publikowany był incydentalnie, w aptekarskich wydaniach. I oto pojawia się - hurra! - w przekładzie Michała Rusinka. Spolszczać Goreya to zadanie dla ekwilibrysty, jako że lakoniczne, wierszowane podpisy pod wspaniałymi czarno-białymi ilustracjami (!)

są czystą esencją. Bystre dzieciaki kochają nonsens i makabrę, więc wróżę książce wielkie powodzenie; więcej pisze o niej w tym numerze Grzegorz Jankowicz.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]