Recepta na kryzys

Po dobrym tygodniu na Wall Street (wzrost Dow Jonesa o 10 proc., choć dalej jest o jedną trzecią poniżej poziomu sprzed załamania kursów) najwięksi optymiści wieszczą koniec krachu finansowego. Nawet jeżeli mają rację, to i tak sytuacja nie jest najlepsza.
Czyta się kilka minut

Kolejne kraje korygują - w dół - swoje prognozy wzrostu, a w Stanach Zjednoczonych bezrobocie osiągnęło najwyższy (6,5 proc.) poziom od 14 lat. Nie ma również pewności, że tak gwałtowne załamanie rynków finansowych, jakie wystąpiło w połowie września, nie może się powtórzyć. Dlatego świat szuka nowych zabezpieczeń i temu służyć ma zaczynający się w sobotę szczyt 20 najbogatszych państw świata (G-2O). Państwa Unii jadą na ten szczyt ze wspólnym stanowiskiem ustalonym w Brukseli.

Pięciopunktowy plan przewiduje:

- zwiększenie regulacji rynku;

- kontrolę agencji ratingowych, które powinny podlegać rejestracji i rządowemu nadzorowi;

- obciążenie menedżerów większą odpowiedzialnością za kierowane przez nich firmy;

- zmiany w księgowości, tak aby wycena aktywów odpowiadała ich faktycznej wartości;

- umocnienie międzynarodowych instytucji, w tym Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który powinien zacząć kontrolować nie tylko międzynarodowy system walutowy, ale także rynek kapitałowy.

Propozycje Unii mieć będą umiarkowany wpływ na bieżącą koniunkturę (tu mogą oddziaływać jedynie jako czynnik uspokajający i przywracający zaufanie na rynkach). W dłuższym okresie mogą jednak stanowić swoistą polisę ubezpieczeniową, zmniejszającą ryzyko gwałtownych krachów finansowych. I dlatego zapewne podczas sobotniego spotkania w Waszyngtonie zostaną zaakceptowane.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2008