Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Realpolitik z wrażliwym sumieniem

Realpolitik z wrażliwym sumieniem

02.07.2012
Czyta się kilka minut
Wskażcie mi dziennikarza zajmującego się sprawami międzynarodowymi, który nie pozazdrości Kaplanowi” – napisał Jerzy Haszczyński w nocie na okładce wydanej niedawno w Polsce książki Roberta D. Kaplana „Monsun”.
M

Miał na myśli sukces niezwykle ambitnego przedsięwzięcia, jakie postawił sobie autor – opisanie skomplikowanej mozaiki interesów strategicznych, historycznych zaszłości i kulturowej różnorodności krajów walczących o wpływy na Oceanie Indyjskim. Zazdrość kolegów po fachu budzić jednak może nie tylko ta konkretna spośród jego licznych książek, ale przede wszystkim jego szczególna pozycja w dziennikarskim świecie. Kaplan wypracował sobie taką pozycję i zdobył na tyle duże grono czytelników, że może pozwolić sobie na pisanie o sprawach, które wysokonakładowe media pomijają jako za mało sensacyjne albo pozornie nieważne.

W wywiadzie, który prezentujemy czytelnikom Magazynu Literackiego „Tygodnika Powszechnego”, mówi na przykład o kompletnym niedocenaniu przez media wpływu uwarunkowań geograficznych na ważne wydarzenia. Konflikty potrzebują bohaterów i zbrodniarzy, demokratów i dyktatorów, wyrazistych osobowości, które kształtują wydarzenia według swojej woli. Zaspokaja to nie tylko głód sensacji demokratycznej opinii publicznej, ale i jej pragnienie upewnienia się, że to ludzie są panami historii.

Kaplan wspomina też o obliczu Arabskiej Wiosny, które nie przebiło się do mediów – o demonstrantach w Omanie, domagających się nie tyle demokracji, co konsekwentnej realizacji polityki oświeconego despotyzmu. Zachód pragnie wierzyć, że demokracja na jego modłę jest powszechnym pragnieniem ludzkości, często zapomina jednak (z fatalnymi skutkami), że wola danego ludu jest kształtowana nie tylko przez abstrakcyjny, wolnościowy impuls, ale także przez nieubłagane wpływy historii i tradycji.

Nie oznacza to jednak, że Robert D. Kaplan jest kolejnym zimnym realistą, pragnącym gromić Zachód za piękoduchostwo znad stołu zawalonego mapami ukazującymi zmiany granic i rozmieszczenie surowców naturalnych. Pisząc w „Monsunie” o rywalizacji Indii i Chin stwierdza: „Realpolitik z wrażliwym sumieniem jest dziś tym, czego potrzebują zarówno Indie, jak i Zachód, ponieważ w rywalizacji z Chinami zwycięży mocarstwo bardziej humanitarne i kosmopolityczne”. Kaplan podkreśla, że historia kształtowana jest na równi przez uwarunkowania geografii i tradycji i przez idee. Rozdział poświęcony wyścigowi indyjsko-chińskiemu nosi znamienny tytuł „O strategii i pięknie”, a źródła inspiracji dostarczyła autorowi poezja Rabindranatha Tagore i przenikający ją głęboki wstręt do przemocy. Kaplan cytuje bengalskiego noblistę: „Tym, co naprawdę wieczne, tym co ludzie czczą w świątyniach i klasztorach, na pewno nie jest przemoc”. I dorzuca komentarz od siebie: „Wojna może być konieczna, ale jest czymś tak godnym pożałowania, że nie powinno się wznosić żadnych uwieczniających ją pomników”.

Dziennikarz ma jednak świadomość, że wstręt do przemocy i przekonanie, iż wojna jest czasem nieuchronna, to połączenie karkołomne. Przyznaje w naszej rozmowie, że raz zaprowadziło go na manowce. Poparł interwencję w Iraku, gdyż z licznych pobytów w kraju rządzonym przez Saddama Husajna wyniósł silne przekonanie, że dyktator stworzył tam potworny, opresyjny reżim, całkowicie obcy arabskim tradycjom politycznym. Po jego obaleniu przemoc wcale jednak nie ustała, lecz rozlała się anarchiczną falą. Czytelnik Tagore’a mógł jedynie odwrócić się z obrzydzeniem od tej rewii okrucieństwa. Z irackiej lekcji wysnuł wniosek, który przyświeca również analizom krajów rejonu Oceanu Indyjskiego – każda władza jest lepsza od braku władzy. Ten chłodny realizm podyktowało wrażliwe sumienie.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, historyk idei, publicysta. Szef działu Obywatele w forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego, zajmuje się ruchami i organizacjami społecznymi oraz zagadnieniami sprawiedliwości...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]