"Rameau. Un symphonie imaginaire"

Jak on to robi? Bierze do ręki jakąkolwiek muzykę, kładzie ją na pulpit, daje znak i ona brzmi tak, jak jeszcze nigdy dotąd. Rozgniata ją jak orzech, przejeżdża po niej walcem, czasem pieści, nieraz nawet przejdzie obok - jak kot. Ale zawsze zostawi taki ślad, że nie sposób go nie zauważyć, a co dopiero zapomnieć.
Czyta się kilka minut
 /
/

Marc Minkowski każdy dźwięk, akord, frazę i fragment zamienia w kryształ. Nie chodzi tylko o błysk, o świecidełko. Chodzi przede wszystkim o ten rodzaj lśnienia, które staje się filtrem; o prześwietlenie i odbicie tego dziwnego światła tak, by udzieliło się nam, słuchaczom. Tym razem Minkowski położył na pulpit utwory Jean-Philippe’a Rameau (1683-1764) - wielkiego mistrza tragedii muzycznych i opero-baletów. Utwory, a raczej fragmenty utworów, bo z instrumentalnych części scenicznych dzieł Rameau dyrygent stworzył nie istniejącą un symphonie imaginaire.

Minkowski ma słabość do muzyki Rameau. Nagrywał lub wykonywał na scenie kilka dzieł (“Dardanus", “Les Boréades", “Platée", “Hippolyte et Aricie"). Nagle, jakby zdziwiony spostrzegł, że Rameau nie pozostawił po sobie utworów instrumentalnych. Oto więc symfonia, to nic, że wyobrażona, wymyślona.

Wszystko zaczyna się od symfonicznego poematu z pastoralnej “Zaďs". To symboliczne stworzenia świata, bierące początek w uderzeniu bębna, który porusza pozostałych. Następny jest... marsz żałobny (“Scene funebre") z “Kastora i Polluksa". A dalej: kolejne tańce (kontredans, gawot, rigaudon, rondo, musette, tambourin) z dzieł mistrza francuskiej sceny (“Les Boréades", “Les Fetes d’Hébé", “Les Indes galantes").

Moim ulubionym jest numer 17: chaconna z “Les Indes galantes". Pełna dzikości, pierwotna, esencjonalna. Porywa do tańca. I tym razem nie boję się tego, że chaconna jest siostrą sarabandy, tańca śmierci...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2005