Przymus żałoby

Żałoba jest jedną z najbardziej osobistych spraw człowieka. Nikt postronny nie ma prawa ustalać jej przebiegu i czasu trwania. Żałobnik również nie ma prawa zmuszać kogokolwiek do wzięcia w niej udziału. Owszem, jest taka instytucja jak żałoba narodowa. Władze państwa ogłaszają ją wtedy, kiedy umrze przywódca, albo jakieś wielkie nieszczęście spadnie na kraj. Trwa ona krótko i ogranicza się do odwołania publicznych imprez, zwłaszcza rozrywkowych.
Czyta się kilka minut

Dobrze jest zdawać sobie sprawę z czegoś, co Francuzi nazywają l’esprit de contradiction, duchem przekory. Przymus brania udziału w żałobie wywołuje nieraz u ludzi pewną brutalność czy drwinę - której nie okazaliby, gdyby mieli wolność wyboru.

Z żałobą należy obchodzić się bardzo delikatnie. To jest osobny świat, a nie jeszcze jedno narzędzie do uprawiania polityki.

Historia

Teraz coś podobnego, ale zupełnie innego, coś o Historii pisanej dużą literą. Otóż różne partie, grupy, sekty, szkoły filozoficzne, nurty artystyczne zrobiłyby co tylko w ich mocy, żeby swoich założycieli czy niektórych przywódców wepchnąć na siłę do Historii. Prawie zawsze im się to udawało, ale niezupełnie, bo Historia jest nierychliwa, ale sprawiedliwa. Jakaś postać utrzymywała się przez wiele lat, ale potem ktoś odkrywał jakieś kłamstwo, obalał teorię, odełgiwał, odbrązawiał i protegowany w końcu wylatywał z Historii na tak zwany zbity pysk. Wylatywał Mussolini, Breżniew, Ulbrycht, a machali mu na pożegnanie niezagrożeni Darwin, Leonardo do Vinci czy Szekspir.

Cóż z tego - powiecie - skoro tak było zawsze. A to z tego, że co kiedyś trwało parę stuleci, teraz trwa lat kilkanaście. Tylko patrzeć, jak będzie trwało rok z okładem. Więc ci wszyscy, którzy wepchnęli swojego kandydata do Historii, mogą bardzo niedługo zobaczyć, jak on stamtąd wylatuje z trzaskiem. A to nie jest miłe.

Proza

W dniu 21.06. 2010, we wczesnych godzinach popołudniowych zobaczyłam w telewizji panią poseł Kempę, która - relacjonując swoje utarczki z panem posłem Sekułą - powiedziała, że "przybrały one formę zenitu". Eh, jakże zawrotna jest proza naszych przedstawicieli i jak bezkonkurencyjnie wlatuje ona w zapadnię naszej pamięci (to już moja proza). Też ładna, nie??h

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2010