Przyjechaliśmy podzieleni na Synod. Czy mamy tacy sami odjechać?

Teraz trzeba „zbiory” Synodu posiać w Kościele, wprowadzić w życie, w kulturę myślenia i działania w naszych diecezjach i parafiach.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią lub rozjemcą? (…) I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze!” (zob. Łk 12, 13-21). Rzecz – sama w sobie – jest o pieniądzach. Jednakże kard. Mario Grech, przewodnicząc mszy otwierającej ostatni tydzień prac Synodu Biskupów w Rzymie, odczytał ów fragment w odniesieniu do kończącego się Synodu właśnie. Co się z nim teraz stanie? – pytał.

I przedstawił dwie możliwe dramatyczne perspektywy. Pierwsza: zachowamy się jak ów człowiek „z tłumu”. Będziemy chcieli „podzielić dziedzictwo”, wyrwać z dorobku Synodu jakiś „kawałek” odpowiadający naszym własnym ideom i przekonaniom, i pójść sobie z tą zdobyczą dalej – swoją własną drogą, osobno – odcinając się od brata, z którym nie byłem w stanie się „dogadać”. To całkiem możliwe (i przerażające), że przyjechaliśmy na ten Synod poróżnieni, i poróżnieni z niego wyjedziemy, pozostając każdy przy swoim. A przecież – mówił kardynał, sekretarz generalny Synodu Biskupów – Dziedzictwo jest niepodzielne. Duch Święty jest Bogiem harmonii i jedności, a nie podziałów.

Druga możliwość: zachowamy się jak bohater Jezusowej przypowieści: potraktujemy dorobek Synodu jako „wielkie dobro”, które można teraz złożyć w odpowiednio dużym magazynie, i następnie ogłosić czas zasłużonego odpoczynku. Jest dokument końcowy; będzie jeszcze papieska adhortacja – wystarczy!

Każdy, kto tak myśli, usłyszy od Jezusa: Głupcze! Prawdziwa praca dopiero się zaczyna. Teraz trzeba stanąć za tym Synodem, by jego „zbiory” posiać w Kościele – wprowadzić w życie, w kulturę myślenia i działania w naszych diecezjach i parafiach. Najmłodszy członek Synodu, 19-letni Wyatt Olivas ze Stanów Zjednoczonych, zawarł tę prawdę w jednym, prostym zdaniu: „Dokument końcowy nie przyniesie Kościołowi synodalności; my – tak!”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Przestroga na koniec Synodu