Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Prymas Tysiąclecia bliżej beatyfikacji

Prymas Tysiąclecia bliżej beatyfikacji

25.11.2017
Czyta się kilka minut
Ustalono datę zakończenia procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego - dowiedzieliśmy się w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.
Kościół Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza, Kozy / Fot. Monkpress / East News
Kościół Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza, Kozy, Fot. Monkpress / East News
Z

Zatwierdzenie przez komisję kardynałów dekretu o heroiczności cnót zaplanowano na 12 grudnia 2017 r. Tego samego lub następnego dnia dekret zostanie podpisany przez papieża Franciszka.
Prymas Tysiąclecia zmarł 28 maja 1981 r. Już dwa lata później rozpoczęto tzw. proces diecezjalny, czyli gromadzenie dokumentów potwierdzających jego święte życie. Ten etap trwał 18 lat. W 2001 r. materiały przekazano do watykańskiej Komisji Spraw Kanonizacyjnych. Przez kolejne lata trwały prace nad Positio super virtutibus - najważniejszym dokumentem procesu, który został zatwierdzony jednogłośnie przez komisję teologów w kwietniu tego roku.
Równocześnie trwa badanie cudu za wstawiennictwem Sługi Bożego, a jego stwierdzenie jest koniecznym warunkiem beatyfikacji. Watykańska komisja medyczna wciąż nie zatwierdziła przesłanej z Polski dokumentacji o uzdrowieniu 19-letniej dziewczyny z nowotworu tarczycy w 1988 r.


Czytaj także: Tadeusz Zgliński, szpieg dwóch prymasów


Stefan Wyszyński urodził się w 1901 r. Był księdzem diecezji włocławskiej, doktorem nauk społecznych, zaangażowanym w działalność Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”, kapelanem Armii Krajowej (Grupy Kampinos) podczas Powstania Warszawskiego. W 1946 r. Pius XII mianował go biskupem lubelskim, a dwa lata później arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski. Po wojnie był pierwszym kościelnym hierarchą, który zdecydował się na zawarcie porozumienia z komunistyczną władzą, choć jasno określał granice tego kompromisu. Aresztowany i internowany przez trzy lata w czasach stalinowskich, po wyjściu na wolność przygotował Kościół na wielki jubileusz Tysiąclecia Chrztu Polski. Swoją wyważoną, ale i nieugiętą postawą zdobył szacunek i był uznawany za największy autorytet moralny i polityczny - także przez niewierzących Polaków - do czasu Jana Pawła II.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka włoskich...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wśród świętych i błogosławionych wyraźna nadreprezentacja duchownych. Zastanawiam się, to sutanna uszlachetnia? (wątpliwe...) czy raczej efekt zwyczajnej korporacyjnej solidarności, takie po prostu jeszcze jedno Towarzystwo Wzajemnej Adoracji?

Zgromadzenia zakonne i diecezje niechętnie inwestują w kanonizację osoby świeckiej, bo im się potem ta "inwestycja" może nie zwrócić. Co innego zakonnik, ksiądz czy biskup, z ktorego kultu będą czerpać w przyszłości profity - duchowe i materialne. To też jest biznes.

Do cyników typu typu eddiepolo: jak się ktoś decyduje na włożenie sutanny, to już coś znaczy - zwykle (podobnie jak przy rozpoznaniu powołania do życia zakonnego) znaczy to, że otwierają się oczy na ułudę znalezienia szczęścia w życiu doczesnym. Poza tym, po cóż szukacie tutaj dyskutantów? Po co szczujecie, szukacie zwady? Dlaczego atakujecie Kościół Rzymskokatolicki? A moderatorzy (???) tych stron - w imię czego wpuszczacie tutaj stado kąsających wilków? Co waszym zdaniem konstruktywnego wnoszą ich złośliwe, cyniczne głosy? Nie widzicie, że nikt tutaj nie chce angażować się w szczere dyskusje, słusznie spodziewając się bezkarnego ataku tego cynicznego stada?

"jak się ktoś decyduje na włożenie sutanny..." no właśnie o to mi chodziło - czy istnieją jakiekolwiek dowody/badania naukowe na temat motywacji kandydatów na duchownych? oczekiwań, stopnia ich spełnienia? czy są one takie same w kościele katolickim co i w innych kościołach? jeśli nie na czym polegają różnice i z czego wynikają? wreszcie na temat 'świętości' życia i mówiąc potocznie zwykłej przyzwoitości i uczciwości takich osób? Ja się nie spotkałem - a życie przynosi przeróżne obserwacje... Będę wdzięczny za wskazanie źródeł Pańskiej wiedzy, że "to już coś znaczy". Szanownego Pana wyjaśnienie "znaczy to, że otwierają się oczy na ułudę znalezienia szczęścia w życiu doczesnym" - Pan wybaczy, ale po pierwsze jest [zwłaszcza w konfrontacji z przepychem i blichtrem, szczególnie na wyższych poziomach kościelnej hierarchii oraz mnogością doniesień o niegodziwym prowadzeniu się duchownych] kompletnie nieuzasadnione, po drugie jest uwłaczające dla co najmniej tej grupy duchownych, która wierzy, iż postępuje zgodnie z powołaniem wybierając swój stan. A kapłan - to służba Bogu i ludziom, a nie ucieczka od życia doczesnego. +++ Na koniec ciekawostka z której Sz. Pan pewnie nie zdawał sobie sprawy, zaliczając mnie do cyników 'typu typu eddiepolo'. Posłużę się cytatem z WP: "Dla starożytnych cyników (np. Antystenesa czy Diogenesa z Synopy) odrzucenie powszechnie obowiązujących norm i wartości było warunkiem dobrego życia. Bogactwo, sława i inne dążenia większości ludzi uniemożliwiają osiągnięcie cnoty i zniewalają człowieka, dlatego powinno się z nich rezygnować". Nie ma wątpliwości, bardzo blisko Pańskiej koncepcji motywującej do stanu duchownego. I kto tu jest cynikiem?...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]