Reklama

Profesor zawinił, doktoranta powiesili

Profesor zawinił, doktoranta powiesili

17.05.2017
Jedną z patologii życia akademickiego jest traktowanie doktorantów i magistrantów jako „stan posiadania” profesorów.
Piotr Sikora. Fot. Grażyna Makara
Piotr Sikora Fot. Grażyna Makara
P

Prof. Lech Morawski, prawnik, zachował się – moim zdaniem – haniebnie. Zarówno wtedy, gdy przyjął „nominację” na sędziego Trybunału Konstytucyjnego (na miejsce, które było i jest już obsadzone przez innego wybranego zgodnie z prawem na to stanowisko), jak i wygłaszając pod postacią wystąpienia konferencyjnego ciężkie a nieuzasadnione oskarżenia wobec przeciwników polityki PiS.

Rozumiem więc oburzenie części członków Rady Wydziału Prawa i Administracji UMK, którego do niedawna był pracownikiem naukowym. Ale sytuacja, w której oburzenie na profesora sprawia, że obrona doktoratu jego doktoranta zostaje odwołana - w wyniku zapowiedzianego jej bojkotu przez członków wspomnianej Rady Wydziału – jest skandaliczna.

Nie wiem, jakie poglądy posiada doktorant, mgr Tymoteusz Marzec. Nie wiem, co sądzi o postępowaniu swojego promotora. Ale jest to nieważne. Napisał – samodzielną! – pracę. Została ona pozytywnie oceniona przez recenzentów, a Rada Wydziału zagłosowała już za dopuszczeniem doktoranta do obrony doktorskiej. Obrona ta, najpewniej, jest dla niego ważnym życiowym wydarzeniem. Zachowanie samodzielnych pracowników naukowych Wydziału Prawa i Administracji UMK, które – na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej – krzywdzi niewinną w danej sprawie osobę, jest niedopuszczalne.

Jedną z patologii życia akademickiego, która gdzieniegdzie występuje, jest „feudalne” traktowanie doktorantów i magistrantów, nie jako samodzielnych osób i badaczy, lecz jako swego rodzaju „stan posiadania” profesorów. Zdarza się więc czasami, że chcąc uderzyć w profesora, atakuje się jego doktorantów (i magistrantów). Nie wiem, czy ta patologia występuje na Wydziale Prawa i Administracji UMK. Ale sam fakt, że dość dużej grupie członków jego Rady Wydziału przyszedł do głowy pomysł takiego bojkotu, daje do myślenia.

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Komentarze

jasno i wyraźnie powiedziano, że bojkotuje się pajaca profesora, stąd daleko do wniosków które Pan wyciąga. I na pewno nie jest to dramat dla doktoranta - proszę sobie wyobrazić na przykład całkiem naturalną sytuację zgonu promotora. I co wtedy? Pretensje do PB, że doktoranta źle potraktował? Drugi koniec kija jest taki, że mgr Tymoteusz Marzec jeszcze przed obroną ma nazwisko znane na całą Polskę. To może mu tylko pomóc w karierze. A już tak całkiem łopatologicznie - proszę sobie wyobrazić albo przypomnieć na przykład strajk kolejarzy - pół miliona Tymoteuszów M. na lodzie. I co, można?...

widzi Pan problem? Nie ten z sytuacją na UMK, bo widzę, że Pan widzi, ale inny, głębszy, rozleglejszy. I nic nie mamy SOBIE do zarzucenia, hę?

W swoim czasie musiałam pozegnac się na wiele miesięcy z perspektywą obrony mojej pracy doktorskiej, ponieważ mój promotor, prof. dr Jerzy Holzer siedział z łaski władzy stanu wojennego w "internacie". Ale wrócił, przygotował obronę i wydoktoryzowałam się:))) I nawet przez chwile nie załowałam, ze związałam losy mojej pracy z nauczycielem akademickim źle widzianym w KC PZPR. Ten pan doktorant z Torunia, jeśli wspiera pana Morawskiego w jego bzdurach eksportowych, tez powinien pocierpiec ze swym promotorem. Myśle, ze miał niejedna okazje, żeby przekonać się o poziomie tego "profesora", i wybrać raczej współprace z kimś innym. Skoro tego nie zrobił, a nie zrobił ze względów koniunkturalnych, dobrze mu tak.

Ciekawe uwagi. Tylko czy promotor to Chrystus w ślad którego ma się udać doktorant, współcierpiąc wraz ze swoim promotorem niczym Szymon z Cyreny i to za decyzje, których sam nie podjął i za słowa których sam nie wypowiedział? I co ma wspólnego doktorat "robiony" w czasach stanu wojennego z obecną sytuacją - czy gloria niezłomnego promotora automatycznie spływa na doktoranta, który w "internacie" sam nie siedział? Czy doktorant nie może mieć innego światopoglądu niż promotor? Przecież od doktoranta wymaga się SAMODZIELNOŚCI myślenia. Chyba? Chyba że nie. Bo z powyższego wpisu wynika pośrednio niestety to drugie.

Chyba Pan/Pani nie zrozumiał/a moich uwag. Skoro jednak zgadzamy się, ze doktorant powinien odznaczać się umiejetnoscia samodzielnego myslenia, można chyba od doktoranta pana Morawskiego wymagać, żeby wziął odpowiedzialność za błędny wybór promotora, nieprawdaż? I w ten sposób może zgodzimy się, ze lamenty nad jego "krzywda" sa chyba przesadne

wypowiedzi, wielkich "obrońców demokracji"tu na forum. Mam na myśli Kalinę i Eddiego. Demokracja w ich mniemaniu, winna dotyczyć tylko ichniego widzenia demokracji, każde inne widzenie jest złe. Mam nadzieję, że panowie profesorowie i doktorzy habilitowani, staną na wysokości zadania i zrozumieją swój błąd. Chyba że pokona ich ich ludzka pycha. Jak mniemam większość z nich, wyznaje tzw, wartości chrześcijańskie, mają szansę to pokazać w praktyce.Pierwszy bój w stanie wskazującym, państwo profesorstwo.

Panie DRU, rzecz w tym, ze w Polsce obecnie toczy się bezkompromisowa walka o kształt państwa i panujące w nim obyczaje. Osobnicy tacy jak pan Morawski nie powinni mieć szany grasowania w przestrzeni publicznej. I nie może być tu mowy o zadnym relatywizmie w rodzaju: "nasza prawda", "wasza prawda". Gdzie jest prawo, konstytucja i dobre obyczaje - jest jasne jak słońce. Gdzie bezprawie, hucpa, chamstwo i manipulacja - też wiemy. Proszę więc sprowadzić konflikt na uniwersytecie toruńskim do właściwych proporcji i postarać się właściwie ocenic protest toruńskich intelektualistów przeciwko cynicznemu sługusowi przestępczej władzy, który nie powinien w ogóle funkcjonować na uczelni. Przypominam, ze oświadczenie w sprawie tego pana wydali sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy stwierdzili m. in., ze „zło społeczne, niszczące dobro wspólne nie powinno zostać bez odpowiedzi”. „Tymczasem, mimo upływu tygodnia od krytykowanego wystąpienia i przedstawienia przez sędziów kierownictwu TK żądania stosownych kroków prawnych, brak adekwatnej reakcji na nieodpowiedzialną wypowiedź profesora Lecha Morawskiego. Obmowa i oszczerstwo są zachowaniem niegodziwym”

Przypominam, że artykuł dotyczy chamskiego postępku Rady Wydziału Uniwersytetu Toruńskiego, względem ich doktoranta. Artykuł NIE DOTYCZY, postępowania profesora Morawskiego.Tylko tyle i aż tyle. Czyżby Kalina była tak zaślepiona? W takim razie, by zaspokoić żądze " miłośników demokracji i powszechnego braterstwa" Rada Wydziału winna podjąć jeszcze jedną uchwałę? Wykluczyć możliwość studiowania na Uniwersytecie Toruńskim, przez dzieci niedoszłego doktoranta, niech profesor Morawski ma za swoje.........

Artykuł niewątpliwie usiłuje zmienić główny temat, jakim jest konieczność zbanowania osobnika, który swym postępowaniem skompromitował swoją macierzysta uczelnię. Zwracam wiec uwagę na drobny fakt, który artykuł usiłuje ukryć, a mianowicie ten, ze postępek Rady Wydziału UT nie był "chamski", ale jedyny możliwy dla ostatnich już chyba przedstawicieli polskiego etosu inteligenckiego, który nie zezwala na haniebne postępki knajaka z tytułem profesorskim

Raz dziadek z Wehrmachtu jest haniebny a innym razem szlachetny. Wszystko wchodzi w ramy Kodeksu Kalego. Kodeks Kalego z kolei = etos inteligencki.

Panie DRU, wszystkie dziadki w Wehrmachcie nie są ani "dobre", ani "złe". Po prostu byli w armii państwa, którego byli obywatelami. A Pan najwyraźniej czyta nieodpowiednie brukowce. A skoro już Pan je czyta, proszę przynajmniej włączyć w tym czasie myslenie. Jest Pan sztandarowym dowodem na fakt, ze jarmarczna, przesadna religijność nie przekłada się na elementarna wrażliwość moralną

nie dostrzega ironii w moich stwierdzeniach o "dziadkach"? Brukowców nie czytam ani tych z prawej, ani tych z lewej strony, więc pani szufladkowanie, to pudło.W mojej bliskiej rodzinie, droga pani,były wypadki o których pani łaskawie mnie poucza. Na koniec zaś z przykrością stwierdzam, że pani tzw. religijność, to zwykła pozoracja. Pani wiara nie ma absolutnie najmniejszego wpływu na pani wybory moralne.Smutne to, lecz taka jest prawda.

Moja wiara odziedziczona po rodzicach, dziadkach, pradziadkach etc. określiła mnie raz na zawsze jako człowieka o etosie chrzescijańskim i inteligenckim, czyli racjonalnym, na bazie wiedzy o rzeczywistości materialnej i prawach rozwoju społecznego. Pana wiara jest, śmiem twierdzić, bardzo świeżego rodowodu, co widać, słychać i czuć, i co przekłada się na pański bezrozumny fundamentalizm

fundamentalizm, pozwala mi, nazywać rzeczy po imieniu a pani odziedziczony po przodkach, chrześcijański i inteligencki etos, zdecydowanie przypomina panią Dulską w papilotach. Ona też, podobnie jak pani odziedziczyła coś po przodkach.

że po imieniu - Sz. P. jest jak dziecko we mgle, bo po chrześcijańsku, miłosiernie nie zakładam złej woli. Chociaż kto wie.

pańskiego, pokrętnego umysłu, panie Eddie. Sam ( i to nie jeden raz) określał się jako agnostyk. Chcę zauważyć, że agnostyk to nie chrześcijanin. Z tego wynika, szanowny panie, że wszelkie pana "chrześcijańskie zawołania" co najmniej są nieuprawnione. Chrześcijańskim był niewątpliwie pański Chrzest z którego pan na tym forum, wielokrotnie szydził.Zostają panu, jeszcze przodkowie + etos.

Nieraz już prostowałem Pańskie nieprawdziwe wypowiedzi na mój temat, nawet parę razy półgębkiem przeprosił Pan za nie. Kolejny raz - nigdzie i nigdy, a zwłaszcza na tym forum nie deklarowałem się jako agnostyk. Tak samo nie 'szydziłem wielokrotnie ze swego chrztu' - ledwie raz opisałem jego jak najbardziej prawdziwe okoliczności. Śni się Panu czy jak?... O 'uprawnieniach do chrześcijańskich zawołań' raczej nie Panu orzekać. Szanowny Pan wyraźnie z tych pijanych pychą wyobrażenia o ekskluzywnym dostępie do jedynej Prawdy. Na marginesie - to na pewno nie jest chrześcijańska postawa, ani nawet ewangeliczna. Póki co jestem ochrzczony w kościele katolickim i zgodnie z jego doktryną katolikiem pozostanę do końca życia. Nawet jeśli oficjalnie wypisałbym się z tej organizacji. A bycie katolikiem, proszę Szanownego Pana, nie oznacza mordy w kubeł i bezmyślnej klaki, o nie. To zupełnie inne uwarunkowania - Pan być może o nich dawno zapomniał.

wyrządzili mu niesamowitą duchowa krzywdę, chrzcząc go, mimo braku jego wolnej woli. To pan podkreślał i to nie raz, jak pan pisze. I teraz staje się z panem, jakaś, dziwna, duchowa rzecz. Tu i teraz, nie wtedy. Z jednej strony, powiada pan, że jest pan ochrzczony zgodnie z katolicka doktryna i pozostanie pan katolikiem do końca życia, nawet gdyby się pan z niego wypisał, co jest prawdą, lecz z drugiej strony w prawie każdym swoim poście, owa katolicka doktrynę, zwalcza pan, na wszelkie możliwe sposoby. Czyli co, panie doktrynalny katoliku, raz doktryna jest dobra a drugim razem godna pogardy? Do tego dochodzi sytuacja z tego artykułu w którym w normalnie rzucił pan, młodego doktoranta na żer, tylko dlatego, że jego promotorem był prof. Morawski. To czystej postaci dulszczyzna. Takie są pańskie owoce, panie Eddie. A po owocach ich poznacie.

Apeluje po raz drugi, Panie DRU: proszę nie mieszać do swoich załosnych dywagacji niezłej literatury, której Pan nie czytał, albo przeczytał i niczego nie zrozumiał

problemy z moralnością pani Dulskiej. Odnosi pani ową sztukę, tylko i wyłącznie do tamtej sytuacji. A na czym polega ponadczasowość sztuki? Na jej aktualności. Dla pani Kalino, obrona doktoratu w ktorym promotorem jest prof. Morawski, byłby tym samym czym ślub synalka Dulskiej z pokojówką. Dlatego tak ochoczo poparła pani "mezalians" poczyniony przez Radę Wydziału UT, który ja nazwałem chamskim. Dobro doktoranta ma pani tak samo gdzieś, jak Dulska miała gdzieś, dobro Hanki.

Nasze "przepisywania", Panie DRU, maja wieloletnia tradycje, więc wybaczy mi Szanowna Redakcja i formumowicze, ze kierując się narowem emerytowanego belfra wytłumaczę, co zacz znaczy "dulszczyzna". Otóż "dulszczyzna", to - po pierwsze - kompletna ciemnota umyslowa, prostactwo, nuworyszostwo i kierowanie się tym, "co ludzie powiedzą". Po drugie - postawa pełnego rozjechania się deklarowanych i praktykowanych wartości moralnych, czyli tzw. hipokryzja. Proszę więc, Panie DRU, zrobić jeszcze jeden wysiłek umysłowy i przyłożyć te charakterystykę "dulszczyzny" do postawy nauczycieli akademickich z Torunia. Czy odznaczają się ciemnota, buractwem etc, oraz czy boja się tego, "co ludzie powiedzą"? Chyba wręcz przeciwnie. Również ich postawa cechuje się jednością wartości deklarowanych i praktykowanych: uznali pana Morawskiego za łobuza i w związku z tym zbojkotowali go jako nauczyciela akademickiego, bo sa ludźmi odważnymi i bezkompromisowymi. I proszę to sobie zapamiętać: etos inteligencki jest przeciwieństwem buraczanego etosu fanów PiS-u, czyli "dulszczyzny"

I nie była wcale taka głupią, jak się pani zdaje. W końcu wzięła swego Felicjana, pod totalnego pantofla. Dulszczyzna to przede wszystkim hipokryzja a pani mi tu wykłady czyni. Współcześni spadkobiercy pani Dulskiej, używają tych samych środków przekazu co i ona. Udają że nie widzą a za plecami robią swoją robotę, krecią.Czy Rada Wydziału UT w jakiś zdecydowany i jednoznaczny sposób potępiła prof. Morawskiego? Nie droga pani.Coś tam przebąknęli o jakimś odcięciu. Najlepiej im wyszedł bojkot biednego doktoranta, który za promotora miał prof. Morawskiego.Toż to prawdziwi bohaterowie, herosi, tylko pytam się czego? Dla pani to też bohaterowie, co podkreśla w swoich postach.Jeżeli nie jest pani hipokrytką, na wzór pani Dulskiej, to krzywda doktoranta winna panią boleć. Jak widać po pani postach, pani żadnej krzywdy nie dostrzega. Najważniejszy jest dla pani cel, czyli Morawski i Pis. Reszta to jak kamienie rzucone na szaniec.I tu droga pani Kalino wchodzi wiara, osobista. Nie można kochać Boga, gdy się nie kocha bliźniego. W innym wypadku Bóg, staje się tylko jakimiś martwymi freskami w Mediolanie.

Prawie się zgadzamy!!!! Tak jest - zlezy mi przede wszystkim na unicestwieniu PiS w imie ratowania Polski, który to cel jest absolutnie nadrzędny nad wszelkimi innymi sprawami. Pan Morawski jako PiS-owski oficjalista jedynie jest stopniem do celu. Zaś jego doktorant nie liczy się w ogóle, a Pan Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Chyba ze zechce go napomnieć, żeby nie wchodził w żadne układy z łobuzami

Jedynie w przeciwieństwie do naszej literackiej bohaterki, napisała pani wprost o co biega. Najważniejsze jest dla pani unicestwienie Pis-u.Nieważne jakim sposobem. Dla III Rzeszy najważniejszym było rozwiązanie kwestii żydowskiej, prawie im się udało.Pawko Morozow w imię światłych zasad komunizmu, unicestwił własnego ojca, ale stał się bohaterem radzieckich pionierów.Dlaczego to piszę? Nie po to by porównywać pani zasady a właściwie ich brak z wymienionymi przykładami. Tak nieśmiało chcę zwrócić pani uwagę, że cel nie może uświęcać środków. To prosta droga do uczynienia samego siebie, niewolnikiem.Człowiek a szczególnie człowiek wierzący, musi panować nad swoją nienawiścią.Jestem ogromnie ciekaw, jaka byłaby pani reakcja, gdyby sprawa dotyczyła innego doktoranta, na przykład takiego, którego promotorem był na przykład prof. Rzeplinski, a Jakaś Rada Wydziału, jakiegoś Uniwersytetu,postąpiłaby podobnie jak UT??Morze łez i protestów wylałby pani Kalino na tym forum i pani przyjaciele. Jaka ta Polska biedna i nieszczęśliwa. Reasumując droga pani. Jest pani w czystej postaci hipokrytką a pani Dulska może być pani patronką. Dlatego może to pani Kalino a nie ja, winna wrócić do lektury Zapolskiej, ku pokrzepieniu swojego serca.

Powtórzę, co już napisałam poniżej: pańskie posty są znakomita ilustracją poziomu intelektualnego fanów PiS-u. I dlatego należy stawac na glowie, żeby was wyrzucić z przestrzeni publicznej. Kopcie rowy, sprzedawajcie lody, nawet róbcie pieniądze (byle uczciwie). Wara natomiast od zycia duchowego, kulturalnego, naukowego i politycznego. Nie ta liga!

Ma pani zdecydowane kłopoty, tym razem z pamięcią. Już kiedyś pisałem pani, że nie mam nawet najmniejszych konotacji z Pis-em.Nawet pisałem pani, na kogo głosowałem w ostatnich wyborach. A pani na siłę po raz wtóry, wciska w ich szeregi.To nawet staje się niesmaczne. Takie są owoce zaślepienia. Mnie nie interesuje babranie się w hownianej polityce. A pani, by dla niej dusze zaprzedała diabłu. Smutne to.

...

miszczu.

:))))))))))))))) Proponuję przeczytać sztukę Zapolskiej, może zrozumie Pan, jak dalece jestem różna od pani Dulskiej, nawet w pańskiej ocenie:))) Ale Pan nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ze "mówi proza":)))

Zapolskiej w interesującej nas sprawie, młodego doktoranta z Torunia? 1 - Stanęła by w jego obronie/ 2 - Rzuciłaby go na żer, na ołtarzu własnych animozji, do promotora, dokładnie jak pani? Ja stawiam na punkt 2.

Pani Dulska nie wiedziałaby z pewnościa, o co chodzi. Ale gdyby się dowiedziała od Pana i gdyby jeszcze Pan wytłumaczył jej, ze pan Morawski to protegowany ojca Rydzyka, z pewnoscią nazwałaby postawę Rady Wydziału Prawa UT idąc w Pana slady - "chamską":)))))))))))))

Pani Kalino, była też pracownikiem naukowym. Dlatego proponuję zastanowić się nad pierwszym zdaniem artykułu - " Jedną z patologii życia akademickiego jest traktowanie doktorantów i magistrantów jako „stan posiadania” profesorów."Doktoranci, magistranci...... nie mówiąc o studentach. Dulska, Dulską dulszczyzną pogania a pani nawet nie stać na protest Felicjana.

I to jest właśnie obraz możliwości intelektualnych fanów PiS-u przedstawiony dawno temu przez Prezesa: nikt nam nie wmówi, ze białe jest białe, a czarne jest czarne!:))))))))))))))))))))

Ja tego sakramenckiego dziada słuchałem, angielski znam na tyle dobrze, że doskonale pojąłem co chciał powiedzieć. On nie dość, że winien być bojkotowany - on na zbity pysk powinien wylecieć nie tylko z TK, z życia publicznego, także z uczelni, z wilczym biletem na wszystkie inne. Tacy ludzie winni mieć dożywotni zakaz pracy dydaktycznej. To człowiek co życiorys ma zeszmacony od lat, począwszy od mataczenia i prób obciążania swej ofiary przy wypadku samochodowym, poprzez udział w pisowskim gwałcie na Konstytucji i Trybunale aż po tę skandaliczną wypowiedź w Oxfordzie. On się mianuje być sędzią - ten, co najpierw Konstytucję łamie, potem na nią przysięga a na koniec pluje. Moralne i etyczne zero. Człowiek bez honoru. Ja rozumiem doskonale, że na UMK czują obrzydzenie na myśl o bliskim kontakcie z nim. Ja osobiście tego z moich podatków opłacanego dziada mógłbym w takich okolicznościach narazić na uszczerbek na zdrowiu. I nie dziwi mnie, że znajdują się tacy, co owe indywiduum teraz w obronę biorą. To najwyraźniej z tej samej hodowli zaprzaństwa i podłości okazy.

Dziękuję Panu za ten komentarz, za refleksję, którą chyba każdej i każdemu z nas powinna podyktować podstawowa wrażliwość i przyzwoitość. Feudalizm i folwarczność nie omijają żadnego środowiska w Polsce, a to akademickie, jako z definicji i własnego poczucia elitarne, jest być może szczególnie na te zjawiska podatne...

Kowal zawinił, cygana powiesili... Bo nie mogli dosięgnąć profesorka, za krótkie łapki?

Pani Kalino, powinna Pani co prędzej wyrzec się swego doktoratu. Oto co można przeczytać w Wikipedii o Pani promotorze: Był aspirantem w Instytucie Nauk Społecznych przy KC PZPR w latach 1954-1957, członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) w latach 1948-1979[3].[...]W 1965 krótko współpracował z wywiadem PRL - pisał charakterystyki osób w Niemczech odpowiedzialnych za stosunki z PRL. Fakt współpracy ujawnił publicznie w 2005[5]. Może i inkryminowany profesorek się pokaja w przyszłości i zrehabilituje?

Powiem więcej - w latach 50-ych Jerzy Holzer wyjechał jako student pod Krakow, żeby budować Nowa Hute!!! Pan profesor zawsze był lewicowy jako ten "pokasany przez Hegla", co przekładało się na jego bardzo interesujące koncepcje jako historyka. Powiadał o sobie, ze jest "eklektyczny". Przyznam, ze za jego przykładem jako historyk tez staram się zajmować takie samo stanowisko. Chroni to badacza przed sekciarstwem ideowym i zmusza do rzetelnych opinii. W przytoczonym przez Pana życiorysie Profesora trudno doprawdy doszukać się działań, które stawiałyby go w złym swietle, bo chyba nie ma Pan na myśli członkostwa w PZPR, skoro w Pana ulubionym ugrupowaniu politycznym PiS takich byłych członków jest wręcz zatrzęsienie. No i jest różnica miedzy nimi a Profesorem: prof. Holzer był wybitnym historykiem i działaczem politycznym, byli członkowie PZPR, obecnie w PiS-ie - to zwykłe szumowiny. Piszę - był, gdyż zmarł kilka lat temu, a jego pogrzeb stał się manifestacją sympatii i wdzięcznej pamięci całej rzeszy jego uczniów. Osobiscie jestem dumna, ze byłam Jego uczennicą. Moja praca została oceniona przez recenzentów bardzo dobrze, podobnie jak wszystkie egzaminy poprzedzające obrone. Praca zresztą została wydana drukiem: Jolanta Niklewska. Prywatne szkoły średnie w Warszawie 1905-1915, PWN, Warszawa 1987

Czytam Szanownego Pana komentarze i odnoszę wrażenie, że popełnia Pan błąd nierozróżniania etykiety od zawartości. Oraz że lekko fiksuje Pan na punkcie lustracji. Ta druga uwaga jest jakby mniej istotna, bowiem wielu nierozumnych, rozedrganych ideologicznie zapalczywców tak ma.

że można zajmować się nauką nie zajmując się polityką. Państwa komentarze pokazują, że w naszym kraju nie można. Doktorantowi szczerze współczuję, bo niby dlaczego nie miałbym współpracować naukowo z człowiekiem, którego postawa życiowa i przekonania są odległe od moich o lata świetlne. Oczywiście jeśli ten człowiek nie wykorzystuje wiedzy w niecnych celach. Nauka to nauka!

Nie zauważył Pan, ze nie chodzi tu o jakies poglady, kórych pan Morawski zapewne generalnie nie posiada poza instynktownym przekonaniem, ze warto być dyspozycyjnym wobec władzy. Sęk w tym, ze pan Morawski jest PRAWNIKIEM, który bezprawnie nosi tytuł sędziego TK, bezprawnie złożył slubowanie w zastanawiający sposób, czyli po nocy, a ostatnio posunął się do kłamstwa, fałszerstwa i szkalowania instytucji, której rzekomo jest członkiem. Jakaz wobec powyższego jest jego wartość jako promotora pracy doktorskiej na WYDZIALE PRAWA UT? Pan Morawski po prostu jest żadnym prawnikiem i zadnym naukowcem

Pani oburzenie, które podzielam. Jednak uważam, podobnie jak Autor, że bojkot obrony doktoratu pana Marca to jakieś kuriozum, które nie powinno mieć miejsca na uczelni akademickiej. Przecież władze uczelni dysponują innymi środkami perswazji :) Podkreślę - nauki nie należy do tego mieszać! Pozdrawiam serdecznie.

Zachowanie i wypowiedzi tego gościa dyskwalifikują jego kompetencje dydaktyczne w dziedzinie prawa, w szczególności predyspozycje do bycia promotorem jakiejkolwiek pracy prawniczej. Bojkot całkowicie usprawiedliwiony i wręcz konieczny, koniec, kropka. Też mógłbym rzec, że mi żal TM - ale cóż, shit happens - każdemu się zdarza wdepnąć w g.wno i właśnie takiego drobnego pecha miał p. Tymoteusz. I wcale się o niego nie martwię, z pewnością da sobie radę, a jeśli ma głowę na karku to nawet lepiej niż z tym pajacem profesorem w CV. Pan sobie wyobraża, całe życie z taką plamą w dorobku? - "doktorat 'u Morawskiego' - u TEGO Morawskiego?? - no tak... - no to niestety nie przysługuje Panu emerytura".

Nic nie zrozumiałem z tej wymiany ... czego właśnie ? I w Tygodniku Powszechnym ?

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Marek Zając, Wiktor Osiatyński, Andrzej Zoll
Mariusz Sepioło
Krzysztof Kwiatkowski, Paweł Reszka

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]